O projekcie zmian w janosikowym zdecydują teraz wszyscy posłowie, podczas II czytania na posiedzeniu plenarnym Sejmu, we wrześniu.

Wniosek o odrzucenie projektu podczas posiedzenia komisji zgłosiła poseł Monika Wielichowska z PO. Wśród posłów PO, PSL i Ruchu Palikota nie było jednomyślności. PiS i SLD są raczej przeciwne zmianom. Waldy Dzikowski z PO przekonuje, że posłowie na II czytaniu mogą zdecydować o ponownym skierowaniu projektu do prac w komisji. W trakcie prac specjalnej podkomisji udało się wypracować kompromis, na którym gminy i powiaty nie stracą.

Do przyjęcia zmian w projekcie będzie przekonywał wszystkie partie Rafał Szczepański, inicjator akcji STOP Janosikowe. Jeśli jednak posłowie zgodzą się z rekomendacją komisji, to szumnie zapowiadane zmiany trafią do kosza.

Oznacza to duże problemy głównie dla największych płatników, czyli Mazowsza i Warszawy. Zgodnie z ostatnią, kompromisową wersją zmian, Mazowsze miało dostać ulgę w wysokości ok. 30 mln zł, choć początkowo projekt zakładał – 100 mln zł. Jeszcze więcej miała zyskać Warszawa – 240 mln zł.

– Odrzucenie projektu oznacza dla Mazowsza spore kłopoty – stwierdza Marek Miesztalski, skarbnik województwa. Konieczne będą kolejne cięcia w inwestycjach, ale zaraz dodaje, że nie ma już czego ciąć. Projekty własne województwa są na ukończeniu, więc te inwestycje Mazowsze będzie chciało dokończyć. Trudno też rezygnować z inwestycji, dofinansowanych z pieniędzy unijnych, bo później samorząd musiałby sam wyłożyć te środki.

– Konieczne będą cięcia w wydatkach bieżących, a więc na utrzymanie i działalność instytucji kultury, oświaty i innych. Nastąpią też zwolnienia pracowników – stwierdza Marek Miesztalski.

Waldy Dzikowski zapowiada jednak prace nad całkiem nową ustawą o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Jeszcze w tym roku, sprawę janosikowego może zbadać Trybunał Konstytucyjnym (TK). Rozpatrzy on wniosek Warszawy i komitetu obywatelskiego w sprawie janosikowego, który został tam złożony równolegle z rozpoczęciem inicjatywy sejmowej.

Nieoficjalnie wiadomo, że TK czeka z rozpatrzeniem sprawy na to, co wydarzy się w Sejmie. Jak wskazuje były sędzia TK Jerzy Stępień, nawet jeśli parlament odrzuci projekt, Trybunał może nas jeszcze zaskoczyć.

– Liczenie na to, że TK uzna obecną konstrukcję za zgodną z Konstytucją, może być pochopne – twierdzi. Dodaje, że ostatnie orzeczenie dotyczące tej sprawy miało miejsce jeszcze przed akcesją Polski do UE.