– W tym kontekście nie dziwi fakt, że o czynnościach sprawdzających podatnik nie jest zawiadamiany z wyprzedzeniem, ale informowany, kiedy czynności te są podejmowane – stwierdza Agnieszka Tałasiewicz, partner w Ernst & Young.

Według naszej rozmówczyni jest to uzasadnione szczególnie tam, gdzie czynności służą sprawdzeniu terminowości wypełniania obowiązków przez podatnika i płatnika oraz sprawdzeniu formalnej poprawności deklarowanych informacji.

– Zawiadamianie o podjęciu czynności sprawdzających w takiej sytuacji byłoby niecelowe, a niewątpliwie zwiększałoby koszty obsługi podatników – ocenia Agnieszka Tałasiewicz.

Inaczej ma się sprawa z czynnościami zmierzającymi do ustalenia określonych okoliczności faktycznych.

Tu bowiem widać wyraźne podobieństwo do postępowania dowodowego.

Niemniej i w tym przypadku jakiekolwiek zawiadamianie przez fiskusa nie jest niezbędne ze względu na istnienie gwarancji procesowych na dalszym etapie postępowania – oczywiście jeśli będzie ono miało miejsce.

Według Agnieszki Tałasiewicz można powiedzieć, że czynności sprawdzające są same z siebie swoistym zawiadomieniem o zainteresowaniu fiskusa naszymi rozliczeniami, dlatego zawiadamianie o nich byłoby nadmierną ochroną podatników i to nie wnoszącą wiele wartości.