Przepisy dopuszczają nawet, że naczelnik urzędu skarbowego może wszcząć postępowanie w sprawie o przestępstwo bądź wykroczenie skarbowe (co sprawia, że bieg terminu przedawnienia zobowiązania ulega zawieszeniu), a następnie je zawiesić ze względu na inne postępowanie przed organami podatkowymi, które sam wszczyna. I tak w nieskończoność. W tej sprawie zresztą wypowiedzieć się ma Trybunał Konstytucyjny.

Na niekorzyść podatników orzekł też w maju Naczelny Sąd Administracyjny. Stwierdził, że na wydanie decyzji ustalającej podatkową odpowiedzialność spadkobierców urzędnicy mają nie 3, jak było przyjęte, ale 5 lat. To oczywiście automatycznie powoduje przesunięcie momentu, od którego biegnie pięcioletni termin przedawnienia. I tak 8 lat wydłuża się do 10. W części Podatki i księgowość pokazujemy, jak wygląda nierówna walka podatników z fiskusem.

A w części Firma i prawo kolejny bój. Tym razem polskich przewoźników z Francuzami. Od 1 lipca zaczyna bowiem obowiązywać francuski dekret nr 2016-418 dotyczący delegowania pracowników w transporcie drogowym. Będzie stosowany zarówno do kierowców autobusów, jak i ciężarówek, niezależnie od masy pojazdu. Jak łatwo się domyślić, nie ułatwi naszym przewoźnikom prowadzenia działalności. Oprócz konieczności zapewnienia kierowcom płacy minimalnej na poziomie około 42 zł za godzinę dochodzi wiele wymagań administracyjnych: powołanie reprezentanta, wystawianie pracownikom zaświadczeń o oddelegowaniu czy posiadanie dwóch kompletów wszystkich dokumentów i zaświadczeń – przez reprezentanta i kierowcę.

Wątpliwości jest wiele, a lakoniczne informacje francuskiej administracji nie ułatwiają sprawy. Pewne są jedynie wysokie kary za niedopełnienie obowiązków. Dlatego lepiej sprawdzić, czy firma spełnia wszystkie wymagania. Czasu zostało już niewiele.