Marcin Baran

dyrektor w dziale doradztwa podatkowego Ernst & Young

Najpierw sądy administracyjne zajmowały w orzeczeniach sprzeczne stanowiska. Po pewnym czasie jeden z nich uznawał, że trudności z zastosowaniem przepisów wynikają z ich niejasności i niekiedy niedbalstwa prawodawcy. Skład orzekający sądu kierował pytanie do Trybunału. Inne sądy administracyjne, dowiadując się o tym fakcie, zawieszały postępowania w oczekiwaniu na stanowisko Trybunału. Po wydanym wyroku Trybunału postępowania wracały na swoje tory i zapadały wyroki odzwierciedlające to stanowisko.

Podobny scenariusz może czekać nas w przypadku postępowań w sprawach podatku od nieruchomości. Tę tezę opieram na postanowieniu WSA w Gliwicach z 1 czerwca 2009 r. (sygn. akt I SA/Gl 110/09), który skierował pytanie prawne do Trybunału w kwestii zgodności z konstytucją przepisów określających (wyjątkowo niejasno) przedmiot opodatkowania tym podatkiem w zakresie budowli, oraz na postanowieniu WSA w Olsztynie z 20 sierpnia 2009 r. (sygn. akt I SA/Ol 428/09), który swoje postępowanie zawiesił z uwagi na skierowane wcześniej pytanie WSA w Gliwicach.

Czy te postanowienia sprawią, że zawisłe spory sądowe dotyczące opodatkowania budowli zatrzymają się tak, jak niegdyś na pewien czas zatrzymały się postępowania dotyczące decyzji, w których nałożono dodatkową sankcję VAT? Nie można wykluczyć, że tak będzie. Jakość legislacji w zakresie podatku od nieruchomości już od dawna wymaga, aby zajął się nią Trybunał Konstytucyjny. Podejrzewam, że wiele składów orzekających sądów może z ulgą odłożyć konieczność zmagania się z nieczytelnymi definicjami oraz niewystarczającym dookreśleniem przedmiotu opodatkowania.