Urzędnicy skarbowi znaleźli świetny sposób, jak szybko i skutecznie sprawdzić wykorzystanie służbowych samochodów przez pracowników. Chodzi o ustalenie, czy taki pojazd służy zatrudnionemu do celów prywatnych.
Publikacja: 13 lutego 2012, 07:03 Aktualizacja: 13 lutego 2012, 11:44
źródło: DGP
Rozliczenie PIT
Mechanizm jest prosty: pracownik fiskusa przychodzi na kontrolę do firmy. Pyta szefa, czy zatrudnione osoby jeżdżą firmowymi autami. Gdy odpowiedź jest twierdząca, urzędnik pyta, czy ten sam pracownik może używać pojazdu również prywatnie. Tu zazwyczaj pada odpowiedź, że nie.
Ale przecież urzędnik nie może, ot tak, po prostu uwierzyć przedsiębiorcy. Stosuje więc fortel. Przychodzi do siedziby spółki tuż przed zamknięciem. Skrupulatnie liczy samochody na parkingu. Gdy któregoś brakuje, prosi o listę pracowników, którzy nie zdążyli dotrzeć do firmy.
Następnego dnia urzędnik od rana gości u przedsiębiorcy i wzywa na świadków pracowników, którzy pracowali do późnych godzin wieczornych i nie odstawili służbowych aut na firmowy parking. I tu zaczynają się schody.
– Pracownicy zaskoczeni wezwaniem ze skarbówki w ogniu pytań często przyznają, że wykorzystują auto służbowe prywatnie w dowolnym zakresie. Niektórzy posuwają się do szczegółowych opisów, że pojechali takim samochodem na urlop, wożą dzieci do szkoły, a przy okazji załatwiają sprawy dla firmy – żali się w rozmowie z nami przedsiębiorca z Wrocławia.
Gdy urzędnik dostaje na tacy takie informacje, zaciera ręce. W decyzji po kontroli spokojnie może określić wysokość nieodpłatnych świadczeń na rzecz pracownika. Szef od takiego prezentu powinien pobrać podatek. Gdy tego nie robi, za zatajanie informacji o dochodach i uszczuplanie kasy państwa może dodatkowo zapłacić grzywnę.
Za swoje roztargnienie również pracownik musi później słono płacić. Gdy tylko przyzna się, że samochodu używał często i chętnie poza służbowymi wyjazdami, inspektorzy mogą przystąpić do zasadniczej części swojego zadania: wymierzenia dodatkowego podatku. A ten wyliczają od cen obowiązujących w danym mieście za wynajęcie podobnego samochodu na taki czas, do jakiego przyznał się w trakcie kontroli skarbowej naiwnie pracownik.
Jeśli np. potwierdził, że samochodem firmowym przejeżdża całe weekendy, to już można policzyć minimum 8 dni użytkowania auta należącego do firmy w celach prywatnych za każdy miesiąc. Jeśli wziąć pod uwagę, że średnia cena wynajęcia samochodu osobowego to 75 – 200 zł za dobę, to w jednej chwili pensja pracownika wzrasta o 600 – 1600 zł.
Od tego trzeba zaś zapłacić od 100 do 280 zł dodatkowego podatku. I to przy założeniu, że dochody pracownika mieszczą się w pierwszym najniższym przedziale skali podatkowej. Gdy samochód jest większy i tym samym bardziej wartościowy, koszty kontroli robią się wyższe (za wynajęcie niektórych pojazdów płaci się nawet 500 zł za dobę).
Pracownik, jeżdżąc prywatnie służbowym autem, uzyskuje przychód
Pracownik skarbówki przychodzi na kontrolę do firmy. Pyta szefa, czy pracownicy jeżdżą służbowymi samochodami. Gdy odpowiedź jest twierdząca, urzędnik pyta, czy ten sam pracownik może takiego auta używać prywatnie. Tu zazwyczaj pada odpowiedź, że nie.
Ale przecież urzędnik nie może, ot tak, po prostu uwierzyć przedsiębiorcy. Stosuje więc pewien fortel. Przychodzi do siedziby spółki tuż przed jej zamknięciem. Skrupulatnie liczy samochody na parkingu. Gdy któregoś brakuje, prosi o listę pracowników, którzy nie zdążyli dotrzeć do firmy.
Używanie służbowego samochodu może kosztować nawet 280 zł miesięcznie
Następnego dnia urzędnik od rana gości u przedsiębiorcy i wzywa na świadków pracowników, którzy pracowali do późnych godzin wieczornych i nie zdążyli odstawić służbowych aut. I tu zaczynają się schody.
1: A. z IP: 83.13.194.* (2012-02-13 08:15)
Durny rząd, durne przepisy, a urzędnika skarbowego autor wiesza...
2: gość z IP: 83.4.169.* (2012-02-13 08:22)
2x razy napiasne to samo pod rząd
3: zenek z IP: 83.13.187.* (2012-02-13 08:44)
Ciekawy jestem czy te same metody stosuje się do urzędników państwowych którzy używają samochodów osobowych.
4: flotowiec z IP: 91.210.237.* (2012-02-13 08:57)
nasza firma rozwiązała ten problem kilka tygodni temu. skorzystaliśmy ze sprawdzonych rozwiązań Safetylogic, zmieniliśmy politykę floty, umowy przekazania pojazdów i sposób naliczania podatków. Przy okazji zmian wprowadziliśmy program bezpieczeństwa, który pozwolił nam ograniczyć koszt polisy na kolejny rok dla naszej floty. I proste i bezpieczne.
5: JK z IP: 80.240.162.* (2012-02-13 09:01)
W zasadzie to wszystko jasne, ale proponuję przyjrzeć się naszym ministrom. za wożenie ich do i z domu itp. też powinni płacić podatki i to jeszcze wyższe. Niestety do nich inspektorzy nie mają odwagi cywilnej podejść i sprawdzić.
W naszym kraju są równi, równiejsi i nietykalni oraz roboli od czarnej roboty.
6: mecenas z IP: 83.23.215.* (2012-02-13 09:06)
a co z samochodami kupionymi rónież do celów prywatnych przez osobę będącą na kontrakcie, przecież oni też mają możliwość zakupu bo mają dzialalnośc gospodarczą. Nie są tylko płatnikami VAt i to wszystko
7: blondi z IP: 83.23.215.* (2012-02-13 09:10)
ponadto w niektórych urzędach kierownictwo bieże ryczałt za auto prywatne mające niby służyć do celów służbowych, to jedno wielkie kłąmstwo. Po pierwsze taki ludzie mają podwłądnych od załątwiania spraw a po drugie to w firmie są auta służbowe. Wiem co pisze bo sama widzialam pracując w jednej z firm państwowych.
8: januszek p. z IP: 217.153.140.* (2012-02-13 09:17)
a wycieczki premiera na weekend do Sopotu to nie są opodatkowane? przecież nie lata tam w związku z pełnioną funkcją, ale ze względów osobistych... i co? nie ma przychodu?
9: zz_top z IP: 87.105.212.* (2012-02-13 09:41)
proponuję opodatkować jeszcze:
- mydło, papier toaletowy, ręczniki papierowe
- zużycie prądu do ładowania prywatnej komórki,
- zużycie prądu do podgrzewania napojów (kawy herbaty)
- dostęp do internetu, bo jeśli strony zbędne nie są poblokowane, to pracownik może czytać gazety, pisać maile i udzielać się na forach,
- no i wreszcie proponuję, aby każdy z pracujących oddawał 10 zł miesięcznie na biurokratów, aby mogli pojechać urlop i wymyśleć kolejne durne przepisy, które wykończą polskie firmy.
Ilość obowiązków którymi zasypuje się przedsiębiorstwa jest nienormalny. Przedsiębiorstwa prywatne mają problem z marżą która pozwoli im na swobodne funkcjonowanie. Molochy państwowe, PGNIG, ENERGETYCZNE ITD. piszą do UKE że waluty poszły w górę, to trzeba podnieść ceny gazu bo się nie da funkcjonować, a po stronie kosztowej nic nie robią. Taki to piękny kraj
10: Realista z IP: 87.205.130.* (2012-02-13 09:57)
To zapraszam urzędników skarbowych do miłościwie nam panującego Pana Premiera. Naliczyć podatki od prywatnego latania Warszawa - Wybrzeże rządowym samolotem... również od córki i jej chłopaka. W końcu lecąc z tatusiem za free osiągnęli korzyść majątkową a ta powinna zostać opodatkowana.
Prowadzenie ewidencji wyrobów akcyzowych jest warunkiem zwolnienia

Osoba, która kupiła działkę z budynkiem w ogrodzie działkowym, nie będzie musiała płacić podatku od nieruchomości od budynku, pod warunkiem że nie przekracza on 25 lib 35 mkw. powierzchni.