Wszystko za sprawą publicznego apelu Adama Abramowicza, rzecznika małych i średnich przedsiębiorców, do państwowych firm. To one jako pierwsze zaczęły stosować podzieloną płatność (ang. split payment) w rozliczeniach ze swoimi dostawcami. Jak przyznał Abramowicz w rozmowie z DGP, do podjęcia takich działań przekonały go sygnały od najmniejszych firm, które alarmują, że podzielona płatność przełożyła się negatywnie na ich płynność finansową.

Wolta giganta

Mechanizm funkcjonuje od lipca ub.r. O zastosowaniu go decyduje nabywca. Dzięki temu może uwiarygodnić się w oczach fiskusa i ograniczyć ewentualne negatywne konsekwencje podatkowe handlu z oszustem.

Państwowy Lotos wybrał split payment już w połowie 2018 r. Teraz jednak koncern zdecydował się na woltę: zrezygnuje z nowego mechanizmu, jeśli skala rocznego handlu z kontrahentem nie przekroczy 75 tys. zł netto.

Jak tłumaczy Krzysztof Kopeć z biura prasowego firmy paliwowej, limit został określony na podstawie „rocznego kosztu dla pracodawcy wynikającego ze średniej płacy w polskiej gospodarce”. W ocenie koncernu skorzystają z niego głównie najmniejsi dostawcy. Z kolei małe i średnie firmy, które przekroczą ten limit, będą mogły na swój wniosek spodziewać się skrócenia terminu zapłaty za fakturę z 30 do 7 dni. Do wprowadzenia zmian miała przekonać Lotos m.in. analiza obowiązujących przepisów, które nie wymagają używania przez jednoosobowe firmy dodatkowego konta bankowego – podkreśla Kopeć. Przyznaje też, że koncern odbył w tej sprawie konsultacje z rzecznikiem MŚP.

Czy w ślad za Lotosem pójdą inne największe spółki z udziałem Skarbu Państwa? Otwartość na zmiany zadeklarował KGHM. Jak wyjaśnia Lidia Marcinkowska, dyrektor naczelna ds. komunikacji w miedziowym koncernie, już dziś na umotywowany wniosek dostawcy możliwe jest odstępstwo od rozliczeń w split payment. Taka zgoda dotyczy jednak tylko kontrahentów, których wiarygodność nie budzi żadnych zastrzeżeń. Marcinkowska ma nadzieję, że to MF znajdzie w tej sprawie rozsądny kompromis, który uwzględni zarówno bezpieczeństwo podatkowe nabywców i cel uszczelnienia systemu VAT, jak i zwiększy płynność finansową MŚP. Ewentualne odstępstwa od split payment mogłyby wtedy przybrać formę systemową określoną w rozporządzeniu lub ustawie – sugeruje przedstawicielka KGHM.

MF jest przeciwne

Na to się jednak nie zanosi. – Zachęta do rezygnacji ze stosowania split payment jest de facto krokiem w kierunku rozszczelnienia systemu – uważa Wojciech Śliż, dyrektor departamentu podatku od towarów i usług w Ministerstwie Finansów. Jego zdaniem czynnikiem decydującym o stosowaniu mechanizmu powinny pozostać ocena charakteru transakcji i profilu kontrahenta, a nie jakiekolwiek progi kwotowe dotyczące transakcji. – Tym bardziej że transakcje o niskich wartościach wykorzystywane są często przez oszustów do uwiarygodnienia podmiotu przestępczego w relacji handlowej z danym nabywcą – dodaje dyrektor Śliż.

Nie bez znaczenia jest także to, że już w drugiej połowie 2019 r. split payment powinien się stać obowiązkowy w tzw. branżach wrażliwych, które obecnie rozliczają się zgodnie z mechanizmem odwrotnego obciążenia (zmiana obejmie też handel węglem i częściami od samochodów i motocykli). To będzie oznaczać, że każdy obrót określonym towarem lub usługą będzie wtedy rozliczany w ramach split payment.

Ograniczony obowiązek

Zapytaliśmy rzecznika MŚP, czy również wtedy powinny obowiązywać ewentualne ograniczenia dla najmniejszych firm. Jego zdaniem sytuacja nie jest porównywalna z obecną: o ile w mechanizmie dobrowolnym nabywca może wymusić na dostawcy rozliczanie się w split payment w każdej branży, o tyle mechanizm obowiązkowy będzie ograniczony do branż, w których istnieje największe ryzyko podatkowe. Adam Abramowicz nie wyklucza jednak podjęcia podobnych działań, gdyby okazało się, że MŚP wpadną w problemy finansowe.