Konsultacje już się skończyły, bo resort dał organizacjom społecznym i biznesowym zaledwie dwa tygodnie na zgłaszanie uwag. „Niezgłoszenie uwag w powyższym terminie pozwolę sobie uznać za akceptację projektu” – napisał w piśmie przewodnim ówczesny wiceminister finansów Paweł Gruza (obecnie wiceprezes zarządu KGHM).

Ze względu na wyjątkowo krótki czas, wszyscy, którzy zdążyli przeanalizować 150 stron projektu i 350 stron uzasadnienia, zgłosili swoje uwagi do meritum nowelizacji, a nie tego, w jaki sposób została ona napisana. Są więc zastrzeżenia przede wszystkim do pomysłu wprowadzenia podatku od niezrealizowanych zysków kapitałowych, zmian w opodatkowaniu firmowych samochodów osobowych, planu informowania o schematach podatkowych przez doradców i ich klientów.

Nikt – najprawdopodobniej ze względu na pośpiech – nie sprzeciwił się samemu sposobowi sformułowania nowych przepisów. W świetle zapowiedzi wiceministra Gruzy należy więc przypuszczać, że z akceptacją spotkały się zaproponowane przez MF przepisy i definicje.

Nowe definicje

Z projektu wynika, że od 1 stycznia 2019 r. przez ogólną cechę rozpoznawczą (chodzi o cechę schematu podatkowego) będziemy rozumieć: „właściwość uzgodnienia polegającą na tym, że czynności prowadzą do cyrkularnego obiegu środków pieniężnych, w szczególności z zaangażowaniem podmiotów pośredniczących nie pełniących istotnych funkcji gospodarczych, w tym przy braku uzasadnienia ekonomicznego takiego obiegu środków pieniężnych, lub działania takie wzajemnie się znoszą lub kompensują lub prowadzą do uzyskania stanu identycznego lub zbliżonego do stanu istniejącego przed dokonaniem tych czynności albo mają inne podobne cechy”. To tylko fragment definicji. Całość została spisana na 1,5 strony formatu A4.

Definicja „szczególnej cechy rozpoznawczej” jest jeszcze dłuższa – zajmuje prawie 3 strony A4. „Inna szczególna cecha rozpoznawcza” jest zdefiniowana znacznie krócej – tylko na połowie strony.

MF zaproponowało także odrębną definicję „wdrażania” schematu podatkowego, całkiem inną niż ta, którą znamy ze Słownika Języka Polskiego. Wdrażać to wedle SJP „wprowadzać coś nowego do użytku”. Natomiast według MF ma to oznaczać „dokonywanie czynności faktycznych lub prawnych umożliwiających wykonanie lub zmierzających do wykonania uzgodnienia”. Przy czym przez uzgodnienie należy rozumieć „czynność lub zespół powiązanych ze sobą czynności, w tym czynność planowaną lub zespół czynności planowanych, których co najmniej jedna strona jest podatnikiem”.

Nieklarowne i abstrakcyjne

Zawiłe są nie tylko poszczególne definicje, ale i całe zdania. Przykład: „Przepisy ust. 4i i 4j stosuje się odpowiednio do korekty wartości rynkowej, wynikającej z decyzji organu podatkowego określającej wartość rynkową składnika majątku podatnika, o którym mowa w art. 3 ust. 1 lub 2, w innej wysokości niż przyjęta dla celów opodatkowania podatkiem równoważnym do podatku od dochodów z niezrealizowanych zysków, o którym mowa w art. 24f, przez państwo członkowskie Unii Europejskiej, z którego terytorium składnik ten został przeniesiony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”.

To jedno zdanie liczy 505 znaków. W rozmowie z DGP doradca podatkowy Piotr Liss niemal od ręki zaproponował, jak można je skrócić przynajmniej do 375 znaków (patrz: rozmowa niżej).

Brak logiki

W projekcie czytamy, że dodatkowe zobowiązanie podatkowe ma wynosić 10 proc. „sumy składników wynikających z decyzji”, a „przez składniki rozumie się stwierdzenie, w zakresie, w jakim wynika ono z zastosowania przepisów lub środków określonych w art. 58a par. 1”.

Z przepisu ma zatem wynikać, że zobowiązanie podatkowe będzie wynosić 10 proc. sumy stwierdzeń.

Na bakier z gramatyką

Zaproponowane przez MF przepisy nie tylko zawierają liczne odesłania, ale na dodatek roją się od błędów – zarówno gramatycznych, jak i stylistycznych. Przykład: „Jeżeli suma należności wypłaconych (świadczeń) podatnikowi z tytułów określonych w art. 29 oraz art. 30a ust. 1 pkt 1–5a, których wysokość przekroczyła łącznie kwotę, o której mowa w art. 41 ust. 12, obejmuje należności, od których zgodnie z art. 41 ust. 2a, od których nie został pobrany podatek, płatnik jest obowiązany…”.

– Dwa razy „od których”? Nie rozumiem i nie chcę zgłupieć do szczętu – komentuje językoznawca, prof. Jerzy Bralczyk (patrz: rozmowa obok).

Błędnych końcówek w projekcie jest bez liku. Oto przykłady (pisownia oryginalna):

  • „w przekracza obowiązującym u tego płatnika roku…”,
  • przy weryfikacji zastosowaniu obniżonej stawki podatku”,
  • „w innej wysokości niż przyjętej”,
  • „obejmuje w szczególności sytuacje, w której…”,
  • „potwierdzające zasadność zastosowanie stawki podatku”.

W projekcie można też znaleźć liczne przykłady animizacji, czyli przypisywania cech ludzkich przedmiotom i zjawiskom. Są więc na przykład „przepisy lub inne środki odmawiające korzyści”. Są dane „istotne z punktu widzenia skutków podatkowych czynności” .

Autor projektu nie przywiązywał też zbytniej wagi do konsekwentnej odmiany. Raz pisze „Rzeczpospolitą Polską”, a raz „Rzecząpospolitą Polską”.

Naszych rozmówców spytaliśmy, ile jest błędów interpunkcyjnych w przykładowych fragmentach projektu. Żaden z nich nie podjął się zliczenia. ©℗