Podatnik, który wykonał analizę biznesową w 2017 r., ale zapłatę dostał 3 stycznia br., nie może zastosować 50-proc. kosztów uzyskania przychodów – potwierdziło Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytanie DGP.



Z problemem zwrócił się do nas czytelnik, który pod koniec ubiegłego roku sporządził analizę finansową. Do końca 2017 r. była szansa, że do wynagrodzenia z tego tytułu mają zastosowanie 50-proc. koszty uzyskania przychodów (zakładając, że analiza miała cechy utworu w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. z 2017 r. poz. 880).
Z powodu błędu księgowej czytelnik dostał zapłatę dopiero 3 stycznia 2018 r. Tego dnia wynagrodzenie wpłynęło na jego rachunek bankowy.
Reklama
Powstał problem, ponieważ od początku 2018 r. obowiązują nowe zasady dotyczące 50-proc. kosztów. Obowiązująca od 1 stycznia br. nowelizacja (Dz.U. z 2017 r. poz. 2175) wprowadziła dwie istotne zmiany dotyczące 50-proc. kosztów:
  • podniosła o 100 proc. limit ich stosowania (do 85 528 zł rocznie) oraz
  • wprowadziła katalog dziedzin o charakterze twórczym, objętych preferencyjnymi kosztami (art. 22 ust. 9b ustawy PIT).
Wśród tych dziedzin nie ma sporządzania analiz biznesowych.
W konsekwencji – jak stwierdziło Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytanie DGP – nawet jeżeli analiza biznesowa jest objęta prawem autorskim, to do przychodów uzyskanych w 2018 r. z tytułu jej sporządzenia nie mają zastosowania 50-proc. koszty uzyskania przychodów.
– Skoro więc podatnik otrzymał płatność za analizę 3 stycznia br., to nie przysługują mu preferencyjne koszty, bo m.in. usługi doradcze, konsultingowe oraz przygotowywanie analiz biznesowych nie zostało wskazane w art. 22 ust. 9b ustawy o PIT – tłumaczy dr Jowita Pustuł, doradca podatkowy i radca prawny w J.Pustuł i Współpracownicy.
Ekspertka przypomina, że w przypadku osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej obowiązuje kasowa zasada rozliczeń. Innymi słowy, liczy się moment, kiedy taka osoba otrzymała wynagrodzenie. Bez znaczenia jest to, że zawiniła księgowa.
W takiej sytuacji – jak tłumaczy Jowita Pustuł – podatnik może dochodzić, ale już przed sądem powszechnym, odsetek za zwłokę od spółki, z którą była zawarta umowa o dzieło. Czytelnik może także rozważyć, czy nie pociągnąć spółki do odpowiedzialności odszkodowawczej. Wymagałoby to jednak przeanalizowania treści umowy o dzieło (sporządzenia analizy biznesowej) i kodeksu cywilnego.