Sprawa dotyczyła mężatki, która chciała sprzedać nieruchomość odziedziczoną rok wcześniej po dziadkach i wchodzącą w skład jej majątku odrębnego. Uzyskane pieniądze zamierzała wnieść do majątku wspólnego. W zamian mąż miał zrobić to samo z prawem własności lokalu, które dotąd stanowiło jego odrębną własność. W tym celu małżonkowie mieli podpisać umowę rozszerzającą ich wspólność majątkową.

Podatniczka uważała, że taka transakcja pozwoli jej uniknąć podatku, który musiałaby zapłacić, ponieważ od nabycia mieszkania w spadku nie minęło jeszcze pięć lat. Sądziła, że jeśli za pieniądze ze sprzedaży nabędzie od męża prawo własności do jego lokalu, to będzie jej przysługiwać ulga mieszkaniowa. Zwalnia ona z PIT, pod warunkiem że pieniądze ze sprzedaży nieruchomości przeznaczy się na własne cele mieszkaniowe.

Minister finansów odmówił jej prawa do ulgi. Według niego zawarcie umowy małżeńskiej rozszerzającej majątek wspólny nie może być utożsamione z wydaniem przez podatniczkę środków na nabycie prawa do lokalu, a tym samym z prawem do ulgi mieszkaniowej określonej w art. 21 ust. 1 pkt 131 ustawy o PIT (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 361 z późn. zm.). Argumenty organu w pełni podzielił sąd wojewódzki, a rozstrzygnięcie to utrzymał w mocy NSA. Wyrok jest prawomocny.

Wyrok NSA z 7 sierpnia 2013 r. (sygn. akt II FSK 2385/11).

Ulga mieszkaniowa polega na tym, że zwolnione z PIT mogą być dochody ze sprzedaży nieruchomości w wysokości, która odpowiada iloczynowi tego dochodu i udziału wydatków poniesionych na własne cele mieszkaniowe w przychodzie ze sprzedaży nieruchomości. Warunkiem jest, aby przychód uzyskany ze sprzedaży został wydatkowany na własne cele mieszkaniowe najpóźniej w okresie dwóch lat od końca roku podatkowego, w którym nastąpiła sprzedaż.