Chodziło o zawierane przez spółkę umowy, w których oprócz ceny towarów była też zawarta specjalna klauzula zabezpieczająca na wypadek, gdyby nabywca nie odebrał zamówionych produktów w uzgodnionym terminie. W takiej sytuacji spółka miała prawo sprzedać nieodebrany towar innemu nabywcy. Zdarzało się, że cena musiała być niższa.
Pierwotny nabywca nie tylko więc tracił prawo zakupu zamówionych towarów, ale oprócz tego musiał pokryć różnicę pomiędzy faktycznie uzyskaną przez spółkę ceną sprzedaży (niższą) a ceną wynikającą z umowy (wyższą) oraz wszelkie koszty związane z nieodebraniem towarów, w tym koszty składowania, finansowania nieodebranych, a zakontraktowanych zapasów.
Reklama
Spółka uważała, że kwoty, które w takiej sytuacji otrzymuje, są odszkodowaniem za poniesione przez nią szkody i w związku z tym nie podlegają VAT.
Innego zdania był dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. Stwierdził, że jest to wynagrodzenie za usługę, które podlega VAT. Uznał bowiem, że spółka, zawierając umowę, zobowiązała się do świadczenia usług, a więc wyprodukowania i dostarczenia towarów do nabywcy, a w razie nieodebrania towaru – do ich odsprzedaży innemu odbiorcy.
Organ nie zgodził się z tym, że jest to odszkodowanie, bo – jak wyjaśnił – płatność od pierwotnego nabywcy wynika wprost z umowy (klauzuli zabezpieczającej). Stwierdził ponadto, że nabywca odnosi korzyść z jej niedotrzymania i nieodebrania towaru.
Sądy przyznały rację spółce. WSA we Wrocławiu orzekł, że zapłata spornej kwoty przez pierwotnego nabywcę nie jest sposobem „wykupienia się” z umowy, a rekompensatą za wyrządzone spółce szkody, a więc za naruszenie umowy. Potwierdza to również wysokość kwoty od pierwotnego nabywcy, która – jak zauważył sąd – odpowiada wartości wyrządzonej szkody (sygn. akt I SA/Wr 265/18).
Zgodził się z tym również NSA. Jak wyjaśnił sędzia Hieronim Sęk, aby można było mówić o usłudze, musi być określony jej przedmiot. Przedmiotem tym nie jest, wbrew stanowisku organu, zobowiązanie do sprzedaży towaru i w przypadku jego nieodebrania odsprzedaż innemu odbiorcy. Z opisu stanu faktycznego wynikało bowiem, że spółka w takiej sytuacji może sprzedać towar, a nie musi.
– Trudno więc mówić, że spółka zobowiązała się do takiej odsprzedaży – tłumaczył sędzia Sęk.
NSA orzekł więc, że w tej sytuacji mamy do czynienia z typowym odszkodowaniem, konsekwencją niewywiązania się nabywcy z umowy.
– Stanowiła ona bowiem, że kontrahent ma zamówiony towar odebrać i za niego zapłacić. Jeśli zaś nabywca nie dotrzyma tego zobowiązania, to ponosi konsekwencje – wyjaśnił sędzia Sęk.

orzecznictwo

Wyrok NSA z 11 maja 2022 r., sygn. akt I FSK 1627/18 www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia