Jak wynika z najnowszych zestawień Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, obcokrajowcy coraz chętniej zatrudniają się w Polsce. W pierwszym półroczu 2012 r. wojewodowie wydali im 20 066 zezwoleń na pracę, podczas gdy w analogicznych okresach ubiegłego roku – 19 024, a 2010 r. – 15 839.
Cudzoziemców legalnie zarabiających w Polsce jest jednak znacznie więcej. Zezwoleń na pracę nie potrzebują bowiem obywatele państw UE oraz Islandii, Liechtensteinu, Norwegii i Szwajcarii. Natomiast w przypadku obywateli Rosji, Ukrainy, Białorusi, Mołdawii i Gruzji wystarczą oświadczenia pracodawców. Wynika to z art. 22 rozporządzenia ministra pracy w sprawie przypadków, w których powierzenie wykonywania pracy cudzoziemcowi na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej dopuszcza się bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę (Dz.U. z 2011 r. nr 155, poz. 919). W pierwszym półroczu 2012 r. zarejestrowano w urzędach pracy 160 tys. takich oświadczeń. W całym ubiegłym roku złożono ich 260 tys., z czego ponad 200 tys. dotyczyło Ukraińców.
ikona lupy />
Cudzoziemcom będzie łatwiej / DGP

Rezydenci i nierezydenci

Obowiązek płacenia w Polsce podatków ma większość cudzoziemców, którzy zarabiają w naszym kraju. Przede wszystkim rezydenci, czyli obcokrajowcy, którzy przebywają na terytorium RP dłużej niż 183 dni w roku podatkowym lub mają tu ośrodek interesów życiowych. Wynika to z art. 3 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2012 r., poz. 361 z późn. zm.). W przepisach nie ma definicji ośrodka interesów życiowych, ale przyjmuje się, że jest to miejsce, z którym dana osoba jest najbardziej związana, np. ma tam najbliższą rodzinę.
Z polskim fiskusem powinny rozliczać się jednak także osoby, których pobyt w Polsce nie przekracza 183 dni w roku i nie mają tu ośrodka życiowych interesów (nierezydenci). Wynika to z art. 3, ust. 2a ustawy o PIT. Nie wszyscy cudzoziemcy o tym wiedzą, zwłaszcza osoby pracujące dorywczo, np. na budowach czy przy opiece nad dziećmi.
Podstawowa różnica między rezydentami i nierezydentami jest taka, że ci pierwsi muszą opodatkować w Polsce wszystkie swoje dochody, także te uzyskane poza Polską, a ci drudzy – tylko dochody uzyskane na terytorium RP.
Zapłacenia podatku w Polsce mogą uniknąć jedynie osoby, które są nierezydentami i pracują w naszym kraju na podstawie zagranicznej umowy o pracę. Muszą jednak przebywać na terenie RP krócej niż 183 dni i spełnić dodatkowe warunki.

183 dni

Jak wskazuje Joanna Narkiewicz-Tarłowska, senior manager w PwC, sam przepis dotyczący 183 dni jest nieprecyzyjny.
– Z jednej strony kryterium jest obiektywne, ale nastręcza trudności, bo nie wiadomo, jak liczyć te dni. Czy wliczać tylko pełne dni pobytu w Polsce, czy także części dni, np. w których ktoś przyjeżdża do Polski lub z niej wyjeżdża – zauważa ekspert. – A jeśli części dni, to może się okazać, że ten sam dzień będzie również liczony w innym kraju jako dzień pobytu tam. Przydałoby się doprecyzowanie w polskim prawie.
Jest to tym bardziej istotne, że jeśli ktoś zostanie uznany za osobę mającą miejsce zamieszkania w Polsce, musi rozliczyć się z polskim fiskusem nie tylko z dochodów uzyskanych w naszym kraju, lecz także z tych, które otrzymuje za granicą, np. z odsetek na koncie czy dochodu z najmu. Uchronić go przed tym może status rezydenta podatkowego w innym kraju, najlepiej poświadczony certyfikatem rezydencji.
Może się zdarzyć, że cudzoziemiec mający status rezydenta w Polsce od niektórych dochodów osiągniętych za granicą zapłaci dwa razy podatek. Zależy to od lokalnych przepisów obowiązujących w danym kraju oraz od uregulowań w międzypaństwowych umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania.



20 proc. od zlecenia

Kolejny problem podatkowy, który podnoszą cudzoziemcy, to rodzaj umowy, na mocy której świadczą pracę. Jak podają agencje pracy, najdogodniejszym rozwiązaniem jest umowa o pracę, bo wtedy obcokrajowcy rozliczają się z fiskusem na takich samych zasadach, jak polscy pracownicy (czyli według skali podatkowej 18 i 32 proc.).
W czasie kryzysu pracodawcy jednak chętniej zawierają np. umowy-zlecenia.
– Umowy cywilnoprawne są dużym problemem dla cudzoziemców i zatrudniających ich Polaków. Regulują je inne zasady niż odnoszące się do umów między obywatelami polskimi – mówi Michał Solecki, właściciel Agencji Pracy Tymczasowej Worksol.
Taka umowa oznacza dla obcokrajowców będących nierezydentami konieczność zapłaty zryczałtowanego 20-proc. podatku. Wynika to z art. 29 ustawy o PIT. Na dodatek cudzoziemiec nie ma możliwości dokonania jakichkolwiek odliczeń: ani kosztów uzyskania przychodu, ani składek na ZUS. Przyjmijmy, że pracownik z Ukrainy otrzymał 2 tys. zł z tytułu umowy-zlecenia. Oznacza to, że musi zapłacić składki ubezpieczeniowe tak jak od umowy o pracę, ale dodatkowo aż 400 zł podatku dochodowego, bo nie może odliczyć składek na ubezpieczenie społeczne od podstawy opodatkowania i składek na ubezpieczenie zdrowotne od podatku.
– Istniejące rozwiązanie stawia cudzoziemca w dużo gorszej sytuacji niż obywatela polskiego – stwierdza Michał Solecki.

Samodzielne rozliczenia

Jak wynika z doświadczeń PwC, problem mają też cudzoziemcy, którzy są zatrudnieni w Polsce przez zagraniczne spółki. W ich przypadku płatnikiem nie jest ani zagraniczna firma, ani jej polska filia. Sami muszą obliczać i wpłacać do urzędu skarbowego miesięczne zaliczki na podatek. Przeważnie oznacza to dla nich konieczność korzystania z usług doradców podatkowych, a więc dodatkowy wydatek.
Cudzoziemców w ogóle dziwi to, że w Polsce zobowiązanie podatkowe należy obliczyć samemu w zeznaniu rocznym. W wielu krajach na Zachodzie (np. w Niemczech czy Wielkiej Brytanii) podatek jest liczony przez urząd skarbowy na podstawie informacji przekazanych przez podatnika. Jest on zatem odpowiedzialny jedynie za dostarczenie prawidłowych danych o dochodach, ale nie za samo obliczenie zobowiązania.
Nie wiadomo, ilu cudzoziemców – nawet tych legalnie pracujących – płaci w Polsce podatki. Na pytanie DGP Ministerstwo Finansów odpowiedziało, że zebranie takich danych wymagałoby szczegółowej analizy formularzy podatkowych.
Ponadto – jak podkreślają specjaliści – żadne oficjalne statystyki nie oddają skali zatrudnienia obcokrajowców w Polsce, bo rzesza tych osób po prostu nie płaci podatków.
– Wiele z nich, zwłaszcza z krajów wschodnich, także azjatyckich, pracuje w szarej strefie i niepotrzebne im kontakty z konsultantami podatkowymi – mówi Łukasz Grzejdziak, specjalista z warszawskiego biura doradczego Taxluk.

Rezydenci muszą opodatkować w Polsce wszystkie swoje dochody