Tak samo NSA orzekł 21 lutego br. (sygn. akt I FSK 1200/15).

Tym samym legła w gruzach koncepcja fiskusa. Twierdził on, że jeśli samochód po godzinach pracy stoi poza firmą, to pracodawca ma prawo odliczyć tylko połowę VAT od jego nabycia i wydatków na eksploatację. I to niezależnie od wdrożonych procedur, które miały zapobiegać wykorzystywaniu auta na cele prywatne, oraz prowadzonej ewidencji przebiegu pojazdu.

Sprawa dotyczyła firmy zajmującej się dystrybucją ulotek i gazetek handlowych na zlecenie supermarketów i dyskontów. Materiały reklamowe były dystrybuowane na terenie całej Polski, nie tylko w dni robocze, lecz także w weekendy. Zlecający usługę skrupulatnie kontrolowali, czy firma wywiązywała się ze zleconych zadań. Ta – na wszelki wypadek – zlecała też kontrole niektórym swoim pracownikom. W tym celu udostępniała im samochody firmowe. Pracownicy korzystali z nich wyłącznie w godzinach pracy i w celach służbowych, co potwierdzała prowadzona ewidencja przebiegu pojazdów. Zakaz używania pojazdów do celów prywatnych wynikał z regulaminów firmowych. Pracownikom pełniącym funkcje nadzorczo-kontrolne wolno było parkować auta w rejonie miejsca zamieszkania (przed domem, blokiem, w prywatnym garażu), by mogli szybko reagować.

Zarówno WSA w Krakowie, jak i NSA uznały, że miejsce pozostawienia pojazdu nie może ograniczać prawa do pełnego odliczenia VAT. 

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 22 marca 2017 r., sygn. akt I FSK 1180/15.