To, że na czele polskiej spółki dostarczającej paliwo stoi Ukrainiec, a proponowana przez nią cena nie różni się od oferowanej przez niemieckiego dostawcę, nie świadczy jeszcze o niedochowaniu należytej staranności przez nabywcę – orzekł WSA w Warszawie.
Małgorzata Militz doradca podatkowy w GWW Tax / Dziennik Gazeta Prawna
Sprawa dotyczyła spółki, która kupiła paliwo od kontrahenta mającego zezwolenie na nabywanie wyrobów akcyzowych i koncesję na sprzedaż paliwa. Kontrahenta tego reprezentowali Polak mający odpowiednie pełnomocnictwo oraz przedstawiciel handlowy. Spółka otrzymała od nich informację, że paliwo pochodzi od firmy z Niemiec.
Reklama
Skontaktowano się z niemiecką firmą, próbując ominąć pośrednika, ale ta zaproponowała jej identyczne ceny i wskazała pośrednika jako jej polskiego przedstawiciela. W tej sytuacji spółka zażądała od niego dokumentów potwierdzających prowadzenie działalności i rzetelne wywiązywanie się z obowiązków podatkowych. Gdy takie dokumenty otrzymała, kupiła paliwo.

Reklama
Po kilku latach dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Szczecinie zakwestionował prawo spółki do odliczenia ponad 2 mln zł podatku naliczonego. Stwierdził, że faktury nie dokumentują rzeczywistych transakcji. Nie kwestionował tego, że paliwo było sprzedawane, ale jak stwierdził, nie pochodziło ono od podmiotu, którego dane widniały na fakturach. Zdaniem organu spółka będąca dostawcą jedynie firmowała przestępczy proceder, którego celem było wyłudzanie VAT na paliwach. Jego organizatorem miał być Polak, który podawał się za przedstawiciela handlowego. UKS zarzucił spółce świadomy udział w tym procederze.
Tego samego zdania był dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie. Uznał, że firma nie dołożyła należytej staranności kupieckiej. Jej podejrzenia powinno było wzbudzić już to, że na czele spółki dostarczającej paliwo stał obywatel ukraiński, a transakcje były realizowane z przedstawicielem handlowym, który nie był umocowany do reprezentowania spółki.
Dyrektor izby zwrócił też uwagę na cenę paliwa, która nie różniła się od zaoferowanej spółce przez firmę niemiecką. Podkreślił, że rynek paliw jest rynkiem wrażliwym i w związku z tym spółka powinna dokładniej zweryfikować kontrahenta.
Spółka podkreślała, że zrobiła wszystko, co mogła, aby upewnić się, że współpracuje z uczciwym dostawcą. To, że ceny niemieckiej firmy i pośrednika były takie same, nie było jej zdaniem niczym dziwnym, ponieważ z takimi sytuacjami nieraz spotykała się w swojej działalności. Uważała, że niemiecka firma traktuje polską jako swojego przedstawiciela i nie chce, aby był on pomijany w transakcjach.
Nie widziała też nic niepokojącego w tym, że kontaktujący się z nią przedstawiciel handlowy nie był umocowany do reprezentowania dostawcy. Również ukraińska narodowość prezesa nie musiała automatycznie oznaczać, że był on firmantem.
Rację przyznał jej Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który uchylił decyzję fiskusa. Sędzia Sylwester Golec wyjaśnił, że okoliczności, na które powołują się organy podatkowe, nie świadczą o tym, iż spółka powinna lub mogła wiedzieć, że bierze udział w oszukańczym procederze. Podkreślił, że większość ustaleń poczynionych przez organy podatkowe nie dotyczyła spółki, tylko jej kontrahenta oraz podmiotów występujących na wcześniejszych etapach transakcji.
Wyrok jest nieprawomocny.
OPINIA
Fiskus żąda od podatników zbyt wiele
Wyrok pokazuje, że nie wystarczy odwołać się do ogólnikowych stwierdzeń typu: „wrażliwa branża”, „prezesi – Ukraińcy”, „nierynkowe ceny”, aby zarzucić podatnikowi brak działania w dobrej wierze. Wynika z niego również, że każdą transakcję należy oceniać indywidualnie, a nie poprzez odniesienie do całego łańcucha transakcji.
Sądy administracyjne nie godzą się na pozbawianie podatników prawa do odliczenia VAT bez wykazania obiektywnych przesłanek, na podstawie których podatnik mógłby się zorientować, że transakcja, w której uczestniczy, jest oszustwem podatkowym.
Takie rozumienie pojęcia należytej staranności jest wskazywane przez Trybunał Sprawiedliwości UE, jednak organy podatkowe często je ignorują. Na ogół przytaczają fakty i okoliczności, które nie dotyczą danego podatnika ani jego bezpośredniego kontrahenta, a następnie wywodzą z nich świadomość podatnika o uczestnictwie w karuzeli. Powołują się przy tym na okoliczności – tak jak to miało miejsce w tej sprawie – o których istnieniu podatnik nie mógł wiedzieć w momencie dokonywania transakcji, ponieważ zostały ustalone później. ⒸⓅ
ORZECZNICTWO
Wyrok WSA w Warszawie z 17 sierpnia 2017 r., sygn. akt III SA/Wa 2805/16. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia