Po podwykonawcach przyszła kolej na producentów materiałów budowlanych i hurtownie krajowe. To kolejne ofiary odwrotnego obciążenia wprowadzonego od 1 stycznia 2017 r.
Reklama
Od tego roku podwykonawcy wystawiają odbiorcom (będącym podatnikami VAT) fakturę bez podatku. Daninę rozliczają odbiorcy (nie dotyczy to obrotu konsumenckiego).
Podwykonawcy nie płacą więc VAT, ale sami kupują towary i usługi z ceną zawierającą podatek. Nie mają go od czego odliczyć, bo nie wykazują podatku należnego. Chcąc więc odzyskać VAT z faktur zakupowych, muszą wykazać nadpłatę i ubiegać się o jej zwrot z urzędu skarbowego.
Zamiast nieustannie występować o takie zwroty, podwykonawcy zaczynają zamawiać materiały od zagranicznych dostawców z innych krajów UE. Potwierdza to Dariusz Gałązka, partner w Grant Thornton.
– Zauważyliśmy bardzo niepokojący skutek wprowadzenia odwróconego VAT w budownictwie. Okazuje się, że może ono uderzyć w polskie hurtownie budowlane i w krajowych producentów materiałów budowlanych – mówi ekspert.
Dodaje, że niektórzy duzi dostawcy rozważają już otwarcie za granicą punktów lub uruchomienie firm, które będą sprzedawały materiały budowlane polskim odbiorcom.
Zagraniczne zakupy
Zakupy materiałów budowlanych z innych krajów UE oznaczają konieczność wykazania ich jako wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów (WDT). Wówczas jednak nie ma problemu z finansowaniem podatku. Nabywca – w tym wypadku podwykonawca – wykazuje bowiem w deklaracji VAT należny (z tytułu WNT), który automatycznie przeradza się w podatek naliczony.
Dzięki temu podwykonawca nie musi finansować kosztów VAT, a więc nie musi się ubiegać o zwrot nadwyżki podatku.
– Oczywiście zakupy za granicą to dodatkowy koszt transportu, ale dla firm, dla których płynność jest problemem (a w budownictwie jest on powszechny), ten dodatkowy wydatek nie ma większego znaczenia – tłumaczy Dariusz Gałązka.
Z pomysłem kupowania materiałów budowlanych za granicą zetknął się również Marcin Matyka, partner w Norton Rose Fulbright Piotr Strawa and Partners. – Dostajemy sygnały od klientów, że podwykonawcy, którzy świadczą usługi objęte mechanizmem odwróconego VAT, poszukują rozwiązań, które zminimalizują ich problemy z zachowaniem płynności finansowej – potwierdza ekspert.
Drugi sposób
Innym sposobem – również branym pod uwagę przez podwykonawców – jest dzielenie zamówień na dwie części: dostawę towaru, do której stosuje się ogólne zasady rozliczania VAT, oraz usługę objętą odwrotnym obciążeniem.
– Taki podział może spowodować, że podwykonawcy nie będą musieli wykazywać VAT do zwrotu, ponieważ w części dotyczącej dostawy pojawi się zarówno podatek należny, jak i naliczony. Jeden zostanie skompensowany drugim – tłumaczy Arkadiusz Łagowski, wiceprzewodniczący Grupy VAT Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan. Dodaje, że nadwyżka do zwrotu pojawi się tylko w części dotyczącej wykonanej usługi.
– Takie dzielenie jest jednak ryzykowne – ostrzega Arkadiusz Łagowski. Wyjaśnia, że fiskus może je zakwestionować, twierdząc, że podział usługi był sztuczny.
– W grę może wchodzić również zastosowanie nowej klauzuli nadużycia prawa w VAT, która obowiązuje od 15 lipca 2016 r. – przyznaje ekspert.
Marcin Matyka zwraca dodatkowo uwagę na to, że podział na usługę i dostawę towaru może negatywnie wpływać na rozliczenia generalnych wykonawców. – Pojawi się bowiem ryzyko, że generalny wykonawca odliczy VAT od towarów, które de facto są częścią składową usługi, a więc czynności podlegającej mechanizmowi odwróconego VAT – zauważa ekspert.
Nie tak łatwo o zwrot
Odwrotne obciążenie jest dla podwykonawców niewygodne nie tylko ze względu na konieczność finansowania VAT.
– Nawet gdy nie mają oni niczego do ukrycia, boją się kontroli i tego, że mogą paść ofiarą walki fiskusa z wyłudzeniami – tłumaczy Dariusz Gałązka.
Do występowania o zwrot VAT zniechęcają też podawane przez Ministerstwo Finansów statystyki dotyczące zatrzymanych zwrotów podatku. W 2016 r. prawie o miliard złotych wzrosła kwota zwrotów podatku od towarów i usług, których odmówiły podatnikom urzędy skarbowe (pisaliśmy o tym m.in. w artykule „Fiskus mocno przykręcił śrubę”, DGP nr 15/2017).
Sytuację podmiotów występujących o zwrot VAT pogorszyła dodatkowo ostatnia nowelizacja ustawy o VAT. Od 2017 r. zaostrzone zostały zasady zwrotów nadwyżki podatku, mimo że nadal można ją odzyskać zasadniczo w ciągu 60 dni (termin podstawowy), 25 dni (termin przyspieszony) i 180 dni (termin wydłużony).
Rozszerzone zostały jednak uprawnienia urzędów skarbowych w zakresie weryfikowania prawa do zwrotu. Urząd może go wstrzymywać nie tylko po to, by sprawdzić rozliczenia podatnika i jego kontrahentów, ale także podmiotów sprzedających ten sam towar na kolejnych etapach obrotu. Zwroty VAT są też blokowane (nawet na 3 miesiące) na uzasadnione żądanie np. prokuratury, policji. Wystarczy, żeby takie żądanie było związane z prowadzonym przez te organy śledztwem (nie sprecyzowano, o jakiego rodzaju śledztwo chodzi).
Rozliczenia podwykonawcy / Dziennik Gazeta Prawna