Założono przy tym, że chodzi o samochody klasy średniej oraz wyższej średniej, a w przypadku członków zarządu i wyższej kadry kierowniczej – pojazdy klasy premium. Przy czym członkowie zarządu jednoznacznie stwierdzili, że nie interesuje ich promowana ostatnio żadna forma najmu sensu stricto czy najmu długoterminowego. Chodzi o to, by samochody były własnością spółki, względnie by z łatwością mogły być nabyte przez spółkę po jakimś okresie ich używania. Członkom zarządu zależy na tym, by po okresie używania firmowego samochodu osoba, która z niego korzystała służbowo, mogła ewentualnie odkupić go od spółki. Takie podejście ma służyć temu, aby z jednej strony pracowicy korzystający z pojazdów dbali o nie jak o swoje, a z drugiej, by pojazdy można było w przyszłości wykorzystać w systemie dodatkowego premiowania pracowników i członków zarządu poprzez właśnie np. ich sprzedaż użytkownikom na atrakcyjnych warunkach finansowych. Dyrektorowi na załatwienie sprawy dano około pół roku.
Mając tak wyraźnie sprecyzowane oczekiwania zarządu spółki, dyrektor finansowy zabrał się do przeglądania publikacji na temat podatkowych skutków różnych form nabywania i korzystania z samochodów przez spółki, a także analizowanie ofert firm zajmujących się sprzedażą pojazdów oraz świadczeniem usług leasingu samochodów. Okazało się, że liczba ofert jest duża. Przy czym większość salonów oferuje różne formy leasingu. Jednak dyrektor finansowy nie do końca był przekonany do leasingu, zastanawiał się nad kupnem przynajmniej części pojazdów za gotówkę – spółka posiada bowiem odpowiednie zasoby finansowe i nie byłoby konieczne wspieranie się zewnętrznym finansowaniem. Po lekturze opracowań dotyczących podatków dyrektor uznał, że na niekorzyść leasingu działa to, że organy twierdzą, iż jest to forma finansowania dłużnego, a co za tym idzie ponoszone w związku z tym wydatki mogą być limitowane w kosztach. Dyrektor pamiętał, że na początku roku rozmawiał na ten temat z doradcą podatkowym, który stwierdził, że z przepisów prawa unijnego wynika, iż limitowanie takie nie powinno mieć zastosowania do leasingu operacyjnego, ale polski aparat skarbowy brnie w nieunijną i nieuzasadnioną wykładnię, w ramach której odsetki od takiego leasingu (tj. operacyjnego) miałyby być tak samo traktowane jak te od leasingu finansowego czy od kredytu.
Jednak w publikacjach, które teraz przeglądał dyrektor, przewijała się opinia, że w przypadku niektórych samochodów osobowych kupno i amortyzacja są daleko nieopłacalne podatkowo. Co więcej, w czasie rozmowy na temat wyboru formy zakupu pojazdów główna księgowa zwróciła uwagą na to, że Ministerstwo Finansów przygotowuje jakieś istotne zmiany dotyczące zasad rozliczania kosztów związanych z kupnem oraz używaniem samochodów osobowych.
To wszystko zadecydowało o tym, że dyrektor uznał, iż najlepszym rozwiązaniem będzie zaproszenie na spotkanie doradcy podatkowego, który od lat współpracuje ze spółką, i omówienie z nim ewentualnych konsekwencji kupna aut czy wzięcia ich w używanie, ale z realną opcją zakupu.
W czasie krótkiej rozmowy telefonicznej dyrektor przekazał, jakie są główne założenia operacji „auta”, jak sobie roboczo nazywał zadanie przygotowania planu rzeczowo-finansowego zaopatrzenia spółki w nowe pojazdy. Następnego dnia, popijając wyborne jak zwykle latte, które zostało przygotowane przez sympatyczną sekretarkę dyrektora, doradca prezentował dyrektorowi, na co należy zwrócić szczególną uwagę, wybierając formę nabycia samochodów osobowych do firmy. W pierwszej kolejności wyjaśnił jednak, jak to jest z tą nieopłacalną amortyzacją niektórych samochodów.

• Etap I Ustalenie optymalnych rozwiązań podatkowych w przypadku nabycia pojazdów

– Jeżeli wprowadzisz do ewidencji środków trwałych samochód, którego wartość początkowa przekracza równowartość 20 tys. euro, to nie zaliczasz do kosztów całych odpisów amortyzacyjnych, a tylko ich część. Przy czym przy sprzedaży tego samochodu z kosztów wyłączysz całość dokonanych odpisów, a nie tylko te zaliczone do kosztów podatkowych w ramach amortyzacji – stwierdził doradca podatkowy.
– Właśnie tak coś pamiętałem, że nie zawsze, ale w niektórych przypadkach nie ma sensu kupować samochodu, a lepiej wybrać leasing operacyjny. Czyli jeżeli samochód jest niższej wartości, to ograniczenie kosztowe jest bez znaczenia? – zastanawiał się dyrektor.
– Dokładnie tak. Jeżeli wartość początkowa samochodu nie przekracza takiej kwoty, to zaliczysz do kosztów całe odpisy. Oczywiście to nie znaczy, że leasing nie jest wówczas właściwym rozwiązaniem, ale wszystko zależy od tego, co chcesz osiągnąć.
– Czyli…?
– Pomijając kwestię finansowania, leasing możesz wybrać, jeżeli np. chcesz szybciej rozliczyć koszty podatkowe. Warto z niego skorzystać również wtedy, gdy – tak jak w waszym przypadku – ważny jest wykup – oznajmił doradca podatkowy.

co na to prawo? rada 1

– Z tego wynika, że według obecnych przepisów samochody zarządu i kadry kierowniczej należałby wziąć w leasing operacyjny, a resztę spokojnie możemy kupować? – upewnił się dyrektor.
– Tak, jeżeli przyjmiemy założenie, że wartość początkowa poszczególnych samochodów dla innych pracowników niż kadra kierownicza i zarząd nie przekroczy równowartości 20 tys. euro, o ile odpowiada nam pięcioletnie rozliczenie kosztów zakupu – zastrzegł szybko doradca.

• Etap II Sprawdzenie możliwego wpływu planowanych zmian w podatkach dochodowych

– To chyba wszystko już wiem – ucieszył się dyrektor. – Zbieram oferty i planuję akcję na jakieś pół roku.
– Spokojnie, spokojnie, nie tak szybko. To nie wszystko, wygląda na to, że idą zmiany.
– Faktycznie, gdzieś czytałem, że ministerstwo przygotowuje jakieś zmiany w podatkach dochodowych dotyczące samochodów – przypomniał sobie Dąbrowolski.
– Zgadza się – przytaknął doradca podatkowy. – Co więcej, został upubliczniony projekt nowelizacji. Kawał dokumentu – wzdrygnął się doradca. – Ponad 150 stron, a z uzasadnieniem około czterystu. Jest co czytać, przy czym tylko część to nowela ustaw o podatkach dochodowych.
– I co tam znalazłeś? – zaniepokoił się dyrektor. – Pewnie czekają nas jakieś ograniczenia kosztów?
– Sęk w tym, że jeżeli chodzi o kupno, to wszystko zależy od okoliczności, a w zasadzie ceny samochodu. Ale ogólnie można stwierdzić, że jest to jednak forma ograniczenia z ukłonem w kierunku tych podatników, którzy nie są nadmiernie rozrzutni przy kupnie samochodów firmowych – stwierdził ekspert.
– Co to oznacza? – ożywił się dyrektor.
– Zakładając, że zmiany wejdą w tym kształcie, jak zostały zapisane w zaprezentowanym projekcie – zastrzegł doradca podatkowy – może się okazać, że w przypadku części samochodów leasing przestanie być atrakcyjną formą finansowania, a jedyną korzyścią może być skrócenie okresu rozliczenia kosztów.

co na to prawo? rada 2

– To oznacza, że operacja „auta” wymaga nieco większego nakładu pracy, niż się wydawało – zaniepokoił się dyrektor finansowy.
– Na to wygląda. A jako ciekawostkę mogę ci powiedzieć, że jeżeli nie będziesz prowadził ewidencji przebiegu na potrzeby VAT, tej po zgłoszeniu VAT-26, to do kosztów podatkowych zaliczysz tylko połowę wydatków.
– Czyli tak jak w VAT?
– Tak jest. Wyjątkiem mają być opłaty leasingowe, czynsz najmu czy dzierżawy w ramach limitu 150 tys. zł, ale tylko w tej części, w jakiej nie będzie obejmowała kosztów eksploatacji.
– … a to oznacza, że jak by tego nie przedstawiali, faktycznie będzie to oznaczać ograniczenie kosztów.
– W ogólnym rozrachunku na to wyjdzie – potwierdził doradca podatkowy – przynajmniej w zdecydowanej większości przypadków, o ile podatnik nie będzie prowadził ewidencji przebiegu.
– Ta ewidencje nie będzie dotyczyła środków trwałych?
– Zła wiadomość jest taka, że ograniczenie kosztowe 50-proc. ma dotyczyć kosztów używania samochodu, a to oznacza, że będzie miało zastosowanie również wobec środków trwałych.
– Czyli będzie nie tylko mniej kosztów, ale również ich rozliczanie będzie bardziej skomplikowane – skwitował dyrektor.

• Etap III Wybór formy i terminu nabycia samochodów

– A spodziewałeś się czegoś innego?
– Uznam pytanie za retoryczne. Ale powiedz mi jeszcze, na co – w związku z tymi przygotowanymi zmianami – musimy zwrócić uwagę przy planowaniu nabycia samochodów?
– Jeżeli traktujemy projekt poważnie, to powinniśmy uwzględnić nie tylko to, jak będzie w nowym stanie prawnym, ale przede wszystkim wziąć pod uwagę przepisy przejściowe.
– To znaczy… – wtrącił Dąbrowolski.
– … to oznacza – dokończył doradca podatkowy – że musimy wybrać formę nabycia, a także odpowiednio to rozłożyć w czasie. Projekt przewiduje przepisy przejściowe, które pozwolą na zachowanie dotychczasowych zasad rozliczenia kosztów niektórych umów leasingu do końca 2020 r. Ale czasu na działanie może być mniej, niż mogłoby się wydawać. W przypadku niektórych pojazdów warto się pospieszyć, przy innych korzystniej byłoby natomiast wstrzymać się z kupnem. W każdym razie w pierwszej kolejności najlepiej jest skupić się na podpisaniu umowy leasingu tych najdroższych pojazdów – stwierdził ekspert.

co na to prawo? rada 3

– A co z tymi tańszymi?
– Jeżeli chodzi o samochody, których wartość przekracza równowartość 20 tys. euro, ale nie jest wyższa niż 150 tys. zł, lepiej jest wstrzymać się z kupnem do 2019 r., ewentualnie do grudnia 2018 r.

co na to prawo? rada 4

– Uff – westchnął dyrektor finansowy. – Planowanie kupna samochodów wydawało się prostym zadaniem, ale im dłużej ciebie słucham, sprawa wydaje się coraz bardziej skomplikowana.
– To prawda, gdyby nie projekt, zaplanowanie operacji nabycia nowych pojazdów byłoby znacznie łatwiejsze. Ale lepiej jest poświęcić nieco więcej czasu na takie zadanie, niż stracić na podatkach. Przy kupnie większej liczby pojazdów różnice w podatkach mogą być istotne – przestrzegł doradca podatkowy.

• Etap IV Ukształtowanie treści umowy w celu maksymalnego wykorzystania przepisów przejściowych

– To prawda, nie możemy pozwolić sobie na stosowanie rozwiązań niekorzystnych podatkowo – potwierdził dyrektor. – Wprawdzie właściciele nie wymagają, byśmy brnęli w ryzykowne optymalizacje, ale jednocześnie zwracają uwagę na to, byśmy nie przepłacali fiskusowi.
– Tak, znam sytuację – potwierdził doradca podatkowy.
– Trochę niepokoi mnie to, że musimy opierać się tylko na projekcie, który na dodatek, jak wnioskuję z tego, co mówisz, jest jakąś pierwszą wstępną wersją.
– To prawda. Od pewnego czasu Ministerstwo Finansów zapowiadało zmiany dotyczące kosztów samochodowych, ale to jest pierwsza upubliczniona wersja konkretnego projektu – stwierdził doradca.
– I myślisz, że te zmiany wejdą w życie?
– Przyznam, że zanim pokazano gotowy projekt, byłem przekonany, że resort nie zdecyduje się na wprowadzenie przepisów, które nie tylko są niekorzystne dla dużej grupy podatników, ale uderzają też w firmy samochodowe, leasingodawców, a pośrednio w banki będące właścicielami znacznej części firm leasingowych. Obawiam się, że musimy również uwzględniać scenariusz, w którym takie albo zbliżone do nich przepisy wchodzą w życie.
– Ale myślisz, że to może być finalny kształt? Pytam, bo nie wiem, jak bardzo powinniśmy się nimi przejmować przy planowaniu nabycia samochodów – wyjaśnił dyrektor.
– Moim zdaniem projekt pozostawia wiele do życzenia, ma wyraźne braki, zwłaszcza w przepisach przejściowych. Przez to trudno powiedzieć, jaki będzie ostateczny kształt nowelizacji.
– No właśnie, z jednej strony presja czasu, z drugiej brak pewności co do finalnego kształtu.
– To prawda. Niektóre niedoróbki, a przynajmniej ja tak to traktuję – zastrzegł doradca – mogą działać na korzyść podatników. Jeżeli tak to zostawią, warto to wykorzystać. Tyle że w tym celu musimy odpowiednio ukształtować umowę leasingu operacyjnego, dla którego zostaną zamrożone dotychczasowe przepisy.

co na to prawo? rada 5

– Wygląda na to, że nie mamy innego wyjścia, jak śledzić postęp prac nad nowelizacją. W pierwszej kolejności przygotowujemy umowy leasingu w opcji zawierającej opłaty eksploatacyjne, zwłaszcza dla najdroższych samochodów. Gdyby okazało się, że możemy zachować stare zasady również do ponoszonych na podstawie umowy leasingu opłat eksploatacyjnych, to trzeba by było tak nabyć jak najwięcej samochodów.
– Tak, gdyby udało się to z opłatami eksploatacyjnymi, to warto wziąć pod uwagę leasing nawet tych najtańszych pojazdów – potwierdził doradca.
– Rozumiem, że będziesz trzymał rękę na pulsie z tymi zmianami i możemy liczyć na twoją pomoc?
– Oczywiście, jak zwykle.
©℗

rada 1 Leasing może być korzystniejszy niż zakup

Wybór leasingu operacyjnego jest najbardziej uzasadniony w przypadku samochodów o wyższej wartości. Jednak również przy tańszych autach może przysporzyć korzyści podatkowe, np. dzięki szybszemu rozliczeniu kosztów uzyskania przychodu (dalej: KUP).
Podatnik, który nabywa (w szerokim tego pojęcia znaczeniu) samochód osobowy o wartości znacznie przekraczającej kwotę wyznaczaną równowartością 20 tys. euro, a nie chce tracić kosztów i odsuwać ich mocno w czasie, powinien rozważyć wybór leasingu operacyjnego. W obecnym stanie prawnym (przynajmniej na razie), korzystając z samochodu na podstawie umowy leasingu operacyjnego, podatnik zalicza do kosztów wszystkie ponoszone na podstawie takiego kontraktu wydatki, tj. nie limituje ich i nie ma przy tym obowiązku prowadzenia ewidencji przebiegu. Jest to korzystne rozwiązanie w zestawieniu z amortyzacją tego samego pojazdu, w przypadku której kosztem może być tylko część odpisów amortyzacyjnych przypadających na część wartości początkowej nieprzekraczającą równowartości 20 tys. euro. Co więcej, w momencie sprzedaży amortyzowanego pojazdu podatnik musi wyłączyć z kosztów tę część wartości początkowej, od której zostały dokonane odpisy amortyzacyjne, również w części przypadającej na wydatki niestanowiące kosztów uzyskania przychodów (dalej: NKUP). Obrazuje to prosty przykład: wartość początkowa wynosi 300 tys. zł, równowartość 20 tys. euro to 90 tys. zł, odpisy 100 proc., czyli 300 tys. zł, z tego w KUP – 90 tys. zł; cena netto przy sprzedaży – 80 tys. zł; przychód również 80 tys. zł, koszty – 0 zł, dochód ze sprzedaży – 80 tys. zł. Wniosek z powyższego: jeżeli wartość początkowa nie przekracza 20 tys. euro, wówczas działania ochronne nie są konieczne.
Jednak nawet w przypadku tańszych samochodów wybór leasingu może być uzasadniony (o ile podatnik chce skrócić okres kosztowy). Amortyzacja nowego samochodu to okres pięciu lat. Gdyby podatnik chciał rozliczyć koszty wcześniej, wówczas może wybrać leasing na okres minimalny (24 miesiące) z niską opcją wykupu (np. 1 proc.). Wówczas nawet 99 proc. kosztów może być ujętych w rachunku nie w ciągu 60, a 24 miesięcy – pytanie, czy dla podatnika jest to korzystne, ale to już kwesta indywidualnej analizy, którą powinien przeprowadzić.

rada 2 Zmiany przepisów mogą zwiększyć atrakcyjność kupna samochodów

Wprowadzenie limitu kosztów dla opłat leasingowych, który będzie identyczny z obowiązującym (nowym), przy uwzględnianiu w kosztach podatkowych odpisów amortyzacyjnych, skutkować będzie tym, że leasing przestanie się opłacać podatnikowi. Trzeba przy tym pamiętać, że w przypadku leasingu podatnik nie jest właścicielem pojazdu, a w ramach takiej umowy mogą się pojawiać dodatkowe koszty (np. za zmianę ubezpieczyciela). Jeżeli więc podatnik nabywać będzie pojazd o wartości do 150 tys. zł, a nie będzie mu zależało na tym, aby koszty były rozliczone w jak najkrótszym okresie, to wybór kupna i w efekcie amortyzacja wydaje się lepszym rozwiązaniem niż korzystanie z pojazdu na podstawie umowy leasingu.
Trzeba również pamiętać o tym, że w przypadku leasingu operacyjnego zachowany musi być wymóg minimalnego okresu umowy, który dla samochodów osobowych wynosi 24 miesiące. Tego rodzaju ograniczenie nie występuje, jeżeli podatnik kupi samochód i go amortyzuje. Wówczas podatnik może go sprzedać w dowolnym momencie.
Za leasingiem w dalszym ciągu przemawiać będzie możliwość rozliczenia wydatków na nabycie – poprzez opłaty leasingowe – w okresie nawet 24 miesięcy (z wyłączeniem kwoty pozostawionej jako opcja wykupu).

rada 3 Nie warto zwlekać z zawarciem umów leasingu drogich samochodów

Według przepisów przejściowych, zamieszczonych w projekcie nowelizacji dla umów leasingu, najmu czy dzierżawy, zawartych przed 2019 r., zasady wynikające z dotychczas obowiązujących przepisów mają zastosowanie do końca 2020 r. Przy czym prawodawca zastrzegł, że jeżeli umowa zostanie zmieniona, to należy do niej stosować nowe regulacje. Co ważne, nowe zasady mają zastosowanie nie tylko do umów zawartych lub zmienionych po 31 grudnia 2018 r., ale nawet do tych, które zostały zawarte lub zmienione przed 2019 r., ale już po opublikowaniu ustawy zmieniającej.
To oznacza, że chcąc stosować do umów leasingu przepisy obowiązujące przed 2019 r. (w ramach których koszty leasingu nie są w żaden sposób limitowane kwotowo), podatnik nie tylko musi zawiązać je przed opublikowaniem nowelizacji, ale również nie może ich zmieniać po publikacji ustawy zmieniającej zasady rozliczenia w kosztach wydatków związanych z używaniem pojazdów. Biorąc pod uwagę to, że od 2019 r. koszty podatkowe związane z opłatami leasingowymi będą limitowane kwotą 150 tys. zł, dotychczasowe zasady dotyczące rozliczania w kosztach podatkowych opłat leasingowych są znacznie korzystniejsze niż projektowane – wówczas, gdy wartość samochodu, a co za tym idzie suma opłat leasingowych, jest wysoka, tj. znacznie przekraczająca 150 tys. zł.
Zakładając zatem, że zmiany wejdą w życie w kształcie takim, jaki wynika z projektu, podatnik powinien się pospieszyć z zawieraniem umów leasingu dotyczących drogich samochodów (tych, w przypadku których opłaty leasingowe w istotny sposób przekraczają 150 tys. zł). Zawiązanie takich umów przed publikacją nowelizacji i brak zmian w ich treści, po tym jak nowelizacja zostanie opublikowana w Dzienniku Ustaw, spowoduje, że wszystkie opłaty leasingowe będą mogły być zaliczone do kosztów podatkowych.

rada 4 Z kupnem auta nie trzeba się spieszyć

Według obowiązującej obecnie wykładni, jeżeli samochód ma wartość początkową przekraczającą równowartość 20 tys. euro, już od pierwszego odpisu amortyzacyjnego dzieli się go na koszt i NKUP według wskaźnika o równowartości 20 tys. euro. W związku z tym podatnik, który rozpocznie amortyzację takiego pojazdu w 2018 r., musi wyłączyć z kosztów część odpisów przypadających na ten rok. Pomimo braku przepisów przejściowych, odnoszących się do takich samochodów, zakładam, że od 2019 r. będzie do nich miał zastosowanie limit 150 tys. zł. Oczywiście w chwili obecnej nie ma takiej pewności, ale wydaje się to racjonalne podejście. Nie zmienia to faktu, że nawet jeżeli do samochodów przyjętych do używania przed końcem bieżącego roku, od 2019 r. będzie stosowany limit 150 tys. zł, to amortyzując samochód w 2018 r., podatnik utraci część kosztów. Mowa tutaj o części, w jakiej odpisy amortyzacyjne w 2018 r. proporcjonalnie przypadają na tę część wartości początkowej, która przekracza równowartość 20 tys. euro. Jeżeli więc chodzi o pojazdy, których wartość przekracza równowartość 20 tys. euro, a nie jest wyższa niż 150 tys. zł, to podatnik – o ile nie działa pod presją czasu i nie musi nabyć pojazdu jak najwcześniej – powinien wstrzymać się z ich kupnem, a dokładniej z przyjęciem do używania do grudnia 2018 r. Chodzi o to, by pierwszy odpis amortyzacyjny pojawił się dopiero w 2019 r., dzięki czemu podatnik nie utraci kosztów. Dodatkowo, biorąc pod uwagę brak regulacji przejściowych dotyczących takich pojazdów oraz fakt, że na razie mamy do czynienia dopiero z projektem, którego treść może ulec zmianie, wydaje się, że najbezpieczniej byłoby zaplanować kupno takich pojazdów na rok 2019.

rada 5 Ważny jest moment podpisania umowy

Tak jak zostało to wskazane powyżej, zaproponowany w projekcie przepis przejściowy przewiduje stosowanie – w okresie nie dłuższym niż do końca 2020 r. – dotychczasowych regulacji normujących zagadnienie rozliczania w kosztach podatkowych opłat leasingowych. Oczywiście trzeba przypomnieć, że jeżeli taki przepis wejdzie w życie, to – jeszcze w tym roku i na dodatek przed publikacją nowelizacji – warto zawiązać umowę leasingu, która będzie zawierać w opłatach leasingowych również koszty eksploatacji. Wskazać bowiem należy, że według tej normy prawnej podatnicy, którzy prawidłowo i w odpowiednim terminie zawiążą umowę leasingu, jeszcze do końca 2020 r. mogliby w istotny sposób ograniczyć limitowanie kosztów eksploatacji. Będzie tak jednak pod warunkiem literalnego zastosowania regulacji przejściowych, tj. o ile resort finansów nie będzie próbował forsować niekorzystnej dla podatników wykładni.
Jest to związane z tym, że według projektowanych regulacji w stanie prawym od 2019 r. mają obowiązywać dwa odrębne limity kosztowe dotyczące samochodów leasingowanych: pierwszy z nich to limit definiowany kwotowo – wartością 150 tys. zł (w skali całej umowy leasingu) i jest to maksymalna kwota kosztów, jakie mogą być uwzględnione w rachunku podatkowym na podstawie umowy leasingu, drugi dotyczy kosztów używania samochodu (eksploatacji) innych niż opłaty leasingowe. Drugi ze wskazanych w poprzednim zdaniu limitów to wskaźnik procentowy. W ramach niego podatnicy nie zaliczą do kosztów 50 proc. poniesionych wydatków z tytułu kosztów używania samochodu osobowego dla potrzeb działalności gospodarczej. Tego rodzaju ograniczenie będzie właściwe nie tylko dla kosztów używania samochodów leasingowych, ale każdego pojazdu, dla którego podatnik nie prowadzi ewidencji przebiegu (na podstawie przepisów o VAT) potwierdzającej wykorzystywanie samochodu osobowego wyłącznie do działalności gospodarczej podatnika. Jedynie bowiem w przypadku spełnienia tego dodatkowego warunku podatnik mógłby rozliczać w całości w kosztach również takie opłaty eksploatacyjne.
Biorąc pod uwagę powyższe, jeżeli przed publikacją nowelizacji ustaw o podatkach dochodowych podatnik zawiąże umowę leasingu, w ramach której zostanie wskazane, że korzystający ponosi na rzecz finansującego opłaty kalkulowane w oparciu o koszty eksploatacji, to w okresie przejściowym (do końca 2020 r.) wydatki takie stanowiłyby koszty na takich samych warunkach jak inne opłaty leasingowe, tj. bez limitu 150 tys. zł, a także 50 proc.
Trzeba jednak zaznaczyć, że w takim przypadku ważny jest moment podpisania umowy leasingu, a także to, by po publikacji nowelizacji nie były dokonywane zmiany umowy. Ze względu na potencjalne zagrożenia warto by było, aby po publikacji nowelizacji podatnik uzyskał interpretację indywidualną potwierdzającą taką wykładnię. Warto podjąć taki trud, bo wypracowanie wykładni przyjaznej podatnikom może przynieść im istotne korzyści fiskalne.
PODSUMOWANIE
Od lat polski prawodawca wyraźnie prezentuje – poprzez ograniczenia kosztowe – niechęć do wydatków podatników związanych z nabyciem i korzystaniem z samochodów osobowych. Wszystko na to wskazuje, że w najbliższym czasie podatników czekają kolejne zmiany. Pomimo że przewidziane w projekcie z 24 sierpnia modyfikacje regulacji w pewnym obszarze mogą okazać się korzystne dla podatników – i na to głównie zdają się zwracać uwagę przedstawiciele resortu finansów – to jednak ogólnie należy sklasyfikować je jako ograniczające koszty podatkowe, a przez to podwyższające obciążenia fiskalne.
Bez wątpienia rozwiązania przedstawione w projekcie będą jeszcze zmieniane, ale wiele wskazuje na to, że nawet jeżeli w niektórych okolicznościach nowe przepisy będą korzystniejsze dla podatników niż dzisiejsze, w ogólnym rozrachunku podatnicy na nich stracą.
Biorąc pod uwagę to, że zmiany w podatkach dochodowych muszą być opublikowane nie później niż do końca listopada roku poprzedzającego rok, od którego obowiązują, czasu na prace legislacyjne jest niewiele. Warto jednak śledzić postępy w tworzeniu nowelizacji, gdyż obecny projekt przewiduje krótki okres, w którym podatnicy niekorzystający jeszcze z leasingu samochodów będą mogli podjąć działania pozwalające na stosowanie obecnych przepisów nawet do końca 2020 r. Zaznaczyć przy tym trzeba, że regulacje zamieszczone w obecnym projekcie wydają się mocno niedopracowane, a to oznacza, iż należy spodziewać się ich modyfikacji. Tym, co nurtuje obecnie podatników, jest to, czy resort finansów faktycznie zdecyduje się nie tylko na pogorszenie sytuacji podatników oraz wprowadzi przepisy działające na niekorzyść firm samochodowych, zwłaszcza dostarczających droższe samochody, leasingodawców, ale także to, w jakim kierunku finalnie pójdą zarówno zmiany materialnoprawne, jak i przepisy przejściowe.