Tak wynika ze statystyk, które przesłało Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytanie DGP. Dane dotyczą rozliczeń podmiotów powiązanych za 2019 r., czyli za pierwszy rok, w którym musiały składać szefowi Krajowej Administracji Skarbowej szczegółowe informacje o cenach transferowych (TPR-C i TPR-P). Informacje TPR za 2019 r. co do zasady powinny były trafić do szefa KAS do końca września ubiegłego roku, ale z uwagi na epidemię koronawirusa zdecydowano się wydłużyć ten termin do końca 2020 r. (Dz.U. z 2020 r. poz. 1086).
Branża finansowa i produkcyjna
Podatnicy CIT złożyli do szefa KAS 16 188 informacji o cenach transferowych TPR-C za 2019 r., a przedsiębiorcy opłacający PIT – kolejnych 1675 informacji TPR-P. Z udostępnionych DGP danych wynika, że w TPR raportowane były głównie transakcje finansowe (43 proc.). Na drugim miejscu znalazły się transakcje związane z produkcją (11 proc.). Te związane z dystrybucją odpowiadały za 6 proc. całości, a wiążące się z udostępnianiem i wykorzystywaniem wartości intelektualnych – 2 proc.
Tylko 1,2 proc. wszystkich zaraportowanych transakcji kontrolowanych stanowiły tzw. transakcje o niskiej wartości dodanej, a za dodatkowe 0,3 proc. całości odpowiadały pożyczki. W obu przypadkach podatnicy powiązani korzystali z uproszczonych zasad rozliczeń safe harbour, co po spełnieniu ustawowych warunków gwarantowało uznanie, że transakcja była przeprowadzona na warunkach rynkowych.
Informacje TPR za 2019 r.
Podatnicy PIT i CIT złożyli też mniej niż 5 proc. korekt TPR (patrz infografika). Zdaniem resortu finansów w przyszłości korekt będzie jeszcze mniej z „uwagi na publikowane informatory wyjaśniające wątpliwości oraz dostosowanie formularzy z uwzględnieniem najczęściej popełnianych błędów”.
Najwięcej transakcji ze Szwajcarią
Z analizy danych udostępnionych przez MF wynika, że nie potwierdziła się teza, iż podmioty powiązane masowo wyprowadzają dochody podatkowe do rajów podatkowych. W TPR raportowane były głównie transakcje krajowe oraz zagraniczne przeprowadzone z firmami z innych krajów europejskich.
Największą wartość miały transakcje z podmiotami zlokalizowanymi w Szwajcarii (ponad 5,5 bln zł). Dalej plasowały się Niemcy (blisko 3 bln zł) oraz Holandia (2,5 bln zł). W rozliczeniach ze Szwajcarią i Holandią dominowały transakcje finansowe, a w przypadku Niemiec podział był równomierny – poinformowało MF w przesłanej DGP odpowiedzi.
Jeśli chodzi o transakcje z rajami podatkowymi, to wykazano je na kwotę ponad 140 mld zł. Za 86,27 proc. tej kwoty odpowiadają transakcje przeprowadzone z podmiotami z Panamy i Hongkongu. Zdaniem ekspertów (patrz opinie) potwierdza to, że niepotrzebnie wprowadzane zostały nowe obowiązki dotyczące rozliczania podobnych transakcji.
Kłopoty w raju (podatkowym)
Przypomnijmy, że od początku 2021 r. przedsiębiorcy handlujący z firmami zlokalizowanymi na terytorium bądź w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową (czyli właśnie raju podatkowym) muszą sporządzać dokumentację lokalną, nawet gdy przeprowadzą transakcję inną niż kontrolowana, ale tylko gdy jej wartość roczna przekroczy 100 tys. zł.
Taki obowiązek przedsiębiorcy mają nawet przy transakcji z innymi podmiotami niż zlokalizowane w raju podatkowym, jeśli przy zachowaniu należytej staranności będą mogli domniemywać, że rzeczywistym beneficjentem korzyści jest właśnie firma zlokalizowana w raju podatkowym. W tym przypadku wartość transakcji powinna przekroczyć 500 tys. zł.
O problemach z tym związanych pisaliśmy szeroko m.in. w DGP 70/2021 „Kawa w Monako rodzi absurdalne obowiązki podatkowe”.
Kto składa TPR
Informacje o cenach transferowych TPR muszą przesyłać:
• podatnicy składający lokalną dokumentację cen transferowych (realizujący transakcje kontrolowane o jednorodnym charakterze o wartości przekraczającej ustawowe progi, różniące się w zależności od rodzaju transakcji, np. 2 mln zł dla transakcji usługowych, 10 mln zł dla finansowych);
• zwolnieni z obowiązku składania lokalnej dokumentacji, jeżeli sami zawierają transakcje kontrolowane z podmiotami krajowymi;
• handlujący z rajami podatkowymi, jeżeli roczna wartość należności bądź umowy przekroczy równowartość 100 tys. zł, a od 2021 r. także wtedy gdy mogą domniemywać, że rzeczywistym beneficjentem korzyści jest podmiot z raju podatkowego, a roczna wartość transakcji przekroczy 0,5 mln zł.
Fiskus przyjrzy się poręczeniom i gwarancjom
Wudostępnionych przez MF statystykach z pewnością warto zwrócić uwagę na skrajnie niski odsetek transakcji korzystających z uproszczeń typu safe harbour. Brak popularności tych instrumentów nie dziwi, jeśli się weźmie pod uwagę zbyt restrykcyjne warunki ich stosowania.
Niewątpliwie warto też zauważyć, że łączna wartość tzw. transakcji rajowych była w 2019 r. niemal dziesięciokrotnie mniejsza (ok. 140 mln zł) niż ogół transakcji realizowanych w analogicznym okresie, np. z podmiotami czeskimi. Wydaje się to potwierdzać wielokrotnie podnoszoną wątpliwość dotyczącą asymetrii między drastycznym rozszerzeniem obowiązków dokumentacyjnych i biurokratycznych (kryjących się choćby za wprowadzeniem domniemania rzeczywistego właściciela transakcji w raju podatkowym) a realną skalą problemu transferu kapitału z Polski do krajów i terytoriów stosujących szkodliwą konkurencję podatkową.
Wybiegając nieco w przyszłość, wydaje się, że raportowane TPR pozwoli na bardziej adekwatne szeregowanie podmiotów do grup ryzyka i tym samym skuteczniejsze typowanie podmiotów do kontroli. Jeśli więc weźmiemy pod uwagę to, że transakcje finansowe stanowiły w 2019 r. ponad 40 proc. całości raportowanych transakcji, to wydaje się, że fiskus najprawdopodobniej przyjrzy się w najbliższej przyszłości wewnątrzgrupowemu finansowaniu oraz udzielanym poręczeniom i gwarancjom.
Biurokracja przy transakcjach z rajami nie jest potrzebna
Aleksy Miarkowski doradca podatkowy i partner w SSW Pragmatic Solutions
Dane statystyczne upublicznione po raz pierwszy przez Ministerstwo Finansów z formularzy TPR prezentują zagregowaną wartość transakcji między podmiotami powiązanymi w podziale na poszczególne jurysdykcje. Takie dane powinny być interpretowane bardzo ostrożnie i z pewnością nie można na ich podstawie wyprowadzać wniosku, że do danej jurysdykcji w większym lub mniejszym stopniu transferowane są dochody podatkowe.
Statystyki udostępnione przez MF potwierdziły też, że bezpośrednie transakcje z rajami podatkowymi oscylują w granicach błędu statystycznego, a zatem nowy obowiązek weryfikowania polskich kontrahentów na okoliczność dokonywania transakcji z rajami podatkowymi jest wyłącznie niepotrzebnym utrudnieniem prowadzenia biznesu polskim firmom. Tym bardziej, że resort finansów i tak doskonale wie, kto takie transakcje zawiera.