Osoby żyjące w nieformalnych związkach nie mogą liczyć na preferencje podatkowe. Nie mogą bowiem rozliczyć się wspólnie z partnerem bądź jako rodzic samotnie wychowujący dziecko.
Oficjalnie promowaną przez podatki formą miłości jest w Polsce miłość małżeńska. Nie wdając się w filozoficzne dyskusje, czy to dobrze, czy nie, zobaczmy skąd taki wniosek. Dowód pierwszy. Wspólne rozliczenie dostępne jest tylko dla małżeństw. Pary pozostające w tzw. stałych związkach niesformalizowanych (konkubinaty) na takie rozliczenie nie mają szans. Nawet, gdy są parami pod każdym innym względem idealnymi. Na to, że fiskus konkubinatów nie lubi jest także jeszcze inny dowód. W przypadku, gdy partnerzy pozostający w takim związku mają dzieci, nie są przez przepisy podatkowe traktowani jak małżeństwo, ale nie są też samotnymi rodzicami. Nie są, bo jak twierdzi fiskus, o samotnym rodzicu może być mowa tylko wtedy, gdy sam bez pomocy drugiego małżonka wychowuje dzieci. A przecież w konkubinatach dzieci wychowywane są przez oboje rodziców, w rodzinie, która bynajmniej rozbita nie jest. Dlatego i o tej preferencji dla osób pozostających w niesformalizowanych związkach fiskus słyszeć nie che.
Pozostaje zatem albo zawrzeć małżeństwo, albo pogodzić się z koniecznością płacenia wyższego podatku. Ze wszystkich dostępnych dla małżeństw i par rozwiązań podatkowych najbardziej sprawiedliwa wydaje się ulga na dzieci. Ta przysługuje bowiem na każde dziecko każdemu z rodziców (ale limit jest dla nich wspólny), którzy wychowują dziecko, bez względu na to w jakich formalnych lub nieformalnych relacjach ze sobą pozostają. Oczywiście pod warunkiem, że nikt nie pozbawił ich władzy rodzicielskiej. W tym ostatnim przypadku o uldze można bowiem zapomnieć.
1: tosz z IP: 89.77.175.* (2010-02-14 00:22)
orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/EBC4D164AC
Zostaje *nam* olać fiskus i nadal rozliczać się z ulgą...
Gazeta Prawna jakością i rzetelnością swoich artykułów schodzi na psy :-/
2: kloc z IP: 81.246.57.* (2010-02-15 08:28)
olac fiskus
ci na gorze nie potrafia stworzyc dobrego prawa a ci nizej go egzekwowac
biedny ten kraj
3: realista z IP: 84.10.232.* (2010-02-15 09:20)
to nie jest prawda... małżeństwo nie mogło skorzystać z podwójnej ulgi na zakup mieszkania, nie mogli korzystać z podwójnej stawki 4000 euro np.przy wynajmie mieszkania, etc. System podatkowy zawsze promował tzw singli
4: Zofia N z IP: 195.117.103.* (2010-02-15 09:25)
w tym chorym kraju ,nie ma jasnych przepisów,a nawet jak są - co się zdaje być prawdą ,ponieważ w każdym urzędzie znajdzie się znawca ,który stawia się ponad i interpretuje po swojemu- można powiedzieć ,,Każdy wuj -na swoj strój' To pytam po co w tym kraju są instytucje ustanawiające prawo,przepisy powinny być zrozumiałe dla wszystkich jednakowo,beż możliwości dodawania swojego ALE, - mamy urzędnikow którzy umieją czytać -ale ze zrozumieniem tego co czytają już nie koniecznie .
5: olek 35 z IP: 79.186.199.* (2010-02-15 09:35)
Dokładnie! zgadzam się w 100 %. Całkowicie i dokońca nalezy olac fiskusa. Logika to oni się kierować nie umią. Co z tego, że mieszkam z konkubinacie, co z tego że moja konkubina ma córkę? Tak czy inaczej, dalej jest samotna matką - ja mogę jej dać dobrą radę, mogę jej pomóc w tej czy innej decyzji, ale opiekunem PRAWNYM dalej pozostaje matka (knkubina), a nie ja. Ponadto, jak wynika z przytoczonej definicji: "W przypadku, gdy partnerzy pozostający w takim związku mają dzieci, nie są przez przepisy podatkowe traktowani jak małżeństwo, ale nie są też samotnymi rodzicami. Nie są, bo jak twierdzi fiskus, o samotnym rodzicu może być mowa tylko wtedy, gdy sam bez pomocy drugiego małżonka" - kto to jest małżonek? Mąż swojej żony, a więc osoba będąca PRAWNIE (potwierdzone przez np. USC) towarzyszem życia. Niech sobie fiskus ******** swoje, a ja i tak zrobię swoje!
6: G.B. z IP: 195.205.249.* (2010-02-15 10:05)
Zgadzam się z realistą. Straciłem ulgę odsetkową, gdy ożeniłem się. Moja zona w przeszłości korzystała z odliczeń na kasę mieszkaniową. Wspólne rozliczanie to przy tym pikuś. Lepiej było się nie żenić.
PS. Zgodnie z art.71Konstytucji RP, państwo ma troszczyć się o RODZINĘ. Zatem uprzywilejowanie małżeństw jest jak najbardziej OK.
7: stary kawaler z IP: 83.10.223.* (2010-02-15 13:42)
Wogóle nie powinno być ulg dla małżeństw. Jak się chce miłości, to trzeba za to płacić. Dlaczego ja ze swoich podatków muszę finansować bogatszych od siebie, tylko dlatego, że im sie zachciało żeniaczki?... W takim razie może trzeba wprowadzić jakieś ulgi dla kawalerów?... Kawaler musi sam płacić czynsz, c.o. abonamenty, wszelkie opłaty, jak chce zjeść obiad to musi iść do restauracji, bo żona mu nie ugotuje, no i... przydałaby się jakaś rekompensata za brak seksu. Ja chce ulgę "kawalerską" i niech żonaci składają sie na mnie!
8: fiskus z IP: 86.111.111.* (2010-02-15 21:55)
Na wiosnę przyjedzie do Polski książe Karol z Camillą (tak podaje biuro księcia) to powie jak ten problem rozwiązać, on też był narażony na podatki za czas długiego romasu.
9: przykładny maz i ojciec ;-) z IP: 91.193.196.* (2010-02-15 22:47)
Albo się jest małżeństwem, albo się nie jest. Skorzystać z ulgi przysługującej związkom formalnym chciałoby się skorzystać, ale taki związek zawrzeć - nie. Przykro mi - każda wolność ma swoja cenę. Wystarczy zarejestrować się w USC - to naprawdę nie boli. Poza tym jak fiskus ma ocenić datę "zawarcia konkubinatu"? Mogę się poznać z kobietą miesiąc temu a fiskusowi ściemniać, że mieszkamy ze sobą od 2 lat (upsss... zapomniałem się zameldować). Mało tego mogę np. w poniedziałki, środy, piątki i co drugą niedzielę być konkubentem Asi, a w pozostałe dni Kasi - w takim razie powinienem mieć prawo do dwóch ulg. Na szczęście nie ma tak - małżeństwo ma konkretną datę zawarcia i wiadomo co od kiedy przysługuje. A na Pana Starego Kawalera zrzuty robić nie będę, bo pieniądze są mi potrzebne na pampersy dla mojego dzieciaka. Ulga dla małżeństw jest zasadna choćby z tego powodu, że muszą wytrzymywać ze sobą nawzajem i nie mogą odwrócić się na pięcie i odejść jak konkubenci, gdy im się "odwidzi", bo łączą ich choćby sprawy urzędowe.
10: Adam Karwowski z IP: 78.8.51.* (2010-02-16 17:03)
a po cholerę informować pazernego fiskusa o takim zwiazku ? Jeszcze US nie zaglada do łóżka osób zyjacych w konkubinacie . Moja partnerka ,korzysta z pełnych praw jako samotna matka i tak nalezy postepowac z idiotami !!!

Jeżeli hipoteki będące ciężarem nieruchomości lokalowej zabezpieczają kredyt jeszcze niespłacony, który wyczerpuje prawie całą wartość tej nieruchomości, to nabywca prawa do lokalu nie zapłaci podatku od spadków i darowizn.