Obaj przez siedem lat badali losy 44 tys. francuskich firm. Obserwacje wykazały, że we Francji liczba przedsiębiorstw, gdzie pracuje 9 osób, jest dwukrotnie większa od tych z 10-osobowym składem. Podobnie z biznesem średniego szczebla. Firm, które liczą 49 pracowników, jest trzykrotnie więcej niż tych, gdzie pracuje 50 osób. Zdaniem naukowców przedsiębiorcy sztucznie wstrzymują ekspansję własnego biznesu, aby nie przekroczyć progów 10 i 50 pracowników. Wówczas kończą się bądź ulegają znacznej redukcji ulgi podatkowe i ułatwienia administracyjne. Do tego dochodzą wydatki na zakup nowego wyposażenia oraz koszty konsultacji z prawnikami i księgowymi.

Ponadto – jak nakazuje francuskie ustawodawstwo – właściciel firmy, w której zespół powiększa się do 50 osób, jest zobligowany do wyłonienia przedstawiciela rady pracowniczej, utworzenia komitetu ds. higieny, bezpieczeństwa i warunków pracy, a także powołania specjalnej grupy odpowiedzialnej za ekonomiczne doradztwo i organizację wypoczynku dla podwładnych, która na swoją działalność co miesiąc musi dostawać 0,2 proc. ogólnej sumy wszystkich pensji pracowników.

Wszystko to sprawia, że właściciele firm starają się hamować rozrost firm i biznesu. Jak wykazały badania, prawdopodobieństwo zatrudnienia nowych pracowników w przedsiębiorstwach, gdzie pracuje od 45 do 49 osób, wynosi 43 proc. Dla porównania w firmach z 35-, 39-osobowym składem wskaźnik ten osiąga 53 proc.

– Utrzymanie bariery ochronnej ma sens tylko w przypadku małych firm – mówi w rozmowie z DGP Francois Gourio. – Obowiązek sprostania nowym wymaganiom nakładanym na przedsiębiorców średniego szczebla sprawia, że rynek opuszcza nawet 11,45 proc. mikrofirm – komentuje.

Jak wykazał eksperyment badaczy, zniesienie ulg dla małych i średnich firm spowoduje zwiększenie zatrudnienia i wydajności o 1 proc. rocznie.