Kto nadał przesyłkę na poczcie, nie może odpowiadać za jej niedotarcie do urzędu skarbowego – orzekł Naczelny Sąd Administracyjny.
Chodziło o oświadczenie o spełnieniu warunków do skorzystania z ulgi meldunkowej, przysługującej przy sprzedaży mieszkań nabytych w latach 2007–2008. Podatniczka wysłała je listem poleconym tuż po zbyciu mieszkania (mieszcząc się w wymaganych 14-dniowym terminie), na co miała potwierdzenie nadania.
Reklama
Okazało się, że list nigdy do urzędu skarbowego nie dotarł. Na nic zdały się próby uzyskania bliższych informacji o losach tej przesyłki – urząd pocztowy poinformował, że w dokumentach placówki nadawczej nie były (i nadal nie są) rejestrowane dane nadawców i adresatów przesyłek poleconych.

Reklama
Organy odmówiły więc podatniczce prawa do ulgi meldunkowej. Uznały, że nie wystarczyło nadać listu w polskiej placówce Poczty Polskiej. Dowód nadania listu poleconego nie jest dowodem jego doręczenia, czyli złożenia w urzędzie skarbowym – stwierdziły. Identycznie orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku.
NSA uchylił ten wyrok. Uznał, że naruszony został art. 12 par. 6 pkt 2 ordynacji podatkowej, zgodnie z którym termin uważa się za zachowany, jeżeli przed jego upływem pismo zostało nadane w polskiej placówce pocztowej operatora wyznaczonego w rozumieniu ustawy – Prawo pocztowe, albo złożone w polskim urzędzie konsularnym.
Sąd dodał, że jedynie przy wysłaniu pisma w formie dokumentu elektronicznego istnieje wymóg otrzymania przez nadawcę urzędowego poświadczenia odbioru (art. 12 par. 6 pkt 1 ordynacji). W pozostałych sytuacjach nie jest to wymagane. Dlatego nie można obarczyć podatniczki negatywnymi konsekwencjami zaniedbania operatora publicznego – orzekł NSA.
ORZECZNICTWO
Wyrok NSA z 22 lipca 2015 r., sygn. akt II FSK 1562/15.