Parlament Europejski dał wczoraj zielone światło dla wprowadzenia podatku od transakcji finansowych (PTF). Teraz projekt dyrektywy trafi do Rady UE, w której wiele państw jest przeciw rozwiązaniu zaproponowanemu przez Komisję Europejską. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to wprowadzenie jej w co najmniej dziewięciu zainteresowanych krajach. Z prawem tzw. opt-outu dla sceptyków.

Według pierwotnej propozycji KE podatek miał dotyczyć transakcji, w których biorą udział instytucje finansowe ustanowione w krajach członkowskich. Tekst przyjęty przez Parlament do propozycji KE dodaje tzw. zasadę miejsca emisji, zgodnie z którą instytucje finansowe z siedzibą poza UE również będą objęte PTF, jeśli przeprowadzają transakcje dotyczące instrumentów finansowych wyemitowanych w UE. Dla przykładu: akcje Siemensa wyemitowane w Niemczech, a będące przedmiotem transakcji między instytucjami w Hongkongu i USA zostałyby opodatkowane. Natomiast zgodnie z propozycją KE podatek nie zostałby zapłacony, ponieważ PTF podlegałyby tylko instytucje finansowe z siedzibą na terenie UE.

W tekście zachowana została proponowana przez Komisję tzw. zasada siedziby, mówiąca o tym, że akcje wyemitowane poza UE, a następnie będące przedmiotem transakcji z udziałem przynajmniej jednej instytucji finansowej mieszczącej się w UE, także będą opodatkowane. Obowiązywać mają dwa rodzaje stawek podatkowych – 0,1 proc. dla akcji i obligacji oraz 0,01 proc. dla instrumentów pochodnych. Pod naciskiem posłów z niektórych krajów (m.in. Polski) fundusze emerytalne powinny być jedynym sektorem zwolnionym z podatku.

Teoretycznie podatek powinien zacząć obowiązywać od końca 2013 r. W projekcie PE nie ma wyraźnej sugestii, by pozyskane z niego pieniądze zasiliły wspólny budżet UE.

Pięć krajów opowiada się przeciwko PTF – Wielka Brytania, Szwecja, Malta, Cypr i Czechy. Sztokholm np. powołuje się na złe doświadczenia. Szwecja podobny podatek wprowadziła na przełomie lat 80. i 90. Przyczynił się on m.in. do odpływu z kraju kapitału.

– Sankcja nieważności transakcji, od których nie został zapłacony podatek, uderza w pewność obrotu prawnego – krytykuje pomysł Konrad Szymański, eurodeputowany PiS. Projektu broni Sławomir Nitras z PO. – To nie będą na tyle wielkie obciążenia, by mogły spowodować znaczące straty. Stanowisko Polski – umiarkowanie pozytywne – komentuje Nitras.