statystyki

Raport DGP: Legislacja pod dyktando wyborów i politycznej rywalizacji

autor: Krzysztof Jedlak17.09.2015, 07:20; Aktualizacja: 17.09.2015, 08:19
Wszystkie projekty i ustawy, nad którymi parlament nie zakończy ostatecznie prac przed upływem kadencji (kończy się w dniu poprzedzającym dzień, w którym zbiera się nowo wybrany Sejm) uznaje się – zgodnie z tzw. zasadą dyskontynuacji – za nieistniejące

Wszystkie projekty i ustawy, nad którymi parlament nie zakończy ostatecznie prac przed upływem kadencji (kończy się w dniu poprzedzającym dzień, w którym zbiera się nowo wybrany Sejm) uznaje się – zgodnie z tzw. zasadą dyskontynuacji – za nieistniejąceźródło: ShutterStock

Projekty ważnych ustaw, nad którymi od dawna pracował rząd, poszły w odstawkę. Parlament zajął się za to takimi, które pojawiły się w ostatnich miesiącach, a nawet tygodniach.

Sejm tej kadencji ma przed sobą jeszcze dwa zaplanowane posiedzenia, Senat jedno. Co uda im się w tym czasie zrobić? O odpowiedź nie jest łatwo, bo duży wpływ na pracę parlamentarzystów ma kampania wyborcza.

10 maja odbyła się I tura wyborów prezydenckich. Wynik był niekorzystny dla urzędującego wówczas prezydenta Bronisława Komorowskiego. To, oraz perspektywa październikowych wyborów do Sejmu i Senatu, zrobiły swoje: następnego dnia prezydent ogłosił, że we wrześniu odbędzie się referendum w sprawie jednomandatowych okręgów wyborczych, finansowania partii politycznych z budżetu oraz wprowadzenia do ustawy klauzuli rozstrzygania na korzyść podatników wątpliwości dotyczących treści przepisów. Zaraz potem zwrócił się z odpowiednim wnioskiem do izby wyższej parlamentu, a ta rychło go rozpatrzyła. To był spektakularny, ale niejedyny przykład wpływu kalendarza wyborczego oraz rywalizacji politycznej z nim związanej na prace legislacyjne. Przyjrzeliśmy się, czym zajmowali się parlamentarzyści po 10 maja. Jakie ustawy w tym czasie uchwalili (stały się bądź wedle wszelkiego prawdopodobieństwa staną się obowiązującym prawem), jakie wciąż bardzo zaprzątają ich uwagę oraz z jakimi mogą nie zdążyć lub na pewno nie zdążą. Szczególnie ciekawa jest ostatnia grupa. Są w niej m.in. takie projekty, których znaczenie było wcześniej wielokrotnie podnoszone. W tym także takie, których nieprzyjęcie w odpowiednim terminie może oznaczać opóźnienie we wdrażaniu unijnych dyrektyw czy trudności z uzyskaniem dostępu do funduszy unijnych.

Dlaczego rząd lub parlamentarzyści nie poświęcają im dostatecznie dużo uwagi? Być może dlatego, że zajęli się zupełnie nowymi pomysłami, np. projektami zmian w przepisach emerytalnych, a szczególnie – propozycją ustawy o restrukturyzacji walutowych kredytów hipotecznych (ją też prezentujemy w tabeli poniżej). Posłowie PO błyskawicznie przygotowali projekt, a Sejm równie szybko go uchwalił. Tyle że w kształcie innym niż chcieli autorzy – bardziej korzystnym dla kredytobiorców i niekorzystnym dla banków. Przeważyły głosy opozycji (głównie PiS i SLD) oraz części posłów PSL. Senat równie sprawnie wprowadził poprawki przywracające dokumentowi pierwotny kształt. W obawie o porażkę w głosowaniu nad tymi poprawkami PO torpeduje dalsze prace nad ustawą. Może się więc okazać, że poświęcone jej czas i energia poszły na marne. Czy mogły zostać wykorzystane na pracę nad pilniejszymi regulacjami?


Pozostało 89% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane