Większość proponowanych zmian jest oceniana pozytywnie przez miasta, ale podkreślają, że nie rozwiąże ona wielu ich problemów.

Zapowiadane przez resort finansów zmiany to odpowiedź na zeszłoroczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt SK 31/14). Zakwestionował on przede wszystkim brak górnej granicy opłat egzekucyjnych, co prowadziło do horrendalnej ich wysokości przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy organu egzekucyjnego.

O założeniach projektu nowelizacji informowaliśmy w artykule „Budżet nie zarobi kroci na ściąganiu długów” (DGP nr 50/2017). Przypominamy je w infografice.

Zapłacą, gdy się powiedzie

Najważniejsza zmiana ma polegać na tym, że wierzyciele nie będą ponosić opłaty za czynności egzekucyjne, gdy egzekucja okaże się bezskuteczna. W takiej sytuacji uiszczą tylko opłatę manipulacyjną oraz pokryją wydatki faktycznie poniesione przez organ w związku z realizacją tytułu wykonawczego.

Miasta oceniają to pozytywnie. – Dziś naczelnik urzędu skarbowego, który nie wyegzekwuje należności, i tak częścią kosztów obciąża gminę – tłumaczy Sylwia Cyza-Słomska z Urzędu Miasta Szczecin.

Najlepszym tego przykładem była sprawa rozstrzygnięta przez Naczelny Sąd Administracyjny 8 sierpnia 2016 r. (sygn. akt II FSK 1021/16). Dotyczyła ona burmistrza miasta, który jako wierzyciel zwrócił się do urzędu skarbowego z wnioskiem o wyegzekwowanie 1 mln zł zaległości od podatnika. Naczelnik nie wyegzekwował tych należności, ale wystawił rachunek burmistrzowi. Zażądał 80 tys. zł kosztów egzekucyjnych.

Gdy same ściągną

Zadania organu egzekucyjnego może również wykonywać 47 miast na prawach powiatu (pozostałe gminy korzystają w tym zakresie z usług naczelników urzędów skarbowych). Te, które same są organem egzekucyjnym, pozytywnie oceniają zmiany dotyczące również ustalenia opłaty manipulacyjnej w wysokości 40 zł i ujednolicenia stawki za czynności egzekucyjne.

– Kwota 40 zł pokryje realne wydatki, które ponosi organ przy egzekucji jednego tytułu wykonawczego – wyjaśnia Sylwia Cyza-Słomska. Tłumaczy, że obecna najniższa kwota opłaty manipulacyjnej (wynosząca 1,40 zł) pokrywa tylko część kosztu wysyłki korespondencji do dłużnika (za wysyłkę gminy płacą ok. 5 zł). A z reguły takich listów trzeba do niego wysłać kilka.

Ujednolicenie stawki za czynności egzekucyjne (10 proc.) powinno także uprościć naliczanie opłat.

Natomiast marginalne znaczenie będzie miała – w ocenie włodarzy – ulga polegająca na nieobciążaniu gmin kosztami egzekucyjnymi i opłatą komorniczą, gdy dochodzone należności stanowią dochód budżetu państwa. – Gminy takich należności prawie nie mają – mówi Grzegorz Gawlik z Urzędu Miasta Łodzi.

Są i uwagi

Agnieszka Trojanowska, zastępca dyrektora wydziału budżetu miasta i podatków z Urzędu Miasta Gdańska, negatywnie ocenia obniżenie opłaty za czynności egzekucyjne w razie dobrowolnej zapłaty egzekwowanej należności. – Niepokój budzi przede wszystkim używanie sformułowania „dobrowolna zapłata”. Mówimy przecież o egzekucji – komentuje Agnieszka Trojanowska. Wyjaśnia, że ma ona z założenia doprowadzić do przymusowego, a nie dobrowolnego wykonania obowiązków nałożonych przepisami prawa lub decyzjami administracyjnymi. – O dobrowolności można mówić, zanim egzekucja zostanie wszczęta – podkreśla przedstawicielka gdańskiego magistratu. Jej zdaniem takie sformułowanie w ustawie może przyczynić się do sporów z dłużnikami, co oznacza „dobrowolna zapłata” po wszczęciu egzekucji.

Zmiany według założeń Ministerstwa Finansów

Zmiany według założeń Ministerstwa Finansów

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Na podobny problem zwraca uwagę Marta Plasota z Urzędu m.st. Warszawy. Wskazuje, że nie wiadomo, co w sytuacji gdy organ wyegzekwuje koszty egzekucyjne, a później dowie się, że dłużnik zapłacił należność dobrowolnie.

Jan Machowski z Urzędu Miasta Krakowa wskazuje z kolei, że założenia MF nie precyzują, czy minimalne stawki opłaty manipulacyjnej w wysokości 40 zł i opłaty za dokonane czynności mają być pobierane również od każdej, nawet najniższej kwoty zaległości.

Nieustające problemy

Miasta zwracają też uwagę na problemy, których rozwiązania nie przewidziano w założeniach nowelizacji.

Podstawowy wiąże się z tym, że gmina nie może sama egzekwować wierzytelności podatkowej z nieruchomości. Musi skorzystać z pośrednictwa naczelnika urzędu skarbowego. A to wiąże się z koniecznością poniesienia kosztów egzekucyjnych i opłat za czynności egzekucyjnej – To wydłuża postępowania i uniemożliwia zgłoszenie wierzytelności już po przeprowadzeniu licytacji nieruchomości – twierdzi Grzegorz Gawlik.

Dużym problemem jest też brak środków, z których można by odzyskać wierzytelność. Przedstawiciel łódzkiego magistratu przypomina, że egzekucji nie podlega kwota minimalnego wynagrodzenia za pracę. Tymczasem zdecydowana większość dłużników, jeśli jest zatrudniona, dostaje właśnie minimalną pensję. – Dobrą zmianą byłoby wprowadzenie przepisu, że wolna od egzekucji pozostaje kwota 75 proc. minimalnego wynagrodzenia – sugeruje Grzegorz Gawlik.

Marta Plasota wskazuje na kolejną uciążliwość – gdy obie role: wierzyciela i egzekutora, odgrywa jeden podmiot. Zdarza się to dość często, czego nie przewidziano, dając choćby możliwość elektronicznego podpisywania tytułów wykonawczych (jest to możliwe jedynie wtedy, gdy tytuły wykonawcze przesyłane są do innego organu egzekucyjnego).

Kolejny problem wiąże się z zeszłoroczną zmianą przepisów o zbiegu egzekucji. W takim wypadku łączne prowadzenie egzekucji przejmuje organ, który jako pierwszy zastosował środek egzekucyjny. Zdarza się więc, że organ prowadzący postępowanie na podstawie tytułu wykonawczego wystawionego na niewielką kwotę (np. 50 zł) przejmuje od innego organu egzekucyjnego tytuł wystawiony na należność nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wtedy pracochłonne staje się chociażby przekazanie akt, co wymaga sporządzenia odpisów tytułu wykonawczego oraz szczegółowej analizy wielopozycyjnych adnotacji o wysokości kosztów egzekucyjnych.