W tym roku w większości dużych aglomeracji obowiązują maksymalne dopuszczalne stawki podatków i opłat lokalnych. W mniejszych miastach jest podobnie – albo stawki są na najwyższym poziomie, albo na bardzo do niego zbliżonym. Właściciele domów, mieszkań, nieruchomości firmowych (gruntów i budynków) płacą za nie więcej niż rok temu. Podobnie właściciele ciężarówek, przyczep i autobusów, a nawet osoby wypoczywające w uzdrowiskach (muszą płacić opłatę uzdrowiskową). Wszystko wskazuje na to, że w przyszłym roku sytuacja się powtórzy. Już dziś wiadomo, że stawki maksymalne, które są wyznacznikiem dla gmin i miast, będą wyższe niż obecnie.

Doktor Rafał Dowgier z Katedry Prawa Podatkowego Uniwersytetu w Białymstoku wyjaśnia, że stawki maksymalne podatków i opłat lokalnych są co roku waloryzowane o wskaźnik wzrostu cen towarów i usług. Ogłasza je minister finansów w specjalnym obwieszczeniu (wyda je najprawdopodobniej na początku sierpnia). Wiadomo jednak, o ile wzrosną stawki maksymalne, ponieważ minister je przelicza na podstawie danych ogłoszonych przez prezesa GUS. Zgodnie z komunikatem z 15 lipca ceny towarów i usług wzrosły w I półroczu tego roku o 0,9 proc.

– Oznacza to, że na rok 2014 stawki podatków i opłat lokalnych wzrosną właśnie w takim wymiarze – stwierdza Rafał Dowgier.

Dla mieszkańców oznacza to wzrost obciążeń. Jeśli za mieszkanie w Warszawie o powierzchni użytkowej 50 mkw. wraz z garażem o powierzchni 15 mkw. właściciel zapłacił w tym roku 151,4 zł (36,5 zł za mieszkanie i 114,9 zł za garaż), to w przyszłym roku będzie musiał uiścić 152,95 zł. Jego obciążenia wzrosną o 1,55 zł.

Podobnie firmy. Przykładowo jeśli przedsiębiorstwo posiada grunt o powierzchni 10 tys. mkw. oraz budynki o łącznej powierzchni 500 mkw., to jego obciążenia wzrosną z 20 210 zł w tym roku do 20 415 zł w przyszłym, a więc o 205 zł.

Rafał Dowgier zwraca uwagę, że stawki maksymalne ogłaszane przez ministra finansów na dany rok wyznaczają limit, którego rady gmin nie mogą przekroczyć, ale wcale nie muszą ich przyjmować w takiej wysokości.

– Nie ma więc automatyzmu w podnoszeniu stawek – podkreśla Rafał Dowgier. Dodaje, że o tym, czy do takiego wzrostu faktycznie dojdzie, będzie decydować rada gminy. Uchwał w sprawie stawek na 2014 rok należy się spodziewać pod koniec roku.

Maksymalne stawki podatków i opłat lokalnych

Maksymalne stawki podatków i opłat lokalnych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

W praktyce w miastach, takich jak Warszawa, Łódź, Gdańsk czy Poznań, od lat prowadzona jest polityka uchwalania stawek na najwyższym poziomie. W innych miastach, jak np. w Krakowie, stawki co roku są zbliżone do limitu. W roku 2014 r. powinny one jednak osiągnąć poziom maksymalny, ponieważ tak zdecydowali radni. Stosowany przez Kraków niższy poziom obciążeń w poprzednich latach miał zachęcić inwestorów do lokowania np. zakładów na terenie stolicy Małopolski, jednak polityka ta zakończyła się fiaskiem.

Za niepodwyższaniem stawek na 2014 r. – zdaniem Rafała Dowgiera – mogą przemawiać względy polityczne.

– Po prostu podwyżka podatków odbije się szerokim echem wśród mieszkańców, a budżet jednostki na tym nie ucierpi – stwierdza Rafał Dowgier. Co więcej, w przyszłym roku będą wybory samorządowe, dlatego część rad gmin i miast może zrobić prezent wyborcom. Z drugiej jednak strony w kryzysowej sytuacji każdy wzrost wpływów jest pożądany.

Gminy w trudnej sytuacji podniosą stawki

Stawki kwotowe określone w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych są stawkami maksymalnymi. Oznacza to, że teoretycznie rady gmin i miast mogą je obniżać, ale w praktyce jest to raczej niespotykane zjawisko. Trudno spodziewać się obniżki podatków lokalnych w sytuacji, gdy Związek Miast Polskich pracuje nad projektem zmian w ustawie, które mają dać radom gmin możliwość podnoszenia stawek podatków lokalnych w bardziej drastyczny sposób, niż aktualizując je o poziom inflacji, jak to jest obecnie. Gdy jest możliwość podniesienia stawek podatkowych urealnienie ich o powyższy wskaźnik jest działaniem racjonalnym. Ma to szczególnie istotne znaczenie w gminach zadłużonych i z dużym deficytem budżetowym.