Nasz czytelnik importuje towary z zagranicy, głównie z Chin. Często odprawa następuje w Hamburgu.

– Niemieccy celnicy wytypowali mój kontener do kontroli. Nic w jej wyniku nie wykryto, a i tak dostałem rachunek do zapłaty. Aż 1,5 tys. euro. Takie koszty mogą doprowadzić wiele firm do bankructwa – żali się pan Michał Wierzbicki z Gdańska.

Postanowiliśmy sprawdzić, dlaczego praca celników jest aż tak droga. Co do zasady, organy celne nie pobierają bowiem opłat za przeprowadzenie kontroli celnej.

– Przypadki, w których organy celne pobierają opłaty, są ściśle określone. Są to głównie opłaty za obecność funkcjonariuszy celnych na wniosek poza oficjalnymi godzinami urzędowania oraz opłata za depozyt dewizowy oraz towarów ujawnionych np. podczas próby przemytu, zatrzymanych jako dowód w sprawie – wymienia Sylwia Stelmachowska z Ministerstwa Finansów.

Koszty opisane przez naszego czytelnika to opłaty związane z magazynowaniem kontrolowanych towarów lub np. z koniecznością użycia sprzętu do ich rozładunku czy przemieszczenia. Forma oraz wysokość tych opłat określana jest przez podmioty prowadzące tego typu usługi na terenie portów morskich czy lotnisk (magazyny czasowego składowania). Dlatego chociaż są ponoszone w związku z kontrolą, to celnicy mogą się bronić, że to nie oni je nakładają.

– Przedsiębiorca zobowiązany do przedstawienia towaru do kontroli celnej, który korzysta z usług spedytora, przedstawiciela portu czy agencji celnej, ponosi koszty na rzecz tego usługodawcy. Nie są to zatem koszty, którymi obciąża administracja celna – dodaje Sylwia Stelmachowska.

Prawo do rewizji

Towary polskich importerów mogą zostać poddane rewizji w innym kraju UE zgodnie z przepisami wspólnotowego kodeksu celnego. W Polsce przedsiębiorcy importujący towary podlegają kontroli wynikającej z przepisów ustawy o Służbie Celnej. Marcin Zimny, ekspert w CMS Cameron McKenna, wyjaśnia, że w trakcie kontroli podatnicy zobowiązani są zapewnić warunki i środki do jej sprawnego przeprowadzenia. Oznacza to m.in. że przedsiębiorcy mają obowiązek udostępnić towary, urządzenia, środki transportu oraz umożliwić zbadanie towarów, w tym przez pobranie ich próbek. Badania lub analizy towaru mogą być wykonywane przez laboratoria celne lub inne laboratoria akredytowane zgodnie z odrębnymi przepisami, a także przez instytuty naukowe i badawcze dysponujące wyposażeniem niezbędnym dla danego rodzaju badań.

Celnicy pobierają dodatkowe opłaty z tytułu przeprowadzonych badań lub analiz towarów na podstawie art. 92 – 93 ustawy z 19 marca 2004 r. – Prawo celne (Dz.U. nr 68, poz. 622 z późn. zm.). Opłaty te mogą dotyczyć m.in. takich przypadków, gdy:

● rozpatrzenie wniosku o wydanie wiążącej informacji taryfowej lub wiążącej informacji o pochodzeniu towaru wymaga przeprowadzenia badania lub analizy;

● firma nie podała danych dotyczących rodzaju, wartości, właściwości towaru lub innych informacji niezbędnych do wydania rozstrzygnięcia i pomimo wezwania nie uzupełniła tych danych w wyznaczonym przez organ celny terminie;

● podane przez firmę dane dotyczące towarów były nieprawdziwe lub nieprawidłowe.

Kwota opłat jest ustalana przez organ celny w drodze postanowienia, na które przysługuje zażalenie.

Marta Szafarowska, doradca podatkowy w MDDP, zwraca uwagę, że co do zasady, za samą czynność wykonania rewizji, do której wstępem może być prześwietlenie (skanowanie) wybranego kontenera, organy celne nie są uprawnione pobierać jakiegolwiek wynagrodzenia.

– Niemniej jednak koszty związane z przewozem towarów do miejsca, gdzie ma być dokonana rewizja, pobór próbek towarów bądź inne czynności wymagane do przeprowadzenia rewizji (a więc np. skanowanie kontenera) ponosi zgłaszający do odprawy celnej – tłumaczy Marta Szafarowska.

Wysokość opłat

Koszty związane z realizacją opisanych obowiązków ponoszą przedsiębiorcy, którzy są poddawani kontroli. Natomiast koszty ponoszone przez organy celne związane z kontrolą importowanych towarów nie są przerzucane na przedsiębiorców.

Marcin Zimny dodaje, że w przypadku sprowadzenia do Polski towarów w kontenerach organy celne w ramach kontroli mogą wytypować określone kontenery do poddania ich prześwietleniu. Wówczas za dostarczenie kontenerów do miejsca wskazanego przez organy celne i ich prześwietlenie zapłaci właściciel lub importer znajdującego się w środku towaru.

– To właśnie te koszty mogą kreować konieczność zapłaty relatywnie wysokich kwot (nawet od 1 tys. do 2 tys. euro) w porcie w Hamburgu – dodaje Marta Szafarowska.

Jednocześnie zastrzega, że nie są to koszty, których poziom wynikałby z jakichkolwiek aktów prawnych. W istotnej mierze zależy on od tego, jaka firma obsługuje organy celne np. w zakresie przewozu towarów do miejsc skanowania. W efekcie koszty te będą różne w zależności od kraju, w którym towary są dopuszczane do obrotu.

– W praktyce, w przypadku dopuszczenia towarów do obrotu w polskim urzędzie celnym, koszty te mogą być nawet 10 – 20-krotnie niższe niż w przypadku odpraw dokonywanych np. w Niemczech – ostrzega Marta Szafarowska.

Ryzyko biznesowe

Wydatki w wysokości dodatkowych kilku tysięcy euro muszą znaleźć odzwierciedlenie w ustalonych obustronnie warunkach świadczenia usługi. Zatem – jak podkreśla Paweł Bębenek, doradca podatkowy, menedżer w Spółce Doradztwa Podatkowego Ożóg i Wspólnicy – jeżeli jakiś importer zgodził się na takie koszty świadczenia usługi (nawet nie do końca świadomie), to niestety musi się liczyć z ryzykiem ich ewentualnego poniesienia.

Wniosek jest więc taki, że to nie organy celne pobierają te dodatkowe kwoty od importera, lecz podmioty, które wykorzystując często nieuwagę swoich kontrahentów, przemycają dodatkowe koszty (często na podstawie zawyżonych stawek) za dodatkowe świadczenia w ramach wykonywanej usługi głównej, licząc, że nieroztropność ich kontrahentów umożliwi im dodatkowy zarobek.

Reasumując, tego typu opłaty powinny być wkalkulowane w ryzyko biznesowe. Najrozsądniejszym wyjściem z tej sytuacji jest dokładna analiza każdej podpisywanej umowy i ewentualne negocjacje co do ceny za daną usługę.