W tym tygodniu do pracy nie przyszło ok. 40 proc. funkcjonariuszy. Wszystkie czynności urzędowe trwają o kilka dni dłużej, a odprawy stały się koszmarem – alarmują przedsiębiorcy. Wolą odprawiać się za granicą.
Reklama
Trudno dziś ocenić, czy przyczyną zastoju na granicach jest trwający od kilkunastu dni konflikt Służby Celnej z Ministerstwem Finansów, czy zwiększona liczba kontroli w związku z organizacją szczytu NATO i Światowych Dni Młodzieży. Obie strony mają na ten temat inne zdanie. Skutki odczuwają przedsiębiorcy.

Reklama
– Chcąc bezproblemowo odprawić towary eksportowane do Rosji z Unii Europejskiej, lepiej dziś dopełnić wszystkich formalności w niemieckim urzędzie celnym, niż w polskim – twierdzi Piotr Gołdyn, prezes Polskiej Izby Cła Logistyki i Spedycji. Twierdzi, że firmy zaczęły także uciekać z odprawami na Litwę, Słowację, do Czech i Estonii.
Nie przychodzą do pracy
Biuro prasowe Ministerstwa Finansów poinformowało redakcję DGP, że tylko między 13 a 15 czerwca blisko 40 proc. celników nie przyszło do pracy. Dodało, że do pracy kierowane są dodatkowe osoby, aby odprawy mogły się toczyć w sposób niezakłócony.
Podobne dane podaje portal Celnicy.pl. Informuje, że w tym tygodniu do pracy nie przyszła np. blisko jedna trzecia składu osobowego Izby Celnej w Przemyślu. Portal donosi też o blisko 80-proc. absencji w niektórych jednostkach podległych Izbie Celnej w Białej Podlaskiej. Podaje, że większość to zwolnienia lekarskie.
W poniedziałek 13 czerwca na polsko-ukraińskim przejściu Budomierz-Hruszew na dzienną zmianę stawiło się tylko 2 spośród 13 przewidzianych celników.
Problemy potwierdzają również izby celne. – W woj. podkarpackim zatrudnionych jest 1308 osób, z czego około 30 proc. nie zjawiło się w środę 15 czerwca w pracy –informuje Edyta Chabowska z biura prasowego Izby Celnej w Przemyślu. Wyjaśnia, że powody są różne, tj. zwolnienia lekarskie, delegacje służbowe, urlopy wypoczynkowe i macierzyńskie itp.).
Inne powody
Zdaniem Edyty Chabowskiej mimo wielu absencji obsada przejść granicznych jest na zadowalającym poziomie i pozwala na kontrolę osób, towarów i środków transportu. – To prawda jednak, że czas oczekiwania na odprawę się wydłużył – przyznaje przedstawicielka IC w Przemyślu.
Potwierdza to także Ryszard Chudy z biura prasowego IC w Olsztynie. Zdaniem obojga nie jest to jednak bezpośredni skutek protestu celników. Główną przyczyną jest organizacja szczytu NATO i Światowe Dni Młodzieży.
– Najważniejszym zadaniem Służby Celnej w tym okresie jest zapewnienie bezpieczeństwa zarówno osób przekraczających granice, jak i obrotu towarowego – mówi Edyta Chabowska.
Długie procedury
W odpowiedzi na pytanie poselskie (nr 180) wiceminister Banaś zapewnił, że resort finansów nie ma sygnałów ze środowisk biznesu bądź przewoźników o problemach związanych z protestami.
Inne informacje docierają jednak do redakcji DGP. Piotr Gołdyn podaje przykład jednego z urzędów celnych w środkowej Polsce. Od 6 czerwca nie zarejestrowano w nim żadnego zgłoszenia uzupełniającego w procedurze uproszczonej. Skutkiem tego agencje celne nie mogą wysłać do firm numeru OGL (numer odprawy).
Wydłużone o przynajmniej kilka dni są też wszystkie terminy dotyczące formalności przeprowadzanych zarówno w procedurze uproszczonej, jak i standardowej. – Składamy zabezpieczenie generalne (w ten sposób budżet państwa ma gwarancję, że wpłyną do niego daniny importowe), a potem te kwoty są w 95 proc. zablokowane. A wszystko dlatego, że urzędnicy celni nie zwalniają już opłaconych OGL – tłumaczy Piotr Gołdyn.
Inne organizacje przedsiębiorców podobnie jak MF, zastrzegają że nie dotarły do nich jeszcze podobne sygnały. Przyznają jednak w rozmowach DGP, że problemem bywa nawet dodzwonienie się do urzędu celnego.
Jeszcze inne trudności zgłaszają sami funkcjonariusze celni. – „Część kadry każe nam odprawiać towary wbrew poleceniu szefa Służby Celnej o wzmożonych kontrolach. Skutkiem tego większość towarów odprawiana” jest bez jakiejkolwiek kontroli – napisała jedna z funkcjonariuszek urzędu celnego do redakcji DGP.
Edyta Chabowska potwierdza, że kontrole są konieczne, a gorący okres mogą wykorzystać organizatorzy przemytu, a nawet broni. ©?
Dwa pola bitew
Powody konfliktu między Służbą Celną a Ministerstwem Finansów są dwa: rządowy plan utworzenia Krajowej Administracji Skarbowej i włączenie celników do systemu emerytur mundurowych.
– KAS, czyli scentralizowanie urzędów celnych, skarbowych i kontroli skarbowej w jedną strukturę, to faktyczna likwidacja Służby Celnej – uważa Sławomir Siwy, przewodniczący ZZ Celnicy PL. Jego zdaniem można to porównać do zarżnięcia kury znoszącej złote jaja. Podkreśla, że dziś funkcjonariusze celni przynoszą jedną trzecią podatkowych wpływów budżetu. Po zmianach może być o to trudno, twierdzi.
MF liczy natomiast na zwiększenie wydajności pracy fiskusa, który dziś według raportów MFW i OECD jest najdroższym w Europie.
Celnicy domagają się też objęcia systemem emerytur mundurowych. Tymczasem resort proponuje to tylko dla części z nich.
Obie strony okopały się na swoich stanowiskach.