Zbliża się koniec wieloletniej batalii o tańsze ubranka dziecięce i e-booki. Komisja Europejska opublikowała dziś projekt nowelizacji dyrektywy VAT, który pozwoli państwom członkowskim na obniżkę podatku.
Reklama

Dokument jest częścią opublikowanego jeszcze w 2016 r. tzw. VAT Action Plan. W ramach tej strategii KE chce całkowicie przebudować obecne zasady opodatkowania, bo jak sama przyznaje, ułatwiają one przestępcom wyłudzanie miliardów euro. Rozwiązaniem ma być wdrożenie nowego docelowego systemu rozliczania transakcji wewnątrzwspólnotowych (dzisiejszy obowiązujący od ponad 25 lat jest ciągle określany jako tymczasowy).

Miałby on wejść w życie w 2022 r. i zobowiązać sprzedawców transgranicznych do płacenia VAT od transakcji w kraju swojej siedziby, ale według reguł i stawki panujących w państwie kupującego.

Niejako przy okazji Bruksela postanowiła rozwiązać inny problem i to jego dotyczy najnowszy projekt.

Reklama

Zgodnie z obowiązującym obecnie art. 98 ust. 2 unijnej dyrektywy VAT państwa członkowskie mogą stosować obniżone stawki daniny tylko wobec towarów i usług wymienionych w załączniku nr 3. Skutek? W załączniku nie znajdziemy np. ubranek dziecięcych, a to oznacza, że mogą być one opodatkowane tylko stawką podstawową (w Polsce 23 proc.). Nasz kraj stoczył o to z Brukselą prawdziwą batalię, ale przegrał ją przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w 2010 r. (sygn. akt C-49/09). Podwyżka wzbudziła wielkie oburzenie tym bardziej, że trzy kraje (Wielka Brytania, Irlandia i Luksemburg) ciągle stosują stawki preferencyjne, bo pozwala im na to art. 115 dyrektywy „Państwa członkowskie, które w dniu 1 stycznia 1991 r. stosowały stawkę obniżoną do odzieży dziecięcej, obuwia dziecięcego lub do budownictwa mieszkaniowego, mogą utrzymać taką stawkę w odniesieniu do dostaw takich towarów lub do świadczenia takich usług” .

Innym symbolem dzisiejszych absurdów były e-booki czy e-gazety, które wprawdzie miały identyczną treść jak ich papierowe odpowiedniki, ale nie mogły już tak jak one korzystać ze stawki obniżonej, bo zgodnie z dyrektywą nie przysługuje ona „usługom elektronicznym”.

Bruksela zdawała sobie sprawę z wielkiej niechęci i dlatego zaproponowała likwidację listy towarów i usług, które mogą korzystać z preferencji. Nawet jednak po zmianach niższa stawka nie obejmie sprzedaży alkoholu, papierosów i innych używek, broni oraz hazardu.

Z przepisów formalnie (w 2022 r.) zniknie prawo do stosowania wyjątków od reguł ogólnych (jak np. niska stawka dla ubranek dziecięcych w Irlandii). W praktyce nic jednak się nie zmieni, bo kraj który stosował preferencję będzie mógł nadal to robić. Takie prawo zyska jednak przy okazji każdy inny kraj członkowski UE. Poszczególne państwa będą mogły dokonywać także innych obniżek VAT, jeśli zagwarantują, że „skorzystają na tym konsumenci” i nie naruszą w ten sposób podstaw unijnego jednolitego rynku. Co więcej efektywna stawka podatku musi wynosić przynajmniej 12 proc. – zastrzegła Bruksela.

Projekt oznacza, że nasz kraj będzie mógł w końcu stosować niższe stawki np. na ubranka i buty dziecięce. Inną sprawą jest, czy i kiedy zdecyduje się na obniżkę, bo jak wynika np. z odpowiedzi na interpelację poselską nr 7392, wprowadzenie takiej preferencji w 2017 r. kosztowałoby budżet blisko 2 mld zł.

Zmiany zaproponowane przez Brukselę powinny też ucieszyć najmniejszych podatników, bo jeśli nie przekroczą oni progu obrotów 2 mln euro, to w całej UE skorzystają z uproszczeń w zakresie rejestracji na VAT i składania fiskusowi deklaracji. Obecnie najmniejsze firmy mogą jedynie korzystać ze zwolnienia od podatku o ile nie przekroczą w danym kraju określonej kwoty obrotu (w Polsce to równowartość 200 tys. zł).

Nie wiadomo jeszcze kiedy dokładnie propozycja Brukseli wejdzie w życie. Teraz będzie musiała być jeszcze zaopiniowana przez Parlament Europejski i Radę UE, gdzie musi zostać zaakceptowana przez wszystkie kraje członkowskie. O tym, że nie jest to oczywiste świadczy veto Czech wobec poprzedniej próby obniżki stawki VAT na e-booki.