Oto przykład listów wysyłanych ostatnio przez urzędy skarbowe do podatników, którzy uwzględnili w rejestrze zakupów fakturę wystawioną przez podmiot niebędący podatnikiem VAT. Skąd fiskus o tym wie? Z analizy danych zawartych w elektronicznych jednolitych plikach kontrolnych.

Żadne tam „w przedmiocie (...) uprasza się (...) niezastosowanie się grozi (...)”. Najpierw naczelnik urzędu podaje typowe informacje dotyczących faktury i jej wystawcy, a następnie „prosi o zachowanie należytej staranności (podkreślenie oryginalne) w przypadku korzystania z prawa do odliczania podatku naliczonego poprzez bieżące sprawdzanie statusu podatnika VAT kontrahentów”.

Następnie „uprzejmie przypomina, że jeżeli przy sporządzaniu deklaracji (zeznania) popełniono błąd dotyczący określenia wysokości zobowiązania podatkowego, wysokości kwoty nadpłaty lub zwrotu podatku oraz innych danych – istnieje prawo poprawy błędu poprzez złożenie korekty deklaracji z zastrzeżeniem, że prawo do korekty ulega zawieszeniu na czas trwania postępowania podatkowego lub kontroli podatkowej (w zakresie zobowiązań podatkowych, których dotyczy postępowanie lub kontrola)”.

I na koniec jeszcze: „Zapraszamy do skorzystania z naszych usług”, z pełną informacją:

● kto prowadzi sprawę (z podaniem nr. telefonu i adresu e-mailowego),

● gdzie można sprawdzić, czy kontrahent jest podatnikiem VAT (podany adres internetowy Portalu Podatkowego),

● kiedy, w jakich godzinach i pod jakimi numerami telefonów można skorzystać z Krajowej Informacji Skarbowej (łącznie z adresem internetowym strony KIS).

„Taki Wersal, że aż się robić nie chce” – skomentował znajomy, który z podatkami ma do czynienia od lat, ale z taką uprzejmością fiskusa spotyka się po raz pierwszy.

Oczywiście z tym „robić się nie chce” to gruba przesada. Nie zapominajmy, że pismo zostało wysłane do firmy, która niesłusznie odliczyła VAT z faktury wystawionej przez podmiot niebędący podatnikiem. Urząd jednak, zamiast od razu wszczynać kontrolę lub – co gorsza – postępowanie podatkowe i wystawiać decyzję nakazującą zapłacić podatek (ze wszystkimi tego konsekwencjami), najpierw daje firmie szansę, by ta samodzielnie skorygowała swoje rozliczenia. Wtedy dopłaci ona jedynie odsetki za zwłokę, bez ryzyka sankcji w VAT i grzywny z kodeksu karnego skarbowego.

Wprawdzie o sankcjach i grzywnach urzędowe pismo nie wspomina, ale po co straszyć, wystarczy uprzejmie przypomnieć o „prawie poprawy błędu poprzez złożenie korekty deklaracji”. Dobrze byłoby tylko, żeby firma nie zwlekała, bo – jak naczelnik urzędu uprzejmie jej przypomina – prawo do korekty ulega zawieszeniu na czas trwania postępowania podatkowego lub kontroli podatkowej.

W równie uprzejmym tonie fiskus zaczyna pisać również do ogółu podatników. Oto w niedawnym komunikacie w sprawie VAT od sprzedaży posiłków i dań przez placówki gastronomiczne Ministerstwo Finansów pisze: „Zalecamy, aby przedsiębiorcy, u których występuje sprzedaż we wskazanym zakresie, przeanalizowali stosowaną stawkę podatku VAT z uwzględnieniem wyjaśnień zawartych w interpretacji z 24 czerwca 2016 r. W przypadku uznania, że dotychczas stosowana stawka była nieprawidłowa, prosimy o prawidłowe rozliczenie VAT i złożenie korekty deklaracji”.

Jednocześnie MF informuje (bynajmniej nie straszy), że organy podatkowe będą na bieżąco weryfikować, a w uzasadnionych przypadkach podejmować działania kontrolne w zakresie prawidłowości stosowanej stawki podatku VAT.

Można? Można. Byle robić się chciało.