Efekt batalii przesądzony nie jest. Ale rozpocząć ją warto – np. poprzez wysyp wniosków o interpretacje, a w razie potrzeby także skarg do sądów.

Wyobraźmy sobie młodego zapaleńca, który spędza godziny przy komputerze i marzy, by pisać jeszcze lepsze programy niż te, z których korzysta. Potem dorabia po nocach i sam opłaca swoje studia, by marzenie spełnić. Po zakończeniu nauki – uzbrojony wreszcie w odpowiednią, fachową wiedzę (to była dobra uczelnia) – otwiera jednoosobową działalność gospodarczą i np. tworzy wspaniałe gry komputerowe.

Młodzi ludzie coraz częściej zarabiają, by studiować. I studiują, by potem zarabiać. Czy wydatki na studia mogą uwzględnić w kosztach uzyskania przychodów swojej firmy? Przeszkodą na pewno nie jest to, że zostały poczynione, zanim przyszły Bill Gates wystartował w garażu z nowym projektem, który podbije świat. Do rozstrzygnięcia pozostaje kwestia, czy mają związek z działalnością gospodarczą i osiąganymi w jej ramach przychodami. Zapewne wszystko zależy od przypadku, ale w naszym przykładzie nie ma co do tego wątpliwości. Na uczelni początkujący przedsiębiorca nauczył się nowych języków programowania, w swojej firmie zastosował je w nowatorski sposób i dzięki temu utrzymuje się na rynku.

Zaliczanie opłat za studia w poczet kosztów podatkowych może wydawać się bardzo kontrowersyjne. I pewnie w wielu przypadkach będzie. Ale czy we wszystkich? Na pewno wskazane i racjonalne byłoby uwzględnianie w rozliczeniach podatkowych wydatków na kursy, egzaminy, certyfikaty zawodowe itp. bez których danej profesji w ogóle wykonywać nie można lub bez których działalność byłaby utrudniona lub nieefektywna.

Interpretacje podatkowe będą dla przedsiębiorców niekorzystne? O to można się założyć. Ale zapewne nie wszystkie. Już pojawiają się takie, w których dostrzega się związek między przychodami z działalności a kosztami uzyskania odpowiednich kwalifikacji. Są też orzeczenia, które wskazują, że sądy mogą mieć w tej sprawie bardzo korzystne dla podatników nastawienie. Aby jednak lawina ruszyła, ktoś musi kilka kamyków rzucić. I tak wróciliśmy do wspomnianej na wstępie batalii...