Dobre decyzje

W sondzie pytaliśmy też o to, czy urzędnicy zawarli umowy ubezpieczenia, z których mogłyby zostać wypłacone ewentualne kary zasądzone na podstawie ustawy o odpowiedzialności majątkowej. Rzecznicy prasowi niemal wszystkich izb skarbowych wyjaśnili, że nie są w stanie podać, ile osób wykupiło ubezpieczenia, ponieważ urzędnicy ubezpieczają się indywidualnie lub korzystają z pośrednictwa związków zawodowych. Nie mają więc obowiązku informować o tym pracodawcy, a więc urzędu skarbowego lub izby skarbowej.

Dwie izby były jednak w stanie zebrać dane o ubezpieczeniach. Łódzka poinformowała nas, że ubezpieczenie wykupiło 512 osób zatrudnionych w izbie i podległych jej urzędom skarbowym. Z kolei Izba Skarbowa w Opolu podała, że ubezpieczenie wykupiło sześciu jej pracowników oraz 89 zatrudnionych w podległych jej urzędach skarbowych.

Fakt, że żaden urzędnik nie został pociągnięty do odpowiedzialności, to dla urzędów i izb skarbowych powód do dumy. Konrad Zawada, rzecznik prasowy Izby Skarbowej w Krakowie, przyznaje, że w województwie małopolskim pracownicy skarbówki nie ponieśli odpowiedzialności i nie zostały im też postawione żadne zarzuty, ponieważ po prostu nie wydawali decyzji z rażącym naruszeniem prawa. – Wynika to przede wszystkim z wysokiej jakości naszego orzecznictwa podatkowego – twierdzi.

Martwe przepisy

Nieco bardziej sceptyczni są eksperci.

– Było do przewidzenia, że w praktyce ustawa o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych okaże się w przypadku urzędników skarbowych martwa – stwierdza Dariusz Malinowski, partner w KPMG. Jak dodaje Artur Nowak, partner w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, wynika to z tego, jak skonstruowane są przepisy. Zgodnie z ustawą urzędnik może ponieść odpowiedzialność finansową wyłącznie w sytuacji, gdy: podmiot odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przy wykonywaniu władzy publicznej wypłacił odszkodowanie na mocy prawomocnego orzeczenia sądu lub ugody, szkoda jest rezultatem rażącego naruszenia prawa wynikającego z zawinionego działania lub zaniechania urzędnika oraz rażące naruszenie prawa zostało stwierdzone decyzją, wyrokiem lub postanowieniem.

W ocenie Andrzeja Suwińskiego, doradcy podatkowego w kancelarii Paczuski & Taudul, wymóg łącznego spełnienia wszystkich powyższych warunków powoduje, że pociągnięcie urzędnika do odpowiedzialności majątkowej jest w praktyce niezmiernie trudne, jeśli nie niemożliwe.

Dariusz Malinowski dodaje, że już samo ograniczenie odpowiedzialności tylko do przypadków rażącego naruszenia prawa powoduje, że muszą być to martwe przepisy.

– Przyjmuje się, że rażące naruszenie prawa może zachodzić tylko wtedy, gdy treść przepisu jest oczywista i może być ustalona bez żadnych wątpliwości – bez konieczności dokonywania zabiegów interpretacyjnych – stwierdza.

Jacek Pawlik, doradca podatkowy i prezes Eccom dodaje, że cechą rażącego naruszenia prawa jest to, że treść czynności pozostaje w sprzeczności z treścią przepisu, co widać przez proste zestawienie ich ze sobą. Ekspert zwraca jednak uwagę, że w orzecznictwie i doktrynie nie ma pełnej zgody co do rozumienia tego pojęcia. Nie ma też definicji rażącego naruszenia prawa w ustawie o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych.