Solidarna odpowiedzialność w podatkach lokalnych jest przyczyną wielu problemów, nie tylko dla samych podatników, ale i samorządów. Z sondy wśród największych miast przeprowadzonej przez DGP wynika, że wiele z nich nie wystawia decyzji na podatek, dopóki nie zidentyfikuje wszystkich żyjących współwłaścicieli.

Jakie praktyki

Zasadą jest, że gdy nieruchomość stanowi współwłasność kilku bądź kilkunastu osób, organ podatkowy (wójt, burmistrz, prezydent miasta) ma obowiązek ustalić wszystkich współwłaścicieli i doręczyć im decyzje ustalające wysokość zobowiązania podatkowego.

Decyzja taka jest wydawana na wszystkich współwłaścicieli, zgodnie z ewidencją gruntów i budynków oraz na podstawie dokumentów będących w posiadaniu organu podatkowego (np. postanowienia sądu o stwierdzeniu nabycia spadku).

Michał Nielepkowicz, doradca podatkowy i partner w Nielepkowicz & Partnerzy, zwraca uwagę, że przez wiele lat był z tym problem. Wątpliwości dotyczyły tego, czy należy doręczyć decyzję dotyczącą podatku wszystkim współwłaścicielom, czy wystarczy jednemu. Dopiero orzecznictwo rozstrzygnęło, że gmina ma wydać jedną decyzję i doręczyć ją wszystkim współwłaścicielom nieruchomości.

Problem pojawia się też, gdy umrze jeden ze współwłaścicieli. Miasta, które o to spytaliśmy, wyjaśniają, że czekają na zakończenie postępowania spadkowego i wydają decyzje po ustaleniu spadkobierców, a tym samym wszystkich współwłaścicieli nieruchomości. Jeśli jednak spadkodawca nie zostawił spadkobierców, wtedy miasta wydają decyzje na pozostałych, zidentyfikowanych współwłaścicieli. W ten sposób postępują Lublin, Łódź, Poznań, Wrocław, Gdańsk, Warszawa, Olsztyn, Bydgoszcz i Katowice.

Kolejny problem dotyczy sygnalizowanej już przez nas sytuacji, gdy jeden ze współwłaścicieli jest z podatku zwolniony („Spółdzielnie płacą daninę za gminy”, DGP nr 115/2016). Ministerstwo Finansów wyjaśniło ostatnio, jak w takim przypadku rozliczyć daninę.

Można zlikwidować

Zdaniem ekspertów wiele z tych problemów zniknęłoby, gdyby ustawodawca ograniczył solidarną odpowiedzialność w podatkach lokalnych albo w ogóle ją zniósł. Według Michała Nielepkowicza zlikwidowałoby to poczucie krzywdy u tych, którzy muszą płacić podatek za innych.

– Skoro w większości przypadków współwłasność ma charakter ułamkowy, to racjonalne byłoby wprowadzenie zasady, wedle której każdy współwłaściciel obciążony jest podatkiem stosownie do swojego udziału – uważa dr Rafał Dowgier z Katedry Prawa Podatkowego Uniwersytetu w Białymstoku.

Przypomina, że obecnie taka sytuacja ma miejsce jedynie wyjątkowo: przy współwłasności garaży wielostanowiskowych w budynkach mieszkalnych oraz gruntów pod budynkami, w których ustanowiono odrębną własność lokali, a także części wspólnych takich budynków. Z punktu widzenia podatnika trudno byłoby zrozumieć, dlaczego, mając np. 1/50 udziału w gruncie, otrzymuje on decyzję z naliczonym podatkiem od całej działki.

Zdaniem Rafała Dowgiera solidarny charakter zobowiązania mógłby pozostać wyjątkowo dla współwłasności łącznych, a więc takich, gdzie nie ma ustalonych udziałów (np. dla majątku wspólnego małżonków).

Miasta sceptyczne

Eksperci twierdzą, że gminy również opowiadają się za likwidacją solidarnej odpowiedzialności. Nie potwierdza tego jednak sonda, którą przeprowadziliśmy wśród największych miast. W ich ocenie solidarna odpowiedzialność ma zarówno wady, jak i zalety. Niewątpliwie ułatwia gminom dochodzenie należności, bo umożliwia im wybór, od którego zobowiązanego ściągną podatek, szczególnie gdy nie wszyscy współwłaściciele wywiązują się z obowiązku zapłaty podatku.

Anna Woszczek, zastępca dyrektora Wydziału Podatków Urzędu Miasta Lublin, przyznaje, że zniesienie solidarnej odpowiedzialności mogłoby spowodować, że znaczna część podatników chętniej rozliczałaby się z podatku. – Z drugiej strony jednak pewna część udziałów mogłaby pozostać nieopodatkowana (gdy np. nie można byłoby ustalić spadkobierców) albo pojawiłyby się problemy z egzekucją – obawia się Anna Woszczek. To zaś oznaczałoby straty dla gmin.

Solidarna odpowiedzialność nikomu nie służy

Solidarną odpowiedzialność w podatku od nieruchomości należy zlikwidować. To kłopot dla gmin i podatników. Gminy muszą bowiem szukać wszystkich współwłaścicieli. Jeśli jeden z nich umrze lub wyjedzie, opóźnia to całe postępowanie podatkowe. Kłopotem jest więc zarówno procedura, jak i koszty związane z postępowaniem, a często chodzi o niewielką wartość podatku. Warto wiedzieć, że wydanie decyzji przez samorządowe kolegium odwoławcze kosztuje ok. 500 zł. Tymczasem niejednokrotnie kwota rocznego podatku od osób fizycznych jest dużo niższa. Do niedawna solidarna odpowiedzialność stwarzała też problemy w sytuacji, gdy jeden z podatników był zwolniony z daniny. Gdy np. żona prowadziła zakład pracy chronionej zwolniony z podatku od nieruchomości, wówczas gmina domagała się zapłaty całości podatku od męża. Dopiero niedawno orzecznictwo rozstrzygnęło, że w takim przypadku mąż nie musi płacić podatku w części przypadającej na zakład prowadzony przez żonę.

Likwidacja nie taka prosta

Likwidacja solidarnej odpowiedzialności w podatku od nieruchomości oznaczałaby odcięcie się od zasad obowiązujących w prawie cywilnym i dokonanie ustawą podatkową podziału nieruchomości.

Na zmiany w podatku od nieruchomości trzeba bowiem patrzeć kompleksowo. W przypadku garaży w budynkach mieszkalnych wyłączenie solidarnej odpowiedzialności było uzasadnione względami praktycznymi. Ponadto współwłaściciele na swoją część garażu mają często odrębną od mieszkania księgę wieczystą.

W innych przypadkach, a więc przykładowo gdy mamy pięciu współwłaścicieli, w tym trzech prowadzi działalność gospodarczą, nic nie stoi na przeszkodzie, aby wystąpić do sądu i dokonać podziału tej nieruchomości. Konsekwencją będzie wyłączenie solidarnej odpowiedzialności. Nie można jednak prawem podatkowym ingerować w stosunki cywilnoprawne.