Wczorajszy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego nie pozostawia wątpliwości: jeśli zgodnie z poleceniem darczyńcy lub testatora kupimy sobie mieszkanie, samochód czy choćby telefon, to fiskus nie dostanie od tego ani grosza. Eksperci mówią wprost: To rewolucja!
Ministerstwo Finansów próbowało bronić budżet przed taką interpretacją, twierdząc, że ustawodawca wyłączył z opodatkowania tylko te kwoty, które obdarowany musi oddać osobie trzeciej, i przez to zubożyć swój majątek. Ten argument nie przekonał jednak sądu. Uznał on, że obdarowany może być jednocześnie adresatem polecenia wydanego przez darczyńcę czy testatora i zgodnie z jego wolą kupić coś sobie.
To bardzo dobra wiadomość dla podatników. Dotychczas było tak, że nawet osoby z rodziny musiały biec do urzędu skarbowego i zgłaszać otrzymanie darowizny, żeby skorzystać ze zwolnienia. A jeśli tego nie zrobiły, fiskus żądał od nich podatku. W jeszcze gorszej sytuacji byli np. konkubenci, bo oni zawsze musieli dzielić się pieniędzmi z budżetem. Wyrok NSA może to zmienić. W jego świetle córka nie musi zgłaszać urzędowi darowizny otrzymanej od matki, pod warunkiem że – zgodnie z poleceniem – wyda te pieniądze np. na mieszkanie. Ta sama zasada dotyczy konkubiny, która może w ogóle nie zapłacić podatku, jeśli np. zgodnie z wolą darczyńcy kupi sobie nowego mercedesa.