Eksperci są zaskoczeni i zwracają uwagę na sprzeczność. Z jednej strony Ministerstwo Finansów zobowiązało firmy z innych krajów do przesyłania najważniejszych danych w formacie jednolitego pliku kontrolnego, a z drugiej nie zadbało, aby miały na to szanse. Paradoksalnie jednak problemy jednych stały się okazją dla drugich. Zagraniczna firma, aby wypełnić swoje obowiązki, jest skazana na współpracę z Polakami.

Winne przepisy

Problem zgodnie z art. 82 par. 1b ustawy o VAT dotyczy przede wszystkim przesyłania ewidencji podatkowej w formacie elektronicznym. Taki obowiązek mają największe firmy (w rozumieniu ustawy o swobodzie działalności gospodarczej) już od 1 lipca br. Chodzi też o wielu przedsiębiorców z zagranicy, bo zgodnie z wyjaśnieniami MF do limitów, które określają, kiedy przedsiębiorca ma status dużego, wlicza się całą jego działalność (nie tylko tę prowadzoną w naszym kraju). Zagraniczna firma musiała więc przesłać ewidencję VAT za lipiec w nowym formacie do 25 sierpnia br. Tu pojawiły się jednak kłopoty.

Informacja o ewidencji VAT jest bowiem deklaracją w rozumieniu art. 3 pkt 5 ordynacji podatkowej. Przepis ten mówi o zeznaniach, wykazach, zestawieniach i informacjach, do których składania zobowiązani są podatnicy. Takie deklaracje mogą być składane przez pełnomocników, a to zwalnia z odpowiedzialności ich zagranicznego klienta (art. 80a–80b o.p.). Jak wyjaśnia Marcin Sidelnik, dyrektor w dziale doradztwa prawnopodatkowego PwC, odpowiednim drukiem dla pełnomocnictwa do podpisywania informacji o ewidencji są UPL-1 i OPL-1 (za pomocą środków komunikacji elektronicznej). Tymczasem zgodnie ze wzorem UPL-1 zamieszczonym w rozporządzeniu MF z 29 grudnia 2015 r. (Dz.U. z 2015 r. poz. 2337) jednym z niezbędnych elementów do jego prawidłowego wypełnienia jest wskazanie numeru PESEL bądź NIP. – Jednocześnie jeśli podatnik nie rozlicza się w Polsce, to zgodnie z ustawą o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1314 ze zm.) nie uzyska NIP. Skazany jest więc na posiadanie PESEL – tłumaczy Marcin Sidelnik.

Jednolity plik kontrolny

Jednolity plik kontrolny

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Innymi słowy, musi albo zostać Polakiem, albo znaleźć Polaka w swojej organizacji, albo nawiązać współpracę z polskim księgowym/doradcą podatkowym. Każda z tych opcji wiąże się jednak z trudnościami.

Jest problem, są rozwiązania

– Zagraniczni klienci znajdują różne sposoby, aby radzić sobie z tymi ograniczeniami – przyznaje Dominika Cabaj, doradca podatkowy z Cabaj Kotala Doradztwo Podatkowe. Ekspertka podaje przykład firmy, gdzie specjalnie w tym celu zaproponowano zatrudnionemu Polakowi podpisywanie UPL-1. Jednocześnie w wewnętrznym firmowym druku określono, że nie będzie on odpowiedzialny za ewentualne związane z tym problemy. – Inne firmy zapewne po prostu takiego Polaka zatrudnią bądź już zatrudniają – podkreśla.

Zwraca też uwagę, że problemu nie rozwiąże proste przekazanie obowiązków polskiemu doradcy podatkowemu bądź księgowemu. Wiąże się z tym wystarczająco wiele informatycznych trudności, aby uznać takie wyjście za nieopłacalne. – Czy taki był cel wprowadzenia nowych regulacji przez MF? – zastanawia się Dominika Cabaj.

Podobne pytania zadaje Marcin Sidelnik, który dodaje, że zna już przykłady, kiedy specjalnie przy okazji nowych obowiązków wyrabiano reprezentantom zagranicznych firm PESEL.

– A trudnością nie jest tylko sam brak numeru identyfikacyjnego – tłumaczy Wojciech Michalak, starszy konsultant w Deloitte Doradztwo Podatkowe Tokarski i Wspólnicy sp.k. – Taka zagraniczna firma musi też ustanowić adres w naszym kraju na potrzeby prawidłowej weryfikacji plików JPK – wskazuje ekspert. Do tego pozostaje kwestia zagranicznego elektronicznego podpisu kwalifikowanego, który mimo unijnych przepisów w tym zakresie nie jest jeszcze respektowany w naszym kraju, chociaż rozporządzenia MF dopuszczają jego stosowanie.