DGP opublikował cykl artykułów o absurdach podatkowych, a więc przepisach, z którymi podatnicy mają wiele problemów. Pan jako minister odpowiedzialny za podatki styka się z takimi absurdami dość często. Czy mógłby pan podać przykłady bubli, które ministerstwo chciałoby wyeliminować?

Maciej Grabowski, wiceminister finansów

Maciej Grabowski, wiceminister finansów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Takim przykładem z ostatniego tygodnia, którym się zajmowałem, może być zagadnienie kosztów uzyskania przychodów. Zgodnie z generalną zasadą obowiązującą w PIT i CIT koszty muszą być powiązane z przychodami tego samego podatnika. Są jednak w praktyce sytuacje, gdy należałoby odstąpić od tej zasady. Przykładowo dotyczy to opodatkowania zbycia jednostek funduszy inwestycyjnych nabytych w drodze spadku. Obecnie spadkobierca, który umorzy odziedziczone jednostki, musi zapłacić podatek od całego przychodu, ponieważ nie ma prawa do pomniejszenia go o koszty zapłacone przez spadkodawcę. Jeśli odziedziczy gotówkę (a spadkodawca należał do osób najbliższych – red.), żadnego podatku nie odprowadzi. Popieramy więc zmianę przepisu (zgłoszoną przez grupę posłów PO), aby spadkobierca mógł pomniejszyć przychód z umorzenia jednostek o koszty ich nabycia, mimo że będzie to wyłom od zasady generalnej.

Jeden z wielu absurdów dotyczy nieodpłatnych świadczeń. Czy z tym problemem ministerstwo stara się jakoś uporać?

Oczywiście, mamy świadomość złożoności problemu. Nie ma jednak możliwości podejścia do tego zagadnienia w sposób jednolity. Należy bowiem inaczej spojrzeć na problem opodatkowania abonamentów medycznych i np. imprez integracyjnych. Uważam, że abonamenty medyczne są podobne do polisy ubezpieczeniowej. W obu przypadkach nie zawsze dochodzi do wypłaty świadczenia, bo na przykład zdarzenie nie wystąpiło, a jednak wydatek na zakup abonamentu czy ubezpieczenia został poniesiony. Trudno nie dostrzegać tego faktu z punktu widzenia podatkowego. Zgadzam się z uchwałą Izby Finansowej NSA (sygn. akt II FPS 7/10), że abonamenty są nieodpłatnym świadczeniem dla pracowników.

A jak powinno być opodatkowane świadczenie od pracodawcy w postaci imprezy integracyjnej?

Nasze interpretacje wskazały już, że w przypadkach, w których jest możliwość wyodrębnienia zindywidualizowanego świadczenia, należy określić przychód pracownika. Jeśli natomiast nie ma takiej możliwości, to nie można mówić o świadczeniu i przychodzie. Zdaję sobie sprawę, że w praktyce obie sytuacje czasami trudno rozróżnić.

W przepisach nie ma też definicji reprezentacji. Czy można ją stworzyć?

Wydatkami na reprezentację zajmował się NSA. Sąd wskazał pewien kierunek, choć nie rozstrzygnął jednoznacznie tego problemu. Podobnie jak w przypadku nieodpłatnych świadczeń trudno wymienić w przepisach wszystkie sytuacje, które będą odnosić się do reprezentacji. W tym przypadku pracujemy nad interpretacją ogólną, aby podatnicy mieli większą pewność działania.

Kilka absurdów mamy też w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych, przykładowo: definicja budowli, względów technicznych, które uniemożliwiają wykorzystywanie budynku do działalności gospodarczej, stawki podatku od garaży. Czy resort planuje je rozwiązać?

Tak. Rząd przyjął założenia do projektu ustawy o poprawie funkcjonowania i organizacji wykonywania zadań publicznych przez jednostki samorządu terytorialnego. Ustawa ta przewiduje rozwiązanie wszystkich wspomnianych problemów. Budowle będą definiowane na podstawie Klasyfikacji Środków Trwałych, a więc bardziej precyzyjną metodą niż obecnie.

Czy definicja będzie zmierzała do zachowania obecnego status quo, jeśli chodzi o opodatkowanie budowli?

Tak. Nie ma powodu, aby zmieniać sytuację podatkową przedsiębiorców, a z drugiej strony wpływać poprzez zmianę definicji na dochody gmin i miast.

Kolejna sprawa, która niepokoi podatników. Minister finansów w wydawanych interpretacjach ogólnych ma obowiązek uwzględniania orzecznictwa sądów. Nie ma takiego obowiązku w przypadku interpretacji indywidualnych. Czy to się może zmienić?

W praktyce interpretacje indywidualne często biorą pod uwagę orzecznictwo sądów. Interpretację traktuję jako opinię ministra, odnoszącą się do stanu faktycznego przedstawionego przez podatnika. Zwróćmy uwagę, że związanie ministra w indywidualnych sprawach orzecznictwem sądów też nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ może prowadzić do sytuacji trudnych do zaakceptowania.

Co pan ma na myśli?

Obecnie minister finansów ma obowiązek zmiany własnej interpretacji po uchylającym ją wyroku sądu administracyjnego. Jeśli orzecznictwo w danej sprawie jest jednolite, to nie ma problemu. W praktyce wyrok sądu i związanie nim oznacza obowiązek zmiany opinii ministra, bo inny organ państwa – sąd – ma inną opinię. Oczywiście minister ponosi odpowiedzialność za ocenę prawną sytuacji faktycznej. Zdarzają się jednak przypadki, które prowadzą do zachwiania konkurencji na rynku. Podam przykład. Wielu podatników zgodnie z interpretacjami indywidualnymi musiało stosować podstawową stawkę VAT, z kolei jeden uzyskał wyrok sądu, który zezwalał mu na stosowanie stawki obniżonej. Minister był związany tym orzeczeniem, więc musiał zmienić swoją interpretację indywidualną. Okazało się, że podatnik, który uzyskał korzystny wyrok, stawał do przetargów, wskazując na tę niższą stawkę. Pozostali uczestnicy przetargów, czyli jego konkurenci, słali do nas protesty, ponieważ przez tę interpretację oni nie byli w stanie z nim konkurować. Minister zaryzykował więc spór z podatnikiem i ponownie zmieniliśmy naszą zmienioną interpretację. Do sporu rzeczywiście doszło, ale dzięki temu konkurencja na rynku została przywrócona.

Kolejna kwestia to pozbawianie prawa do odliczenia VAT z faktury, którą wystawił oszust, mimo że podatnik nie wiedział, że kupuje towar od oszusta. Chodzi o kryteria należytej staranności – rozumiane bardzo rozmaicie. Czy dostrzega pan problem?

Faktycznie wyjaśniamy z podatnikami, czy w swojej działalności wykazali się należytą starannością. Zgodnie z orzecznictwem TSUE jeśli podatnik nie wykazał się takową, to organy podatkowe mogą zakwestionować jego podatek naliczony. Pozwalają na to również przepisy wspólnotowe i do tej pory w żadnym kraju nie znaleziono rozwiązań, które spowodowałyby całkowite ograniczenie ryzyka podatkowego. Jest katalog czynności, które podatnik może podejmować, aby to ryzyko zminimalizować, ale bywa, że nie jest to łatwe. Trudno bowiem sprawdzić wszystkich swoich kontrahentów, zwłaszcza jeśli jest ich wielu.

Usługi związane z rekreacją w zakresie wstępu – zdaniem organów podatkowych są opodatkowane 23-proc. VAT, a zdaniem ekspertów i podatników powinna to być stawka 8-proc. Czy to da się ujednolicić?

Jeśli uczestnictwo podatnika jest pasywne, to w grę wchodzi stawka obniżona, a jeśli aktywne – podstawowa. Tak to naszym zdaniem powinno być interpretowane. Pochylimy się nad tym problemem.

Różne definicje działalności gospodarczej – podatnicy mogą prowadzić działalność gospodarczą do celów VAT, ale w podatku dochodowym ich działalność nie będzie opodatkowana jak gospodarcza.

Definicja działalności gospodarczej w VAT jest niewątpliwie szeroka. Wynika jednak z dyrektywy 112 o VAT. Nie widzę możliwości ani potrzeby jej przenoszenia do PIT i CIT. Oznaczałoby to bowiem znaczne poszerzenie definicji w ustawach o podatkach dochodowych i spowodowałoby także wzrost liczby podatników osiągających dochody z działalności gospodarczej, czasami niewielkie. Dlatego opowiadam się za pozostawieniem obecnych definicji. Od ich zmiany ważniejsza jest możliwość uzyskania przez podatnika informacji o tym, jakie powinien wskazać źródło dochodów w PIT. A taka informacja jest dostępna np. w Krajowej Informacji Podatkowej.

Co ministerstwo może zrobić z absurdami, które wymieniliśmy, i innymi, na które wskazujemy w licznych publikacjach?

Podstawową możliwością, z której korzystamy w bieżącej pracy, są propozycje zmian prawnych. Ponadto minister finansów oddziałuje na wykładnię przepisów poprzez interpretacje ogólne. Czasami zdarza się również, że mamy wątpliwości, czy ją wydać, czy też poczekać na przykład na wyrok Trybunału Konstytucyjnego lub Trybunału Sprawiedliwości UE, bo dane kwestie są tam właśnie rozpatrywane. Dlatego też nie ma potrzeby ryzykować takiej sytuacji, w której bylibyśmy zmuszeni do zmiany własnej interpretacji, i lepiej jest poczekać na rozstrzygnięcia trybunałów. Prowadziłoby to bowiem do zamieszania na rynku i słusznych zastrzeżeń podatników. Bierzemy te wszystkie aspekty pod uwagę i dążymy do zachowania pewności i przejrzystości przepisów. To zadanie jest czasem bardzo skomplikowane i rodzi trudności.

Z drugiej strony wzmacniamy nasze wysiłki związane z obsługą podatników. Mam na myśli infolinię oraz zamieszczane przez MF komunikaty na stronach internetowych. W mojej opinii ryzyko podatkowe i jednoznaczność przepisów są taką samą wartością jak wysokość podatku.