Obligatoryjny system podzielonej płatności ma być kolejnym krokiem po uruchomionym od 1 lipca br. systemie dobrowolnym. Obowiązek obejmie branże stosujące dziś odwrotne obciążenie VAT, m.in. firmy budowlane. Prawdopodobny termin wejścia w życie zmiany to 1 stycznia 2019 r.

– Jest to jednak uzależnione od decyzji Komisji Europejskiej, ale nie powinno być z tym problemu – ocenia Tomasz Michalik, doradca podatkowy, partner w MDDP. Wyjaśnia, że zgoda KE jest wymagana, bo obowiązkowy split payment wiąże się z koniecznością podawania dodatkowych danych na fakturze.

Również z naszych informacji wynika, że w obligatoryjnym systemie sprzedawcy będą musieli zaznaczać na fakturze, iż trzeba ją opłacić w formie split payment. Obowiązek stosowania podzielonej płatności spadnie na nabywców. W przypadku usług świadczonych przez podwykonawców zwykle są nimi główni wykonawcy, a gdy faktury wystawiają generalni wykonawcy – inwestorzy.

Zyskają podwykonawcy

Na zmianę odwrotnego obciążenia na obowiązkową podzieloną płatność czekają w szczególności podwykonawcy budowlani. Eksperci przyznają, że obecnie to oni mają największe problemy z rozliczaniem VAT. Przede wszystkim mają trudności z oceną, czy w danej sytuacji świadczone usługi w ogóle podlegają odwrotnemu obciążeniu.

Rozliczenia VAT podwykonawców budowlanych

Rozliczenia VAT podwykonawców budowlanych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Cały czas są wątpliwości, jak rozliczać świadczenia złożone, transakcje dokonywane w ramach konsorcjum, refakturowanie itp. Świadczą o tym niejednolite interpretacje organów podatkowych i wyroki sądów administracyjnych – mówi Arkadiusz Łagowski z Grant Thornton.

Zdaniem Tomasza Michalika warto ustawowo rozstrzygnąć te wątpliwe kwestie przy okazji zastąpienia odwrotnego obciążenia mechanizmem podzielonej płatności. – Na to właśnie liczy branża – mówi ekspert.

Koniec ze zwrotami

Przejście na split payment to dobra wiadomość także dlatego, że podwykonawcy nie będą już musieli występować o zwroty VAT. Dziś muszą to robić, bo za materiały budowlane płacą kwoty brutto, ale nie wykazują podatku należnego, więc nie mają od czego odliczyć podatku naliczonego przy zakupach.

Likwidacja odwrotnego obciążenia i objęcie robót budowlanych split paymentem będzie oznaczało, że u tych podatników znowu pojawi się podatek należny.

– Zamiast czekać na zwroty, podwykonawcy będą więc mogli pomniejszać VAT należny o podatek naliczony od zakupów, dzięki czemu zyskają na czasie – tłumaczy Arkadiusz Łagowski.

Dziś w przypadku zwrotów istnieje realne ryzyko kontroli podatkowej i przedłużenia terminu, w którym urząd odda pieniądze, a to pogłębia problemy podwykonawców.

– Wprawdzie po wprowadzeniu obowiązkowego split paymentu VAT należny będzie niejako zamrożony na wyodrębnionym koncie VAT, ale sam fakt, że nie trzeba będzie występować o zwrot, będzie korzystny – przekonuje Łagowski.

– Zamrożona będzie jedynie różnica między podatkiem należnym i naliczonym, a to mniej niż kwota zwrotu – zwraca uwagę Andrzej Nikończyk, doradca podatkowy i partner w KNDP. Dodaje, że środki te będzie można w ograniczonym zakresie wykorzystać na rozliczenie VAT od zakupów i zapłatę podatku do urzędu skarbowego.

Skorzystają na tym również mikroprzedsiębiorcy. Obecnie mogą oni wprawdzie uzyskiwać zwroty VAT w przyspieszonym, 15-dniowym terminie, ale eksperci zwracają uwagę, że w praktyce nie wszyscy korzystają z tej możliwości.

– Jak wynika z danych MF, z szybszych zwrotów korzysta około 2/3 mikroprzedsiębiorców, a to oznacza, że 1/3 z nich oraz więksi podwykonawcy nadal muszą długo czekać na zwroty podatku – wskazuje Arkadiusz Łagowski.

Stracą wykonawcy

Obowiązkowego split paymentu obawiają się wykonawcy, którzy obecnie nie są objęci odwrotnym obciążeniem. Wystawiają więc inwestorom standardowe faktury z wykazaną na nich kwotą podatku i nie mają problemu z odzyskiwaniem VAT. Obowiązkowy split payment może oznaczać dla nich pogorszenie płynności finansowej.

– Wykonawcy utraciliby bowiem możliwość dysponowania VAT, ponieważ będzie on zamrożony na koncie VAT – stwierdza Arkadiusz Łagowski.

Także Tomasz Michalik przyznaje, że mechanizm podzielonej płatności nie jest remedium na trudności z płynnością finansową. Wręcz przeciwnie, w przypadku obowiązkowego split paymentu można się spodziewać pogorszenia sytuacji podatników, czyli wykonawców, którzy obowiązkowo otrzymywać będą część płatności na odrębny rachunek VAT.

– W praktyce obowiązkowy split payment u podatników świadczących usługi budowlane oznaczać będzie, że ich dostawcy będą otrzymywali należne wynagrodzenie przy zastosowaniu mechanizmu podzielonej płatności – dodaje Michalik.

Słowem, wprowadzenie obowiązkowej podzielonej płatności na pewnym etapie łańcucha transakcji spowoduje objęcie tym mechanizmem także wcześniejszych ogniw tego łańcucha.

Split payment może być jednak korzystny dla głównych wykonawców, jeśli weźmiemy pod uwagę konieczność finansowania projektu budowlanego. Andrzej Nikończyk wskazuje, że dziś generalni wykonawcy, którzy wystawiają inwestorom fakturę z VAT od całej wartości projektu, a sami otrzymują od podwykonawców faktury bez VAT, mają problemy ze sfinansowaniem podatku od całej wartości kontraktu.

– Często jest to kwota znacznie przekraczająca planowany zysk z danego projektu – mówi Nikończyk. Jego zdaniem po wprowadzeniu obligatoryjnego split paymentu ten problem zniknie, bo generalny wykonawca dostanie faktury z VAT i sam wystawi fakturę z VAT. Będzie więc musiał sfinansować VAT od swojego zysku na tych transakcjach, a nie od całej wartości kontraktu, a to spora różnica. Co więcej, generalni wykonawcy, podobnie jak inni podatnicy otrzymujący kwotę podatku na rachunek VAT będą mogli wykorzystać te pieniądze na zapłatę podatku od zakupów lub do urzędu skarbowego.