Prezes GUS w komunikacie z 15 lipca ogłosił oficjalnie, że na koniec I półrocza tego roku ceny były niższe o 1,2 proc. niż przed rokiem. Minister finansów o ten wskaźnik waloryzuje co roku maksymalne stawki danin od nieruchomości i od środków transportu oraz opłat lokalnych (targowej, miejscowej, uzdrowiskowej).

– Zmiana jest możliwa in plus, ale i in minus. Zatem deflacja oznacza, że górne, maksymalne stawki podatków i opłat lokalnych w przyszłym roku będą niższe niż w tym – potwierdza dr Rafał Dowgier z Katedry Prawa Podatkowego Uniwersytetu w Białymstoku. Minister finansów ogłosi maksymalne stawki na kolejny rok w specjalnym obwieszczeniu, które publikuje zwykle pod koniec lipca lub w sierpniu. My wyliczyliśmy je już teraz.

Trochę mniej dla mieszkańców...

W praktyce spadek nie będzie duży, wyniesie najczęściej kilka-kilkadziesiąt groszy. Przykładowo, jeśli gmina dziś za 1 mkw. mieszkania czy domu pobiera najwyższą dopuszczalną kwotę, po zmianie zażąda o 1 gr mniej. W przypadku tzw. budynków pozostałych (np. komórki lokatorskiej, garażu wyodrębnionego od lokalu mieszkalnego) – o 9 gr. Jeśli więc ktoś ma 50 – metrowe mieszkanie i komórkę o powierzchni użytkowej 5 mkw., to zapłaci w przyszłym roku w sumie o 0,95 gr mniej niż w tym roku.

Nieco więcej zaoszczędzą właściciele nieruchomości służących działalności gospodarczej i zlokalizowanych w miastach, które dotychczas stosowały stawki maksymalne (np. Warszawa, Poznań). Za 1 mkw. gruntów firma odprowadzi w przyszłym roku 0,89 zł (w obecnym jest to 0,90 zł), a za 1 mkw. powierzchni użytkowej budynku 22,85 zł (zamiast 23,13). W praktyce od budynku o powierzchni użytkowej 1000 mkw. zapłaci 280 zł mniej.

Spadną również stawki maksymalne podatku od samochodów ciężarowych (o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony), ciągników siodłowych, autobusów, a także opłaty lokalne. Przykładowo, w przypadku ciężarówek o dopuszczalnej masie całkowitej większej niż 3,5 tony, ale nie większej niż 5,5 tony, obciążenie zmniejszy się o ok. 10 zł.

...sporo mniej dla samorządów

O ile dla mieszkańców czy firm takie zmiany mogą być wręcz niezauważalne, o tyle dla gmin oraz miast, zwłaszcza dużych, mogą oznaczać ubytki w dochodach sięgające łącznie setek tysięcy lub nawet kilku milionów złotych. Jeśli średnia obniżka podatku od nieruchomości wpływającego od osób fizycznych wyniesie 1 zł, a płacących jest 100 tys., zaś w przypadku firm sięgnie 150 zł na 10 tys. płacących podmiotów gospodarczych, to do gminnej kasy wpłynie w sumie o 1,6 mln zł mniej niż w obecnym roku.

Będzie trudniej podnieść stawkę

Oczywiście, stawki będą musiały być obniżone tylko tam, gdzie zostały ustalone na maksymalnym poziomie. Przykładowo, w Warszawie, Poznaniu, Gdańsku czy Krakowie.

Jeśli w jakiejś gminie obowiązują stawki niższe, to zdaniem ekspertów radni pozostawią je na tegorocznym poziomie. – Deflacja sprawia, że mieliby kłopot z uzasadnieniem podwyżki – wyjaśnia dr. hab. Bogumił Pahl z Katedry Prawa Finansowego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

Podobnie uważa Rafał Dowgier. Przypomina, że rada gminy może określić stawki w dowolnej wysokości, byleby tylko nie przekraczały maksymalnych.

Opłaty nieobowiązkowe

Radni, podejmując uchwały podatkowe na 2016 r. (zwykle zapadają w okresie październik–grudzień), będą mogli uwzględnić również zmiany wynikające z nowelizacji ustawy o samorządzie gminnym (czeka jedynie na podpis prezydenta). Przewiduje ona m.in. zniesienie obowiązku poboru opłat lokalnych, czyli opłaty targowej, miejscowej i uzdrowiskowej. Od przyszłego roku będą to opłaty fakultatywne, a o tym, czy je pobierać, czy nie, będą decydować samorządowcy.

Zdaniem przedstawicieli gmin i ekspertów niezbędne są kolejne zmiany dotyczące dochodów podatkowych jednostek samorządu terytorialnego. – Nie chodzi o to, aby wprowadzać nowe daniny. Konieczne wydaje się jednak zwiększenie wpływów – mówi Bogumił Pahl. – Dziś trudno zrozumieć, dlaczego podobny lub identyczny podatek za 1 mkw. nieruchomości ma płacić pani Zosia, która prowadzi sklep wielobranżowy w byłej miejscowości popegeerowskiej i właściciel galerii handlowej położonej w centrum dużego miasta – tłumaczy ekspert. Wskazuje, że różnica między wartością ekonomiczną, w tym czynszową, tych nieruchomości to przepaść.

Bogumił Pahl zwraca też uwagę, że na obniżanie dochodów gmin wpływ ma radosna twórczość ustawodawcy. Dobitnym przykładem jest zmiana prawa budowlanego (odsyła do niego ustawa o podatkach i opłatach lokalnych), która w 2010 r. wprowadziła definicję obiektu liniowego. – W rezultacie z kategorii obiektu budowlanego wyłączono kable ułożone w kanalizacji kablowej. Wcześniej wraz z tą kanalizacją stanowiły one jedną budowlę (gminy inkasowały daninę od jej wartości – maksymalnie 2 proc. rocznie – red.). W ten sposób samorządy, a zatem i ich mieszkańcy, zostali pozbawieni setek milionów złotych rocznie – wyjaśnia Bogumił Pahl. 

Deflacja sprawia, że radni będą mieli problem by uzasadnić podwyżkę opłat.