Senat przyjął już dużą nowelizację wprowadzającą uproszczenia dla przedsiębiorców w prawie podatkowym i gospodarczym (druk senacki nr 990). Chodzi o zmiany m.in. w ustawach o PIT i CIT. Rozwiązania przewidziane w tej nowelizacji są z założenia korzystne dla firm. Większość zacznie obowiązywać już za niecały miesiąc.

Praca małżonka będzie kosztem uzyskania przychodów

Pensja żony i małoletniego syna będzie kosztem podatkowym. Zmieni się bowiem art. 23 ust. 1 pkt 10 ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1509 ze zm.; dalej: ustawa o PIT). Oznacza to, że od 1 stycznia firmom będzie się opłacało zatrudniać małżonków i małoletnie dzieci. Dotychczasowe przepisy nie pozwalały na to. Ponadto w spółkach osobowych nie można było zaliczać do kosztów wynagrodzeń małżonków i małoletnich dzieci wspólników takich spółek. Kosztem były – i pozostaną – wynagrodzenia dla dzieci pełnoletnich, osób pozostających w nieformalnych związkach z przedsiębiorcą, a także dalszych krewnych przedsiębiorcy (np. rodzeństwo, rodzice itd.). Jeśli natomiast małżonek lub małoletnie dziecko pracowali w rodzinnej firmie bez wynagrodzenia, to wprawdzie przedsiębiorca miał nieodpłatny przychód, ale został on zwolniony z podatku (na podstawie 14 ust. 2 pkt 8, art. 11 ust. 2–2b i art. 21 ust. 1 pkt 125 ustawy o PIT).
Reklama
Dotychczas w praktyce, jeśli przedsiębiorca chciał zatrudnić małżonka, to tracił na tym podwójnie, bo sam nie mógł zaliczyć wydatku do kosztów podatkowych (miał taką możliwość, jeśli zatrudnił osobę niespokrewnioną), a małżonek musiał od uzyskanego przychodu zapłacić podatek. Zdaniem ekspertów nowelizacja kończy z obecną dyskryminacją małżonków i małoletnich dzieci –jeśli chodzi o zatrudnianie ich zarówno przez przedsiębiorców, jak i w spółkach osobowych. Do kosztów będzie można zaliczać wynagrodzenia wypłacane przez przedsiębiorców ich małżonkom oraz małoletnim dzieciom, a także pensje małżonków i niepełnoletnich dzieci wspólników spółek osobowych.
W najkorzystniejszej sytuacji będą przedsiębiorcy, którzy zatrudnią w firmie bezrobotnego małżonka. Jeśli jego dochód nie przekroczy 8 tys. zł w ciągu roku, to przedsiębiorca zaliczy sobie wydatek do kosztów podatkowych, a małżonek nie zapłaci w ogóle podatku, bo kwota wolna od podatku wynosi właśnie 8 tys. zł.

Reklama
Eksperci zwracają jednak uwagę, że od wynagrodzenia dla małżonka zwykle trzeba będzie odprowadzić również ZUS. Jeśli jednak np. mąż będzie zatrudniony na umowę o pracę w innym miejscu niż w przedsiębiorstwie żony, to składki będą odprowadzane z umowy o pracę. Zlecenie wykonane dla żony nie będzie wtedy oskładkowane.

Łatwiej będzie rozliczyć stratę

Podatnicy PIT i CIT będą mogli szybciej rozliczać stratę. Jednorazowo już w 2019 r. będzie można odliczać nawet do 5 mln zł, a pozostałą część – na zasadach ogólnych, czyli w ciągu kolejnych pięciu lat (przy czym w żadnym z nich odliczenie nie mogłoby przekroczyć 50 proc. kwoty straty). Jeśli dochód w danym roku będzie za niski, aby stratę odliczyć jednorazowo, to możliwość ta przejdzie na kolejny rok z pięciu. Dzięki temu podatnicy będą mogli zapłacić podatek później niż przy zastosowaniu dotychczasowych regulacji.
Obecnie straty można rozliczać w okresie nie krótszym niż dwa lata i nie dłuższym niż pięć lat. W jednym roku nie można bowiem odliczyć więcej niż 50 proc. straty z danego roku. Po zmianach podatnicy będą mieli do wyboru skorzystać z dotychczasowego rozwiązania albo z nowego. Obecnie podatnik, który w ubiegłym roku miał 5 mln zł straty, a w bieżącym roku dochód również na poziomie 5 mln zł, musi zapłacić podatek od kwoty 2,5 mln zł. Po zmianach całą stratę odliczy jednorazowo i w ogóle nie będzie musiał płacić podatku.
Nowe rozwiązanie będzie też korzystne dla podatników, którzy tylko w jednym z pięciu kolejnych lat uzyskają dochody. Jeśli wcześniej mieli stratę, to od razu będą mogli ją rozliczyć (o ile nie przekroczy 5 mln zł). W obecnym stanie prawnym część straty pozostałaby nierozliczona.
Zdaniem ekspertów na zmianie najbardziej skorzystają małe i średnie przedsiębiorstwa.

Szybciej odzyskamy VAT od złych długów

Kolejna korzystna dla firm zmiana dotyczy ulgi na złe długi w VAT. Nowelizacja przewiduje skrócenie terminu na skorzystanie z niej z obecnych 150 do 90 dni. Z ulgi będzie więc można skorzystać, gdy kontrahent nie zapłaci należności w ciągu 90 dni, licząc od dnia upływu terminu płatności określonego w umowie lub na fakturze. Wtedy zostanie uprawdopodobniona nieściągalność wierzytelności. Nie zostanie zmieniona zasada, zgodnie z którą do dnia złożenia przez wierzyciela deklaracji podatkowej za dany okres wierzytelność nie może zostać uregulowana lub zbyta w jakiejkolwiek formie.
Zwróćmy uwagę, że zmiana jest korzystna dla wierzycieli i jednocześnie niekorzystna dla dłużników. Ci ostatni obecnie mają obecnie więcej czasu na uregulowanie należności sprzedawcy czy usługodawcy. Dopiero jeśli nie zrobią tego w ciągu 150 dni, muszą skorygować VAT, niezależnie od tego, czy wierzyciel skoryguje swój VAT. Po zmianach dłużnicy będą mieli obowiązek skorygowania swoich rozliczeń (pomniejszą swój podatek naliczony o VAT wynikający z nieopłaconej faktury) w terminie 90 dni.
Istotne są również przepisy przejściowe. Jak wynika z art. 46 nowelizacji, nowe zasady ulgi na złe długi będzie można stosować również do wierzytelności powstałych przed 1 stycznia 2019 r., których nieściągalność została uprawdopodobniona po 31 grudnia 2018 r.
Eksperci podatkowi przyznają, że zmiany w uldze powinny iść dalej. Potrzebna jest bowiem modyfikacja warunków, od których zależy jej stosowanie. Podatnicy chcieliby mieć więcej czasu niż dwa lata na skorzystanie z ulgi (to górny limit wynikający z ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług; t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2174; dalej: ustawa o VAT). Ponadto wyrejestrowanie dłużnika z rejestru VAT nie powinno przekreślać prawa wierzyciela do skorzystania z ulgi. Zgodnie z obecnymi przepisami, jeśli dłużnik zostanie wykreślony z listy podatników VAT przez fiskusa przed tym, jak wierzyciel skorzysta z ulgi, to utraci on prawo do niej.

Deklaracje dotyczące podatków lokalnych

Od dawna oczekiwana zmiana dotyczy podatków lokalnych. Nowelizacja ustawy z 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1445 ze zm.), ustawy z 15 listopada 1984 r. o podatku rolnym (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1892 ze zm.) oraz ustawy z 30 października 2002 r. o podatku leśnym (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1821 ze zm.) przewiduje ujednolicenie wzorów informacji (dla osób fizycznych) i deklaracji (dla osób prawnych) w zakresie podatku od nieruchomości, rolnego i leśnego. Ponadto będzie można je składać drogą elektroniczną (minister finansów musi jednak wydać jeszcze rozporządzenie wykonawcze). Dotyczy to również deklaracji na podatek od środków transportowych oraz opłaty reklamowej.
Dotychczas brak jednolitego wzoru dla wszystkich gmin był dużym problemem, zwłaszcza dla przedsiębiorstw działających na terenie całego kraju, np. tych zajmujących się przesyłem energii. Każda rada gminy wprowadzała na swoim terenie nieco inny wzór, a zgodnie z przepisami deklaracje i informacje trzeba składać na formularzu obowiązującym w danej gminie lub mieście. Firmy musiały w efekcie poświęcać co roku wiele czasu, aby sprawdzić, czy w danej gminie nie wprowadzono nowego wzoru deklaracji. Zgodnie bowiem z przepisami deklaracje trzeba było składać na formularzu według wzoru ustalonego przez radę danej gminy lub miasta. W praktyce część przedsiębiorstw zatrudniała tymczasowo dodatkowych pracowników, którzy zajmowali się wypełnianiem deklaracji. Część z kolei składała deklaracje na jednym wzorze formularza. Firmy te liczyły na to, że albo gmina nie zwróci uwagi, na jakim druku została złożona deklaracja, albo przyśle upomnienie wraz z właściwym formularzem do wypełnienia.

Zmiana w PCC

Nowelizacja przewiduje, że w podatku od czynności cywilnoprawnych będzie można składać zbiorczą deklarację i jednorazowo płacić podatek z tytułu wszystkich umów o jednorodnym charakterze.

Definicja małego podatnika – od 1 stycznia 2020 r.

Kolejna korzystna zmiana dotyczy małych podatników. Zmieni się bowiem definicja takiego podmiotu w podatkach dochodowych. Chodzi o zwiększenie z 1,2 mln euro do 2 mln euro limitu przychodów pozwalających uznać podatnika za małego. Status taki daje prawo do:
  • jednorazowej amortyzacji środków trwałych do 50 tys. euro,
  • stosowania niższej stawki CIT (od 1 stycznia 2019 r. – 9 proc.)
  • opłacania zaliczek kwartalnie (a nie miesięcznie).
Obecnie status małego podatnika w podatkach dochodowych ma przedsiębiorca, którego przychody ze sprzedaży wraz z kwotą należnego VAT nie przekraczają 1,2 mln euro.
Po zmianach prawdopodobnie zwiększy się liczba przedsiębiorców, którzy będą opodatkowywać swoje dochody nową stawką 9 proc. CIT. Zwróćmy jednak uwagę, że zmiana dotycząca małego podatnika wejdzie w życie dopiero 1 stycznia 2020 r. Nie jest to również jednoznacznie pozytywna zmiana, ponieważ wiele małych firm rozlicza PIT a nie CIT. W związku z tym przedsiębiorcy płacący PIT nadal będą uiszczać daninę według stawki 18 proc. (na zasadach ogólnych) lub 19 proc. (podatek liniowy).
Podniesienie limitu do 2 mln euro oznacza zrównanie go z tym, który przewiduje ustawa z 29 września 1994 r. o rachunkowości (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 395 ze zm.). Osoby fizyczne oraz wspólnicy spółek cywilnych, jawnych i partnerskich, których przychody w poprzednim roku nie przekroczyły 2 mln euro, nie muszą prowadzić ksiąg rachunkowych. Nowelizacja nie zakłada natomiast podniesienia limitu dla małych podatników w ustawie o VAT (pozostanie 1,2 mln euro).