Prawie połowa ze 150 przebadanych przez firmę EY firm nie wie, że od początku 2016 r. obowiązuje ulga na badania i rozwój, która zastąpiła poprzednią na nowe technologie.
Raport EY pokazuje, że tylko co czwarta firma skorzystała do tej pory z jakiejkolwiek podatkowej formy wspierania innowacyjności. Z tego, z nieobowiązującej już dziś podatkowej ulgi na nowe technologie – zaledwie 1 proc. zapytanych przedsiębiorców.
Reklama

Reklama
Zdaniem ekspertów, oczekiwań nie spełnia także obowiązująca obecnie ulga na badania i rozwój. – Na Litwie przedsiębiorca, który wyda 100 euro na pracownika prowadzącego działalność innowacyjną, może odliczyć aż 300 euro od przychodu – wskazał Paweł Tynel, partner z działu doradztwa podatkowego w EY.
Przypomniał, że w Polsce małe i średnie firmy mogą obecnie potrącić odpowiednio 30 proc. wydatków na pensję pracownika zatrudnionego w ramach działalności badawczo-rozwojowej i 20 proc. wydatków na ekspertyzy, opinie, usługi doradcze i wydatki na pozyskiwanie wyników badań naukowych. Limity dla dużych firm są odpowiednio mniejsze i wynoszą 30 i 10 proc. wydatków.
Bardziej korzystne limity odliczeń przewiduje „mała ustawa o innowacyjności”, która czeka już tylko na podpis prezydenta. Wynika z niej, że od 2017 r. wszystkie firmy odliczą połowę wydatków na pensję pracownika zatrudnionego w ramach działalności B+R. Dodatkowo mali i średni przedsiębiorcy potrącą połowę kosztów ekspertyz i usług doradczych (duże firmy 30 proc.).
Nowością będzie też prawo do odliczenia wydatków na uzyskanie i utrzymanie patentu, prawa ochronnego na wzór użytkowy i prawa wynikającego z rejestracji wzoru przemysłowego. Będzie ono jednak przysługiwać tylko małym i średnim firmom.
Wszyscy przedsiębiorcy będą za to mogli rozliczać ulgę przez 6, a nie jak dziś 3 lata. Nie uzyskają też przychodu z tytułu wniesienia aportu własności intelektualnej do spółki.
Eksperci EY ocenili te zmiany pozytywnie, ale ich zdaniem to dopiero krok ku temu, żeby Polska mogła się znaleźć w regionalnej średniej.