Komornicy mogą żądać opłat egzekucyjnych do kwoty nie wyższej niż ustawowy limit. Fiskus nie jest związany tego typu ograniczeniami.
Duży przedsiębiorca z Mazowsza, działający od lat w branży motoryzacyjnej (nie mamy zgody na publikację nazwy), z powodu bardzo trudnej sytuacji finansowej zalegał z zapłatą podatku dochodowego od osób prawnych (CIT). W grę wchodziły setki milionów złotych. Fiskus wszczął egzekucję. Jego działania ograniczyły się jednak tylko do napisania zawiadomienia o zabezpieczeniu należności poprzez zajęcie praw majątkowych (udziałów w innych firmach). Dalsze kroki nie były potrzebne, bo przyparta do muru spółka sama zaspokoiła roszczenia Skarbu Państwa. Zrobiła to poprzez przeniesienie na niego udziałów i akcji, których była właścicielem (na co zezwala Ordynacja podatkowa, t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 749 z późn. zm.). W efekcie jej dług podatkowy przestał istnieć i nie było już czego egzekwować. Ale pojawił się problem kosztów egzekucji. Zostały oszacowane na 35 mln zł. Przedsiębiorstwo ich nie uregulowało, bo nie ma z czego: kwota jest dla niego horrendalnie wysoka.

Górnej granicy brak