Ustalając wartość ukrytych zysków z tytułu wykorzystywania firmowych aut osobowych przez wspólników na cele mieszane, należy brać pod uwagę kwotę brutto. Tak samo jest, gdy z pojazdów korzystają pracownicy – orzekł WSA w Gdańsku.

To oznacza, że trzeba uwzględnić również VAT wykazany na fakturach dokumentujących wydatki eksploatacyjne. To niekorzystna wiadomość dla spółek, które wybrały ryczałt od dochodów spółek, zwany estońskim CIT.

Przypomnijmy, że muszą one płacić ten podatek nie tylko przy wypłacie dywidendy, lecz także od wypłacanych wspólnikom ukrytych zysków oraz od wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą.

Przykładem obu tych kategorii dochodu są wydatki (i odpisy amortyzacyjne) związane z używaniem służbowych samochodów osobowych do celów mieszanych (czyli też prywatnych). Jeżeli auta są wykorzystywane przez wspólników, udziałowców i akcjonariuszy, to mamy do czynienia z ukrytymi zyskami. Jeśli z pojazdów korzystają pracownicy, to mówimy o wydatkach niezwiązanych z działalnością gospodarczą.

Z początkiem 2023 r. doprecyzowano przepisy i obecnie nie ma już wątpliwości, że ukrytymi zyskami czy wydatkami niezwiązanymi z działalnością gospodarczą nie jest połowa wydatków i odpisów amortyzacyjnych związanych z używaniem samochodów osobowych do celów mieszanych (art. 28m ust. 4 pkt 2 i ust. 4a ustawy o CIT).

Od drugiej połowy spółka musi zapłacić estoński CIT. Chodzi o wydatki związane z użytkowaniem firmowych pojazdów, takie jak koszty: paliwa, rat leasingu, wymiany płynów eksploatacyjnych, ogumienia i innych części serwisowych, przeglądu okresowego, zakupu ubezpieczenia komunikacyjnego.

VAT nie obniża zysku…

Z przepisów nie wynika jednak wprost, jaka kwota jest opodatkowana: brutto czy netto.

Podatnicy argumentują, że podstawą opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek jest wynik finansowy, a VAT podlegający odliczeniu nie obniża tego wyniku

Podatnicy uważają, że chodzi tu o kwotę netto. Tak twierdziła też spółka, która wystąpiła o interpretację. Argumentowała, że zasadniczo podstawą opodatkowania, od której jest naliczany ryczałt od dochodów spółek, jest wynik finansowy w rozumieniu ustawy o rachunkowości (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 120 ze zm.). Obniżają go wydatki, które nie mają związku z działalnością gospodarczą (lub są ukrytymi zyskami).

Celem ustawodawcy jest więc opodatkowanie wydatków, które niezasadnie obniżają podstawę opodatkowania i podatek – tłumaczyła spółka.

Podkreśliła, że podlegający odliczeniu podatek od towarów i usług nie obniża wyniku finansowego. Jego kwota nie może zatem podwyższać podstawy opodatkowania ryczałtem od dochodów spółek – wskazywała spółka.

…a jednak musi być

Nie zgodził się z nią dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. W interpretacji z 14 kwietnia 2023 r. (sygn. 0111-KDIB1-2.4010.78. 2023.2.EJ) stwierdził, że ustalając wartość ukrytych zysków i wydatków niezwiązanych z działalnością z tytułu wykorzystywania na cele mieszane samochodów osobowych, należy brać pod uwagę kwotę brutto, tj. z całym naliczonym VAT. Jego argumentem było to, że wydatki są ujmowane w księgach rachunkowych w kwocie brutto. Organ podkreślił, że w świetle ustawy o rachunkowości wydatek nie jest tym samym co koszt czy ceny nabycia. Wydatkiem jest wypływ środków pieniężnych z jednostki.

Jako przykład podał odpisy amortyzacyjne, które są kosztem, ale nie są wydatkiem. Podobnie – dodał – jest z nabyciem paliwa do samochodu. Z interpretacją tą zgodził się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku. On również zwrócił uwagę na art. 28m ustawy o CIT, w którym użyto sformułowania „wydatek”. Sąd nie miał więc wątpliwości, że gdy w grę wchodzą wydatki związane z samochodami osobowymi wykorzystywanymi również do celów prywatnych, to należy uwzględnić także VAT naliczony, podlegający odliczeniu od VAT należnego.©℗

OPINIA

Jest jeszcze szansa na zmianę wykładni

ikona lupy />
Bartosz Mazur doradca podatkowy i partner w Gekko Taxens / Materiały prasowe

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku powielił stanowisko organów podatkowych. Moim zdaniem są duże szanse na jego zmianę w przyszłości, pod warunkiem że podatnicy położą większy nacisk w swojej argumentacji na inne metody wykładni niż literalna. Literalnie bowiem faktycznie da się zinterpretować przepisy tak, że ukrytym zyskiem (czy też wydatkiem niezwiązanym z działalnością) jest „wydatek”, czyli kwota zapłacona przez podatnika. To rzeczywiście może prowadzić do wniosku, że chodzi o zapłaconą kwotę brutto, wchodzącą do podstawy opodatkowania w okresie płatności (a nie zaksięgowaną kwotę netto + nieodliczony VAT). Jeśli jednak przyjrzymy się temu w szczegółach, to łatwo dostrzec, że koncepcja ta prowadzi do absurdalnych, nieakceptowalnych wniosków. Przykładowo, gdy dealer samochodowy pobiera części z magazynu, to nie ma jak ustalić, która konkretnie faktura dokumentowała ich zakup. W takiej sytuacji zastosowanie koncepcji „wydatku” jest technicznie niemożliwe. Poza tym ustawodawcy nie chodziło raczej o to, aby opłacało się nie płacić za faktury (a do takiego wniosku prowadzi stanowisko organów i WSA). Spór trafi zapewne do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Liczę na to, że podatnik solidnie uzasadni swoje stanowisko, a NSA podda je pogłębionej refleksji.

orzecznictwo