W książce „Barbarzyńska Europa” historyk Karol Modzelewski odnotował, że w roku 721 król Longobardów postanowił, iż zabójstwo nie będzie karane nawiązką, lecz przekazaniem całego majątku winowajcy krewnym ofiary. ,,Po dziesięciu latach król zorientował się, że nowelizacja przyniosła niezamierzone i niepożądane skutki. Spadkodawcy człowieka, który zmarł we własnym łóżku, twierdzili mianowicie, że został on otruty, i oskarżali kogoś bezpodstawnie o tę zbrodnię, po czym dowodzili w sądzie prawdziwości zarzutu przez pojedynek i zagarniali majątek pokonanego przeciwnika”.
Niestety autor nie wyjaśnił, czy pokrzywdzeni stosowaniem niedobrego prawa otrzymali jakąś rekompensatę. W każdym razie K. Modzelewski dowiódł, że już w dawnych czasach prawodawcy mieli problem z przewidywaniem skutków swoich działań. Historia najnowsza prawa podatkowego dowodzi, że niewiele się zmieniło.
W Polsce przykładów jest sporo, choćby sprawy o opodatkowanie dochodów ze źródeł nieujawnionych. W niejednym przypadku kończyło się faktyczną konfiskatą majątku. Działo się tak na podstawie przepisów, których niezgodność z ustawą zasadniczą dwukrotnie stwierdził Trybunał Konstytucyjny (wyroki z 18 lipca 2013 r., sygn. akt SK 18/09 oraz z 29 lipca 2014 r., sygn. akt P 49/13).