Rozporządzenie MF z 7 stycznia 2022 r.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra finansów z 7 stycznia 2022 r. płatnicy powinni zwrócić pracownikom część zaliczki pobranej w wyższej wysokości, niż wynikałoby to z zasad wprowadzonych w tym akcie prawnym. Mają to zrobić „niezwłocznie”, ale jak w praktyce należy rozumieć ten termin? Czy takiego zwrotu koniecznie trzeba dokonać jeszcze w styczniu?
Termin „niezwłocznie” nie został zdefiniowany w rozporządzeniu ministra finansów z 7 stycznia 2022 r. w sprawie przedłużenia terminów poboru i przekazania przez niektórych płatników zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych (Dz.U. poz. 28; dalej: rozporządzenie z 7 stycznia 2022 r.). Nic więc dziwnego, że pracodawcy nie wiedzą, jak należy go rozumieć. A możliwe interpretacje są różne. Zacznijmy jednak od tego, że obowiązek zwrotu pobranej już zaliczki wskazuje par. 4 rozporządzenia z 7 stycznia 2022 r. Stanowi on, że „w przypadku gdy płatnik w styczniu 2022 r. pobrał zaliczkę w części odpowiadającej nadwyżce obliczonej zgodnie z par. 1 ust. 1 i nie przekazał tej zaliczki na rachunek urzędu skarbowego, płatnik ten niezwłocznie zwraca tę nadwyżkę podatnikowi”. Rozporządzenie dotyczy więc również płatników, którzy mieli już wyliczone listy płac zgodnie z Polskim Ładem i dokonali wypłat w styczniu przed wejściem w życie rozporządzenia. Zgodnie z nim powinni ponownie przeliczyć zaliczki na PIT za styczeń, sprawdzić, które zaliczki będą niższe - czy wyliczone według zasad z 2021 r., czy według Polskiego Ładu. Jeśli się okaże, że niższe są jednak te z 2021 r., to powinni niezwłocznie zwrócić ewentualną nadwyżkę podatnikowi, o ile przed wejściem w życie rozporządzenia nie przekazali tej zaliczki na rachunek urzędu skarbowego.
Kiedy więc płatnik powinien oddać pracownikowi nadwyżkę? Zdaniem Radosława Kowalskiego, doradcy podatkowego prowadzącego własną kancelarię podatkową, trudno powiedzieć, co należy rozumieć pod pojęciem „niezwłocznie”. - Na pewno w orzecznictwie czy nawet według definicji słownikowej nie oznacza to natychmiast, a co najwyżej bez zbędnej zwłoki, w możliwie najkrótszym terminie - mówi Kowalski.