Chodziło o kobietę, której mąż pozostawił po sobie spadek. W jego skład wchodziły m.in. liczne nieruchomości. Z chwilą śmierci męża w 2004 r. (data otwarcia spadku) kobieta odziedziczyła jedną czwartą udziałów w masie spadkowej. Innymi słowy, należała się jej tylko ćwierć udziałów we wszystkich nieruchomościach.

W 2011 r. spadkobiercy zdecydowali się na dział spadku skutkujący zniesieniem współwłasności. W efekcie kobieta otrzymała na własność działkę, którą rok później – ze względu na kiepską sytuację finansową – postanowiła sprzedać. Przed transakcją postanowiła jednak się upewnić co do daty nabycia całej nieruchomości. Miała na uwadze art. 10 ust. 8 ustawy o PIT, zgodnie z którym sprzedaż nieruchomości przed upływem pięciu lat od nabycia powoduje obowiązek zapłaty podatku dochodowego.

Stanowisko fiskusa było dla niej niekorzystne. Stwierdził on, że z chwilą otwarcia spadku w 2004 r. kobieta uzyskała tylko część udziałów w nieruchomości. Brakującą resztę dostała natomiast dopiero na skutek działu spadku od pozostałych spadkobierców (w 2011 r.). W związku z tym – zdaniem organu – tylko część nieruchomości została przez nią nabyta w 2004 r. i tylko od niej nie musi płacić PIT. Od reszty musi, chyba że przeznaczy pieniądze na własny cel mieszkaniowy.

Podatniczka wygrała jednak w sądach. Zarówno WSA w Krakowie, jak i NSA uznały, że udział w masie spadkowej nie jest tożsamy z udziałem w konkretnej rzeczy i spadkobiercy mogą się nimi podzielić wedle własnego uznania. Jeśli po podziale wartość udziału w masie spadkowej nie zostanie przekroczona, to uznaje się, że rzecz została nabyta w dacie śmierci spadkodawcy. 

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 13 grudnia 2016 r., sygn. akt II FSK 2955/14.