Nieaktualny adres do korespondencji, niestawienie się na wezwanie fiskusa, niezapłacony podatek od kupionego samochodu czy zarabianie na czarno – to tylko niektóre przewinienia podatników. Warto wiedzieć, czym grożą i jak się ewentualnie ratować.
Czy informacja o zmianie adresu jest konieczna
Pani Danuta na początku lat 90. wyjechała do USA. Nie zadbała o to, by zmienić adres zamieszkania. Korespondencję, która przychodziła na stary adres, raz na jakiś czas odbierał jej syn. – Zdziwiłam się, gdy dowiedziałam się, że urząd skarbowy prowadził wobec mnie postępowanie i wymierzył mi 75-proc. podatek od nieujawnionych dochodów – opowiada czytelniczka. Chciała się odwołać, ale okazało się, że jest już za późno i musi zapłacić 100 tys. zł podatku. – Zastanawiam się, czy takie działanie urzędników jest w ogóle zgodne z prawem. Przecież gdy wyjeżdżałam z Polski 25 lat temu, nie toczyło się wobec mnie żadne postępowanie – mówi. – Czy byłam zobowiązana podać nowy adres?
TAK
Reklama
Z ordynacji podatkowej wynika co prawda, że obowiązek zawiadomienia o zmianie adresu ciąży jedynie na stronie toczącego się już postępowania. Praktyka pokazuje jednak, że zmiana adresu jest w interesie każdego podatnika, także takiego, wobec którego urząd skarbowy może dopiero podjąć działania. Fiskus nie ma bowiem obowiązku ustalać nowego adresu podatnika, jeśli ten sam nie zadbał o to, żeby go podać. W związku z tym organy podatkowe są uprawnione do wysyłania postanowień, wezwań i decyzji na stary adres i zakładania, że po ich dwukrotnym awizowaniu podatnik został zawiadomiony. Od daty fikcyjnego doręczenia liczone są też terminy na składanie odwołań i skarg do sądu administracyjnego, a gdy te upłyną, podatnik nie będzie już mógł polemizować z decyzją urzędu.

Reklama
Podstawa prawna
Art. 146, art. 150 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 613 ze zm.).
Czy lepiej udawać przed urzędem, że nic się nie stało
Pół roku temu pan Tomasz kupił swój pierwszy używany samochód. – O tym, że już dawno powinienem był zapłacić podatek od czynności cywilnoprawnych, dowiedziałem się przypadkiem – tłumaczy się czytelnik. Przeszukując internet, natknął się na informację, że najlepiej w takiej sytuacji spisać nową umowę ze sprzedającym, zaniżając wartość samochodu, tak by nie przekraczała 1 tys. zł, albo jeszcze lepiej w ogóle się tym nie przejmować, bo urzędnicy mają pełne ręce roboty, a zobowiązanie przedawnia się już po upływie roku.
NIE
Mnóstwo osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że zakup samochodu od osoby fizycznej jest opodatkowany podatkiem od czynności cywilnoprawnych. Najpóźniej w ciągu 14 dni od takiej transakcji kupujący powinien złożyć w urzędzie skarbowym (właściwym ze względu na miejsce swojego zamieszkania) deklarację PCC-3 i zapłacić 2 proc. podatku liczonego od wartości rynkowej auta (chyba że ta nie przekracza 1 tys. zł). Kto tego w porę nie zrobi, będzie musiał zapłacić nie tylko podatek wraz z odsetkami, ale i karę grzywny przewidzianą w kodeksie karnym skarbowym.
Na uniknięcie grzywny (wymierzanej w formie mandatu) jest jednak sposób. Podatnik powinien bez zbędnej zwłoki złożyć w urzędzie skarbowym zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia skarbowego (tzw. czynny żal, w którym musi wyjaśnić, że nie zapłacił podatku, bo nie wiedział, że taki obowiązek na nim ciąży) wraz z deklaracją PCC-3 i zapłacić należny podatek wraz z wyliczonymi przez siebie odsetkami. Ale uwaga! Nie każdy może uniknąć tej kary. Podatnik, który po terminie pójdzie do urzędu i ustnie poinformuje urzędnika o swoim postępowaniu albo złoży deklarację PCC-3 bez czynnego żalu, będzie musiał uregulować mandat. Podobnie się stanie, jeśli urząd sam podjął już względem niego jakieś działania.
Porad znalezionych w internecie lepiej nie stosować. Zobowiązanie przedawnia się dopiero po upływie pięciu lat i istnieją raczej niewielkie szanse na to, że urząd skarbowy nie dowie się o zakupie auta (po przerejestrowaniu samochodu poinformuje go o tym wydział komunikacji). Zaniżanie ceny na umowie też się nie opłaca, bo fiskus i tak naliczy podatek od ceny rynkowej.
Podstawa prawna
Art. 16, art. 54 ustawy z 10 września 1999 r. – Kodeks karny skarbowy (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 186 ze zm.).
Art. 6 ustawy z 9 września 2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 626).
Czy świadek może sam opuścić przesłuchanie
Pan Grzegorz został wezwany na przesłuchanie do urzędu skarbowego w charakterze świadka. – Musiałem się zwolnić z pracy, a potem okazało się, że chodzi o sprawy, o których w ogóle nie mam pojęcia – opowiada czytelnik. Kiedy urzędnik po raz trzeci zadał mu to samo pytanie, pan Grzegorz po prostu wyszedł. Został za to ukarany karą porządkową w wysokości tysiąca złotych. – Myślałem, że kary porządkowe są nakładane wyłącznie na tych, którzy uporczywie nie stawiają się na wezwanie – dziwi się czytelnik.
NIE
Niestety czytelnik jest w błędzie. Karą porządkową mogą zostać ukarani nie tylko ci, którzy nie stawiają się na wezwanie bez uzasadnionej przyczyny. Kara może zostać nałożona również wtedy, gdy wezwany stawia się, ale bezzasadnie odmawia złożenia wyjaśnień lub zeznań, nie chce okazać przedmiotu oględzin, nie przedkłada żądanych dokumentów lub bez zezwolenia organu opuszcza miejsce przeprowadzania czynności przed jej zakończeniem. W zasadzie czytelnik mógłby złożyć na to postanowienie zażalenie. Jeśli jednak sytuacja wyglądała tak, jak opisuje, to nie ma żadnych szans na to, że przyniesie ono oczekiwany skutek. Na pocieszenie można tylko powiedzieć, że kara jest i tak niewysoka, bo zgodnie z przepisami za wyjście w trakcie przesłuchania czytelnik mógłby zapłacić nawet 2800 zł.
Podstawa prawna
Art. 262–263 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 613 ze zm.).
Czy można bez konsekwencji wyjść z szarej strefy
Pani Bożena przez trzy miesiące sprzedawała kosmetyki na popularnym portalu internetowym, nie mając zarejestrowanej działalności. Nie płaciła też żadnych podatków. – Dziś jestem już uczciwym przedsiębiorcą, ale boję się, że te trzy miesiące wyjdą na światło dzienne przy pierwszej kontroli. Czy jest jakiś sposób, żeby to wyprostować – pyta.
TAK
Z pomocą przychodzi instytucja czynnego żalu przewidziana w kodeksie karnym skarbowym. Zgodnie z nim nie podlega karze za przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe sprawca, który po popełnieniu czynu zabronionego zawiadomił o tym organ powołany do ścigania, ujawniając istotne okoliczności tego czynu, w szczególności osoby współdziałające w jego popełnieniu.
W związku z tym czytelniczka powinna poinformować urząd skarbowy o tym, ze prowadziła działalność na czarno. Oczywiście musi liczyć się z tym, że przyjdzie jej zapłacić zaległe podatki i składki ZUS wraz z odsetkami.
Gdy sprzedaż była prowadzona przez internet i za pośrednictwem rachunku bankowego, nie powinno być żadnych problemów z ustaleniem jej przychodów, gorzej będzie z kosztami, jeśli nie gromadziła faktur (wtedy najpewniej fiskus przyjmie, że koszty były zerowe i opodatkuje cały przychód).
Ryzyko, że sprawa wyjdzie na jaw, jest jednak duże. Trzeba zwrócić uwagę, że organy podatkowe mogą uzyskać od portalu internetowego dane dotyczące transakcji przeprowadzanych nawet na 6 lat wstecz. Jeśli fiskus sam natrafiłby na trop podatniczki, to musiałaby ona liczyć się z tym, że oprócz podatku (przy zerowych kosztach uzyskania przychodu) i odsetek dodatkowo zapłaciłaby jeszcze karę za prowadzenie działalności bez wpisu do CEIDG przewidzianą w kodeksie wykroczeń (od 20 zł do 5 tys. zł) oraz karę za uchylanie się od opodatkowania wynikającą z kodeksu karnego skarbowego. Ta ostatnia może wynieść od od 616 zł do 17 758 000 zł, w sytuacji gdy kwota nieuregulowanego podatku wyniesie 9250 zł (przestępstwo skarbowe).
Podstawa prawna
Art. 24, art. 60 ustawy z 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 1094 ze zm.).
Art. 16, 54 par. 1, art. 60 ustawy z 10 września 1999 r. – Kodeks karny skarbowy (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 186 ze zm.).