Duże koncerny będące generalnymi wykonawcami inwestycji drogowych nie zawsze zachowują się uczciwie wobec swych podwykonawców. Przykład z ostatnich miesięcy – firma, której Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapłaciła za budowę odcinka trasy S19, nie była skłonna uregulować swych zobowiązań wobec jednego z podwykonawców. Oświadczyła, że zapłaci mu, ale pod warunkiem udzielenia jej upustu w wysokości 700 tys. zł (przy wynagrodzeniu na kwotę 1,6 mln zł). To tylko jedna ze skarg, które wpływają do Ministerstwa Sprawiedliwości.
– Byłem wstrząśnięty po spotkaniach z podwykonawcami. Te małe, często rodzinne firmy muszą ratować się przed komornikiem, bo generalni wykonawcy chwytają się różnych sposobów, by nie płacić za ich prace. Oczywiście, mogą iść do sądu, ale zanim wywalczą korzystny dla siebie wyrok, będą bankrutami – mówi dr hab. Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości.
Reklama
Aby w przyszłości nie dochodziło do takich patologicznych sytuacji, resort przygotował projekt ustawy o zapobieganiu nadużyciom w inwestycjach drogowych. Jej główne założenie to zamrożenie wynagrodzenia generalnego wykonawcy do czasu, gdy rozliczy się z podwykonawcami. GDDKiA będzie wpłacała pieniądze na specjalne konto stanowiące drogowy rachunek powierniczy, a bank nie wypłaci ich do momentu otrzymania potwierdzenia o zaspokojeniu roszczeń podwykonawców. Pomysł prosty, ale jak pokazuje doświadczenie, skuteczny. Sprawdził się chociażby na rynku mieszkaniowym, stanowiąc zabezpieczenie przez nierzetelnymi deweloperami. Projekt nowej ustawy przewiduje także surowe kary, nawet więzienia, za nadużycia przy strategicznych inwestycjach.
To nie pierwszy pomysł na poprawę sytuacji podwykonawców. Po fali bankructw z 2012 r. znowelizowano przepisy o zamówieniach publicznych, wprowadzając specjalne zasady regulujące współpracę generalnych wykonawców z mniejszymi firmami. Zgodnie z nimi zamawiający może w specyfikacji przetargowej zamieszczać wymagania dotyczące terminów zapłaty wynagrodzenia dla podwykonawców czy kar umownych za ich niedotrzymanie. Praktyka pokazała jednak, że przepisy te nie są wystarczające.