Organy skarbowe prowadzą obecnie około 300 postępowań przeciwko przedsiębiorcom, którzy korzystali z outsourcingu pracowników – poinformował niedawno w Sejmie wiceminister finansów Jacek Kapica.

Małgorzata Klaus, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prowadzącej postępowanie w tej sprawie, poinformowała DGP, że w proceder jest wciągniętych około 500 firm. Wartość szkody szacuje się na 62 mln zł, liczbę pokrzywdzonych pracowników na 20 tys. – W sprawie toczy się wielopłaszczyznowe i skomplikowane śledztwo dotyczące działalności zorganizowanej grupy przestępczej. Wydano postanowienia o przedstawieniu zarzutów wobec 16 osób – mówi Małgorzata Klaus.

Z roszczeniami do pierwotnych pracodawców zgłasza się już ZUS – w związku z niezapłaconymi składkami oraz fiskus - z powodu nieodprowadzonych zaliczek PIT. Jeśli potwierdzi się, że umowy były nieważne, to zakwestionuje też zaliczanie faktur wystawionych przez firmy outsourcingowe do podatkowych kosztów oraz odliczanie VAT z takich dokumentów.

Kusząca oferta

Chodzi o firmy, które współpracowały z kontrolowanymi przez Zdzisława K. agencjami pracy tymczasowej oferującymi także outsourcing pracowniczy. Na stronie internetowej (www.kuk-international.de/pl/Outsourcing) jeszcze dziś można przeczytać ofertę adresowaną do polskich przedsiębiorców. Wynika z niej, że agencja oferuje przejęcie pracowników swojego kontrahenta w trybie art. 231 kodeksu pracy. Wygląda to tak, że dotychczasowy pracodawca przekazuje nowemu akta osobowe wraz z historią wynagradzania i zatrudniania, a dział kadr i płac agencji nalicza od tej pory wynagrodzenia i prowadzi całą dokumentację kadrowo-płacową.

W ofercie jest napisane, że „decyzje kadrowo-płacowe leżą wciąż w Państwa gestii. Po stronie naszej firmy pozostaną natomiast wszystkie obowiązki pracodawcy”.

Agencje kusiły także informacją o uzyskanej z UE dotacji na pokrycie kosztów zatrudnienia pracowników i rabatem dla swoich kontrahentów.

Żadna z firm oferujących outsourcing pracowniczy, nie wywiązała się ze swoich obowiązków – ostatecznie zostały postawione w stan upadłości.

Przejęty czy nie

Poszkodowani w tej sprawie twierdzą, że początkowo proponowany im model rozliczeń był w pełni zgodny z prawem. Powołują się na wyroki Sądu Najwyższego z 1 kwietnia 2004 r. (sygn. akt I PK 362/03) i 9 kwietnia 2004 r. (sygn. akt I PK 103/04) dotyczące przejęć pracowników przez nowy podmiot w trybie art. 231 kodeksu pracy.

Resorty finansów i pracy widzą to jednak inaczej. Wiceminister Kapica mówił w Sejmie, że w badanych sprawach umowy przejęcia pracowników były od początku nieważne. Niezależnie więc od tego, co w nich zapisano, ciężar odprowadzenia składek emerytalnych, zdrowotnych oraz zaliczek na podatek dochodowy nadal spoczywa na pierwotnym pracodawcy.

Podobnie stwierdził wiceminister pracy Jacek Męcina w odpowiedzi na poselską interpelację (nr 3135). Powołał się na trzy wyroki Sądu Najwyższego z 14 czerwca 2012 r. (sygn. akt I PK 235/11), z 17 maja 2012 r. (sygn. akt I PK 180/11) i z 13 kwietnia 2010 r. (sygn. akt I PK 210/09) oraz orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 2 lipca 2014 r. (sygn. akt III AUa 428/14). Z wyroków wynika, że przejęcie przez agencję pracy tymczasowych pracowników i oddelegowanie ich do wykonywania zadań w firmie poprzedniego pracodawcy jest obejściem prawa, a przy outsourcingu każdorazowo trzeba badać m.in. stopień podobieństwa działalności prowadzonej przed i po przejęciu zadań.

– Jeśli uznamy, że agencja pracy tymczasowej nie może przejąć pracownika i oddelegować go do pracy w poprzedniej firmie, to w praktyce niszczymy cały rynek pracy tymczasowej – uważa Andrzej Cieślik, prowadzący Kancelarię Doradztwa Podatkowego w Brzegu, reprezentujący poszkodowanych przedsiębiorców. – W takim modelu działa przecież większość agencji – zauważa doradca.

Spóźniona reakcja

Wiceminister Kapica poinformował, że już w 2012 r. organy podatkowe podjęły działania przeciw podmiotom oferującym outsourcing personalny. Wiceminister tłumaczył, że późna reakcja organów wynikała z tego, że na outsourcing pracowniczy umawiało się dwóch niezależnych przedsiębiorców, a fiskus nie ma informacji o każdym takim porozumieniu. Wiceminister tłumaczył, że budżet państwa nie może brać na siebie ryzyka odpowiedzialności za nietrafione decyzje biznesowe firm, a organy muszą wyegzekwować zaległe podatki i składki, aby skutków zaniechań nie ponosili uczciwi podatnicy.

Podobnie tłumaczył zwłokę w działaniu wiceminister pracy Jacek Męcina. Przyznał, że firmy outsourcingowe zgłosiły pracowników i przekazały ich dokumenty rozliczeniowe do ZUS. Mógł on zareagować dopiero wtedy, gdy przestały opłacać składki.

– Aparat państwowy wiedział o procederze i prowadził śledztwo w tej sprawie – ripostuje Andrzej Cieślik. Dowodem może być brak wpłat należnych składek na ZUS na konta pracowników i postanowienie Prokuratury Rejonowej we Wrocławiu z 31 maja 2012 r. o umorzeniu śledztwa w sprawach o uporczywe naruszanie praw pracowniczych odpowiednio wobec 700 i 600 osób z tytułu nieodprowadzania składek ZUS. Czemu więc ZUS interweniował tak późno? – zastanawia się doradca.

Co dalej

Andrzej Cieślik podkreśla, że skoro agencja płaciła pensję pracownikom, to ona powinna być uznana za płatnika zaliczek na PIT oraz składek ZUS (zgodnie z art. 31 ustawy o PIT oraz 18 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych). Podstawą ich naliczania jest przecież fakt i data dokonania wypłaty wynagrodzenia pracownikowi.

Dodatkowo – zauważa doradca – wszystkie firmy Zdzisława K. wystawiały faktury, których wartość można mierzyć w milionach złotych, ale nie wiadomo, czy były one kontrolowane przez urzędy skarbowe i czy płaciły VAT od tej sprzedaży. Albo faktycznie dokonały tych zakupów, więc istnieje majątek, z którego fiskus i ZUS mogą wyegzekwować zaległe należności, albo organy przerzucają na przedsiębiorców skutki własnych zaniedbań – twierdzi.

Poszkodowani razem

– Skutkiem całej sprawy może być upadek blisko 500 małych i średnich firm (a według innych źródeł ok. 950 firm) zatrudniających nawet 25 tys. pracowników – szacuje Wiesław Wójcik z „Porozumienia na rzecz przedsiębiorców poszkodowanych w outsourcingu pracowniczym przez organy administracji państwowej RP”.

Teraz porozumienie liczy na spotkanie z ministrem finansów i prezydentem.

– Od szefa resortu finansów Mateusza Szczurka oczekujemy, żeby przeanalizował nasze zarzuty do sposobu postępowania organów kontrolnych – mówi Wiesław Wójcik. Jednym z nich jest to, że jeżeli fiskus kwestionuje umowy zawarte z nierzetelną firma outsourcingową, to tak samo powinien postąpić w przypadku tysięcy firm, które wykorzystują w umowach taką samą konstrukcję.

Kto to ustala

Jacek Aninowski, doradca podatkowy w Instytucie Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy, przypomina, że teoretycznie zawsze, gdy fiskus ma wątpliwości, czy dana umowa faktycznie wiąże obie strony, powinien zwrócić się w trybie art. 199a par. 3 ordynacji podatkowej do sądu powszechnego o ustalenie istnienia stosunku prawnego. Potwierdzają to m.in. wyroki NSA z 18 października 2006 r. (sygn. akt II FSK 1299/05) i WSA w Olsztynie z 11 września 2014 r. (sygn. akt I SA/Ol 479/14, nieprawomocny).

Takie wyroki to jednak wyjątki, a sądy administracyjne przychylają się raczej do zdania fiskusa, że ma on sam prawo uznać, że dana umowa była pozorna. Przykład to orzeczenie NSA z 12 marca 2014 r. (sygn. akt I GSK 747/12), w którym sąd kasacyjny zwrócił uwagę, że to podatnik musi udowodnić, że stan faktyczny w sprawie wymagał zwrócenia się do sądu powszechnego o ustalenie stosunku prawnego.

– Takich restrykcyjnych wyroków jest znacznie więcej, a to w praktyce powoduje, że art. 199a par. 3 ordynacji jest dziś martwy – podkreśla ekspert. Sytuacja może być jeszcze bardziej drastyczna, jeśli w życie wejdzie klauzula przeciw obejściu prawa, która mogłaby być stosowana w podobnych do opisanej sytuacjach.

Skutkiem całej sprawy może być upadek od 500 do 950 małych i średnich przedsiębiorstw