To następstwo uchwały Naczelnego Sądu Administracyjnego z 24 czerwca 2013 r. (sygn. akt I FPS 1/13), który stwierdził, że gminne jednostki budżetowe nie są podatnikami VAT. Podatnikiem jest cała gmina. Mamy do czynienia z wyrokiem o przełomowym znaczeniu. Samorządy będą musiały przeorganizować swoje służby finansowe, dostosować programy księgowe i rachunkowość. Niewykluczona jest również redukcja personelu. Zniknie 55 tys. podatników VAT, jakimi dotychczas były samorządowe jednostki budżetowe (szkoły, przedszkola, ośrodki i domy pomocy społecznej, urzędy pracy i inne). W ich miejsce zostanie jedynie 2,8 tys. podatników VAT – tyle jest bowiem w Polsce gmin, powiatów i województw.

Resort sam sobie winien

Wyrok NSA eliminuje niejasności utrzymujące się od 9 lat, czyli od początku wdrażania funduszy strukturalnych w Polsce i obecnej ustawy o VAT z 2004 r. Inicjatorem pytania do NSA była gmina Wrocław, ale środowisko samorządowe wielokrotnie apelowało do Ministerstwa Finansów o uporządkowanie kwestii podmiotowości podatkowej wspólnot samorządowych, rekomendując konkretne legislacyjne rozwiązanie problemu. Brak wcześniejszej reakcji resortu obrócił się przeciwko budżetowi państwa: zdesperowane samorządy drogą sądową wywalczyły sobie nie tylko uporządkowanie spraw podmiotowości podatkowej, ale równocześnie większe możliwości odliczania VAT, co uszczupli dochody centrali.

Jak na uchwałę NSA może zareagować resort finansów? Raczej nie ma wielkiego pola manewru. Przecież nie zapisze teraz w ustawie o VAT, że to samorządowe jednostki budżetowe są podatnikami. NSA wypunktował zbyt wiele cech, które sprawiają, że nie mogą nimi być: nie mają własnego majątku, nie dysponują swoimi dochodami, nie biorą odpowiedzialności za szkody, wykonują czynności w imieniu i na rzecz samorządu. Nie ponoszą też ryzyka gospodarczego prowadzonej działalności – ono zawsze obciąża wspólnotę samorządową. To cechy konstrukcyjne jednostki budżetowej. Dlatego uchwała NSA ma konsekwencje wykraczające daleko poza sprawy VAT. Może zainicjować głębsze zmiany w organizacji sektora finansów publicznych, poczynając od architektury wewnętrznej samorządów.

Relikt przeszłości

Wyrok pokazuje, że jednostka budżetowa – filar organizacyjny tego sektora, którego geneza sięga lat 50. XX w. – to twór niepotrzebnie usamodzielniony. Fragment działalności samorządu, sztucznie z niego wydzielony. Relikt PRL z ponad 60-letnim rodowodem. Najwyraźniej sędziowie NSA musieli zdawać sobie z tego sprawę, skoro przed podjęciem uchwały nie przystali na propozycję MF, by z pytaniem o podmiotowość podatkową jednostki budżetowej zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości UE. Chodzi tu przecież wyłącznie o prawo krajowe. W innych państwach Europy Zachodniej, nieobciążonych dziedzictwem komunizmu, to – jak podaje w „Ocenie sytuacji samorządów lokalnych” Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji – samorządy są podatnikami VAT, a byt zwany jednostką budżetową w ogóle nie istnieje. Samorząd jest spójną strukturą, płatnikiem składek na ubezpieczenie społeczne, ma swój budżet, jedną politykę rachunkowości, jest pracodawcą dla wszystkich zatrudnionych w jego instytucjach. I żadna z tych instytucji nie jest samodzielnym podmiotem gospodarczym.

Większe pole do zmian

Istnienie jednostek budżetowych ogranicza możliwość wprowadzania oszczędności i lepszej organizacji pracy, utrudnia implementowanie jednolitych rozwiązań informatycznych na poziomie danego samorządu jako całości oraz niepotrzebnie mnoży czynności podejmowane w ramach struktur samorządowych – konkluduje MAiC w swoim dokumencie. Podążając za tym wnioskiem, opracowano założenia do ustawy samorządowej, które 11 czerwca zostały przyjęte przez Radę Ministrów. Ich kluczowy element to możliwość konsolidowania funkcji obsługowych wewnątrz jednostek samorządu terytorialnego, w tym w obszarze finansów. Proponowane zmiany nie ingerują wprawdzie głęboko w kształt organizacyjny wspólnot, ale na pewno stanowią krok w dobrym kierunku. Pomogą samorządom przystosować się do nowej sytuacji w zakresie podmiotowości podatkowej w VAT.

Nie należy przy tym zapominać, że wyrok NSA ma konsekwencje nie tylko w dziedzinie poprawy zarządzania. W mniejszej liczbie samorządowych podatników VAT jest też korzyść dla resortu finansów, ponieważ urzędy skarbowe będą miały do sprawdzenia deklaracje i rozliczenia od 2,8 tys. samorządów, zamiast 55 tys. jednostek budżetowych. Gdyby – w kolejnym kroku – konsekwentnie uczynić z każdego samorządu pracodawcę (teraz osobnym pracodawcą jest każda jednostka budżetowa), mniej pracy miałby także ZUS z deklaracjami i składkami ubezpieczeniowymi. A do tego przecież dochodzą oszczędności administracyjne w samorządach. Wyrok NSA otwiera więc drogę do podjęcia przez MF głębszego namysłu nad organizacją sektora finansów publicznych i jej kosztownymi konsekwencjami.

Samorządy drogą sądową wywalczyły sobie uporządkowanie spraw podatkowych

Stanisław Trzyna, ekspert Forum Od-nowa, socjolog