Nie znam się na oprogramowaniu, ale mam duże wątpliwości, czy polscy podatnicy powinni się składać na zakupy licencji do systemów IT stworzonych w innych krajach. A do tego w głównej mierze sprowadzało się korzystanie z dotychczasowej, likwidowanej od 2016 r. ulgi.
Pod szumną nazwą nowych technologii kryły się najbardziej popularne w firmach systemy oprogramowania, systemy obiegu dokumentów w banku, pakiety aplikacji biurowych. Często tej samej światowej firmy. Mam wątpliwości, czy faktycznie wszyscy powinniśmy wspierać wzrost sprzedaży produktów cudzej myśli technologicznej. A także jej rozwój, bo ulga przysługiwała wyłącznie na wiedzę technologiczną niestosowaną na świecie przez dłużej niż 5 lat. Co więcej, obejmowała też wydatki na instalację i wdrożenie samego systemu oraz dostosowanie interfejsów do nowego oprogramowania.
Pamiętajmy, że sam zakup oprogramowania jest już kosztem pomniejszającym podstawę opodatkowania. To prawda, że rozłożonym w czasie (w postaci odpisów amortyzacyjnych), ale jednak kosztem.