- Dane MF wskazują, że ponad jedna czwarta zakupów sprawdzających zakończyła się wystawieniem mandatu, i to średnio na ok. 1 tys. zł. Innymi słowy, w jednym na cztery przypadki sprzedawca nie wystawił paragonu przedstawicielowi KAS, który udawał klienta. To niepokojący wynik, obrazujący wpływ tzw. szarej strefy na straty budżetu z tytułu niepobranych podatków. W obecnych realiach wpływ ten może tylko rosnąć - komentuje Przemysław Antas, radca prawny w Ontilo.
Inaczej najnowsze dane o efektach zakupów kontrolowanych ocenia doradca podatkowy Wojciech Kliś.
- Mam wątpliwości chociażby co do ekonomicznej zasadności takich działań. Średni wpływ z mandatów wystawionych wskutek legalnych prowokacji fiskusa przyniósł nieco ponad 250 zł. Czy faktycznie opłaca się to budżetowi? Weźmy pod uwagę, że pracownicy i funkcjonariusze KAS wykonują w tym zakresie dodatkowe obowiązki, za które nie otrzymują wyższego wynagrodzenia. Zamiast przeznaczać czas na nabycie sprawdzające, mogliby zająć się prowadzeniem kontroli w efektywniejszy sposób - uważa ekspert.
Reklama
Jego zdaniem tego rodzaju działania skarbówki nie przyniosą również oczekiwanej funkcji prewencyjnej. - Obawiam się, że podatnicy, którzy nagminnie nie ewidencjonują sprzedaży i nie wydają paragonów fiskalnych, będą kontynuować tę praktykę nawet po otrzymaniu mandatu - mówi Wojciech Kliś.

Reklama

Na jakiej podstawie

Statystyki MF obrazują efekty nabyć sprawdzających dokonywanych od 2022 r. na podstawie art. 28 ust. 1 pkt 7a i art. 33 ust. 1 pkt 1a ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 813).
Wcześniej zakupy kontrolowane, jeśli miały miejsce, odbywały się bez wyraźnej podstawy prawnej, w myśl prewencji i przeciwdziałania przestępstwom skarbowym oraz wykroczeniom skarbowym. Formalnie, chcąc sprawdzić, czy sprzedawca prawidłowo ewidencjonuje sprzedaż w kasie rejestrującej, fiskus musiał wszczynać kontrolę podatkową lub celno-skarbową. To jednak okazało się niewystarczające w walce z szarą strefą. Stąd wprowadzenie od 2022 r. przepisów o nabyciu sprawdzającym.
W praktyce jest to legalna prowokacja, w ramach której pracownik lub funkcjonariusz KAS może przyjść incognito i kupić towar bądź usługę, aby sprawdzić, czy sprzedający zarejestruje transakcję w kasie i wyda paragon fiskalny.
W 2022 r. KAS otrzymała na ten cel 8,5 mln zł w ramach Funduszu Nabycia Sprawdzającego. Środki te zostały podzielone pomiędzy 16 izb administracji skarbowej zgodnie z zarządzeniem ministra finansów z 31 grudnia 2021 r. (Dz.Urz. MF poz. 17)
Pracownik lub funkcjonariusz KAS, który przeprowadza zakup kontrolowany, otrzymuje specjalną kartę płatniczą, której limit wynosi 2 tys. zł. Tyle może jednorazowo wydać w ramach nabycia sprawdzającego.
Jeśli nie stwierdzi nieprawidłowości, sporządza tylko notatkę służbową. Jeśli je dostrzeże, spisuje protokół i nakłada na nierzetelnego sprzedawcę mandat. Procedurę z tym związaną opisywaliśmy szczegółowo w artykule „Zakup kontrolowany: jakie obowiązki i uprawnienia ma przedsiębiorca” (DGP nr 21/2022).

Spektakularne przykłady

Idea zakupów kontrolowanych przez fiskusa budzi kontrowersje wśród przedsiębiorców. Głośnym przykładem takiego nabycia, jeszcze bez wyraźnej podstawy prawnej, stała się głośna sprawa z Bartoszyc, kiedy to po godzinach zamknięcia warsztatu samochodowego urzędniczki ubłagały mechanika o wymianę niesprawnej żarówki w aucie. Mężczyzna zamontował własną żarówkę, nie wydał kobietom paragonu fiskalnego. Te postanowiły ukarać go mandatem w wysokości 500 zł.
Mechanik nie przyjął mandatu i sprawa trafiła do sądu. Ostatecznie sąd uznał wprawdzie mechanika za winnego, ale odstąpił od wymierzenia kary.
Sprawa z Bartoszyc stała się głośna w całej Polsce i była chętnie przytaczana przez przeciwników zakupów kontrolowanych. Szybko pojawiły się głosy, że kolejni do sprawdzania będą kupcy i restauratorzy.
MF zapewniło w odpowiedzi DGP, że zakupy kontrolowane nie są ukierunkowane na konkretną branżę, lecz „podlegają wcześniejszemu typowaniu na podstawie wyników analizy ryzyka”.
Innym głośnym przykładem zakupów kontrolowanych, zrealizowanych już na podstawie nowych przepisów, stały się nabycia sprawdzające na jednym z toruńskich targowisk. Lokalna prasa donosiła o nałożeniu wielu mandatów na kupców niewydających paragonów. Sprzedawcy narzekali potem na nieproporcjonalnie duży ciężar finansowy wynikający z nałożonych na nich mandatów.

Co dalej

- Trudno spodziewać się pozytywnego odbioru społecznego takich działań. Zakupy kontrolowane pogłębiają raczej przeświadczenie o niesprawiedliwości organów podatkowych, które powinny skupić się na zwalczaniu agresywnej optymalizacji i wyłudzeń VAT, a nie na prześladowaniu drobnych sklepikarzy - uważa Wojciech Kliś.
Jego zdaniem delegowanie niedofinansowanych pracowników urzędów skarbowych lub celno-skarbowych do zakupów kontrolowanych może wręcz zmniejszyć wydajność działania takich organów.
Inaczej patrzy na to Przemysław Antas.
- Pamiętajmy, że na tzw. lukę w VAT wpływają nie tylko zorganizowane wyłudzenia podatku, lecz także zwykła szara strefa. Zrozumiałe jest więc, że administracja skarbowa chce zwalczać lukę również w ten sposób, zwłaszcza że potrzeby budżetowe ciągle rosną - mówi ekspert.
Spodziewa się, że nabyć sprawdzających będzie więcej. Pytanie tylko, czy okażą się one skuteczne.
- Dwucyfrowa inflacja i rosnące obciążenia podatkowe będą sprzyjały ucieczce podatników do szarej strefy. Rosnące ceny towarów i usług to także rosnące kwoty VAT, obciążające portfele konsumentów. Trudno nie zadać w związku z tym pytania, czy walka z takimi zjawiskami poprzez legalne prowokacje będzie odpowiednio efektywna - podsumowuje Przemysław Antas. ©℗
Nabycie sprawdzające w liczbach / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe