statystyki

Radosław Piekarz: Podatki to nie jest idealny świat. Trzeba rozważyć wszelkie za i przeciw

autor: Rafał Woś27.09.2015, 15:00; Aktualizacja: 27.09.2015, 15:00
Podatki

Z jednej strony są możliwości wyprowadzania środków za granicę, a z drugiej słabość instytucji kontrolnychźródło: ShutterStock

Gdy usłyszałem propozycję PO, to pomyślałem, że wreszcie jakaś siła polityczna w Polsce chce zrobić prawdziwy krok w kierunku bardziej progresywnych i sprawiedliwych podatków. Ale jak się patrzy na to rozwiązanie w szczegółach, to na każdym kroku wychodzi jego niedopracowanie – mówi Radosław Piekarz

Tuż przed wyborami mamy prawdziwy wysyp propozycji zmian podatkowych. I to nieraz całkiem ambitnych. Weźmy choćby projekt reformy przedstawiony przez Platformę Obywatelską: PIT i składki na ZUS i NFZ zintegrowane w jeden podatek. Jednolity kontrakt zamiast umowy o pracę i umowy-zlecenia.

W pierwszej chwili ten pomysł bardzo mi się spodobał. Bo on wiele rzeczy upraszcza. Podobny system istnieje na przykład w Wielkiej Brytanii i nazywa się PAYE (pay-as-you-earn programme – red.). Firma dokonuje tam jednej płatności, która jest potem dzielona pomiędzy odpowiednie urzędy. W tym pomyśle naprawdę trudno się do czegoś przyczepić. Oczywiście przygotowanie takiej integracji wymaga 5–6 lat zmian legislacyjnych, organizacyjnych i informatycznych. Ale zyski będą spore. Jak choćby usunięcie trudności komunikacyjnych pomiędzy samymi urzędami.

Jak to?

Dziś jest tak, że urząd skarbowy i ZUS mają często problem, by wymieniać się danymi i sprawdzać, czy firmy odprowadzają właściwe składki. Dzieje się tak z powodu sprzeciwów innego organu państwowego, czyli generalnego inspektora ochrony danych osobowych (GIODO), który uważa, że taka wymiana jest nielegalna. Co jest absurdalne i bardzo utrudnia pracę.

A jednolity kontrakt?

To rozwiązanie spodobało mi się jeszcze bardziej. Nie od dziś wiadomo, że wielkim problemem polskiego systemu podatkowego jest jego regresywność. To znaczy im ktoś słabiej sytuowany, tym – relatywnie – wyższe płaci podatki. I odwrotnie. Im lepiej zarabiasz, tym mniej oddajesz fiskusowi. Ministerstwo Finansów zaproponowało, by wysokość zintegrowanego podatku PIT wyliczał algorytm. W praktyce więc dla każdego podatnika w zależności od jego dochodu i formy zatrudnienia będzie on układał się w przedziale między 10 a 39,5 proc. I to jest bardzo dobra wiadomość. Gdy ją usłyszałem, to pomyślałem, że wreszcie jakaś siła polityczna w Polsce chce zrobić prawdziwy krok w kierunku bardziej progresywnych i sprawiedliwych podatków.

Czyli jest super?

No właśnie nie jest. Bo jak się patrzy na rozwiązanie zaproponowane przez Platformę w szczegółach, to na każdym kroku wychodzi jego niedopracowanie. Jeden z moich kolegów wyliczył, że matka samotnie wychowująca dziecko i pracująca na umowie-zleceniu zapłaci według nowych zasad więcej podatku niż teraz. Wiemy już też, że Platforma chce wyłączyć z systemu wynagrodzenia menedżerów w postaci opcji na akcje. A to rozwiązanie bardzo często stosowane. Taki podatek będzie nadal wynosił 19 proc. i nie będzie tam składki na ZUS. Jak się znajduje kolejne takie przykłady, to zapał do chwalenia PO powoli mija.

A co z jednoosobową działalnością gospodarczą? Już dziś jest tak, że praca „na firmę” – często wymuszona przez pracodawcę – to prawdziwa plaga polskiego rynku pracy.

A po wejściu w życie jednolitego kontraktu skala tego zjawiska może się jeszcze powiększyć.

Da się z tym coś zrobić?


Pozostało 77% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane