Dane za ostatni kwartał są jeszcze analizowane.

Jednocześnie z informacji Krajowej Administracji Skarbowej wynika, że w grudniu i styczniu podatnicy złożyli ponad 40 wniosków o APA. To dwa razy więcej niż przez 11 miesięcy zeszłego roku. Spotkań wstępnych przed złożeniem wniosku było 70, czyli cztery razy więcej niż w poprzednich latach.

Skąd ten wzrost

KAS wyjaśnia, że powodem wzrostu zainteresowania uprzednimi porozumieniami cenowymi (APA) są limity w zaliczaniu do kosztów podatkowych wydatków na usługi niematerialne, takie jak np. doradztwo, zarządzanie, niektóre kategorii licencji. Limity te zostały wprowadzone rok temu (od 2018 r.), wynikają z art. 15e ustawy o CIT.

Uzyskanie APA jest dla polskich spółek jednym z niewielu, a często wręcz jedynym możliwym sposobem ich uniknięcia. Stąd lawinowy wzrost liczby wniosków.

Decyzja APA potwierdza, że metoda i sposób kalkulacji kosztów usług i licencji są prawidłowe. Posiadanie takiej decyzji pozwala na odliczenie ich w całości od przychodów (art. 15e ust. 15 ustawy o CIT).

– Jej brak oznacza konieczność stosowania ograniczeń wynikających z art. 15e. W skali grupy prowadzi do podwójnego opodatkowania. Dlatego APA jest tak ważna dla podmiotów powiązanych – tłumaczy Aneta Błażejewska-Gaczyńska, partner w zespole cen transferowych EY.

Już rok temu eksperci prognozowali, że firmy wystąpią z wnioskami o uprzednie porozumienia cenowe. W praktyce jednak, duża część z nich wstrzymała się z wnioskami, czekając na procedurę uproszczoną APA. Ministerstwo Finansów zapowiadało jej wprowadzenie, ale do tej pory nie zrealizowało swoich zapowiedzi.

– Stąd większość firm zdecydowała się na złożenie wniosków APA dopiero w grudniu 2018 r. i styczniu 2019 r. – mówi ekspertka EY.

Dodaje, że powodem wzrostu zainteresowania APA będzie też zaostrzenie od 2019 r. odpowiedzialności osobistej członków zarządów z tytułu cen transferowych. Procedura APA wydaje się najlepszym narzędziem ograniczania tego ryzyka.

Potwierdza to Ewelina Stamblewska-Urbaniak, szef zespołu cen transferowych Crido.

– Po uzyskaniu APA transakcje są zwolnione z obowiązku dokumentacyjnego. Ograniczone, jeśli nie w ogóle wyeliminowane, zostaje też ryzyko kontroli, ponieważ firma uzyskuje formalne potwierdzenie zgodności prowadzonych rozliczeń z zasadą ceny rynkowej – wylicza zalety APA ekspertka Crido.

Miliard doszacowań

Zdaniem Anety Błażejewskiej-Gaczyńskiej duże kwoty oszacowań za trzy kwartały 2018 r. to w dużej mierze efekt zakończenia kontroli rozpoczętych jeszcze w 2016 r. Dotyczyły one zwłaszcza dużych podatników, ale sprawdzane były też mniejsze podmioty, głównie te, które wykazały straty lub gwałtowne spadki zysków. – W efekcie kontrolowane były firmy z różnych branż, jeśli tylko spełniały kryteria dużych obrotów, straty lub niskich zysków. Sprawdzano wszystko co materialnie wpływało na wynik spółki, np. koszty zakupów surowców lub towarów, wysokość opłat licencyjnych, marże na dystrybucji towarów, finansowanie – wyjaśnia ekspertka. Obszarem zainteresowania były też spółki posiadające znaki towarowe oraz marketingowe.

– Kontrole cen transferowych to dla organów podatkowych atrakcyjny obszar badania, ponieważ zakwestionowanie o kilka punktów procentowych zysków, marż bądź kosztów u jednego podatnika o dużych obrotach może wygenerować spore kwoty doszacowań – podkreśla Aneta Błażejewska-Gaczyńska.

W przekonaniu Eweliny Stamblewska-Urbaniak, wyniki kontroli cen transferowych świadczą o tym, że coraz większe znaczenie mają zaawansowane analizy. To pozwala na większą precyzję w typowaniu podmiotów do kontroli. Ekspertka zwraca uwagę na nowe narzędzie analityczne, które pozwoli robić to jeszcze lepiej – raportowanie cen transferowych w formie elektronicznej (TP-R).

Rośnie też wiedza merytoryczna pracowników KAS – to z kolei efekt szkoleń i warsztatów.

Kontroli przybędzie

Zdaniem ekspertek zmiany w prawie wprowadzone od 1 stycznia 2019 r. przyczynią się do kolejnych oszacowań, ale i sporów. Sylwia Rzymkowska, prezes Stowarzyszenia Centrum Cen Transferowych, zwraca uwagę m.in. na obowiązujące od tego roku uprawnienia fiskusa do recharakteryzacji (uznania, że w określonych warunkach dana transakcja zostałaby zastąpiona inną transakcją) lub nierozpoznania transakcji (uznania, że w określonych warunkach dana transakcja nie zostałaby zawarta).

Nowym obszarem kontroli mogą być restrukturyzacje. – Przepisy dają w tym zakresie urzędnikom nowe narzędzia, np. możliwość wstecznego korygowania wyceny wartości niematerialnych i prawnych, jeśli wyniki rzeczywiste istotnie odbiegają od prognoz – wskazuje Aneta Błażejewska-Gaczyńska.